„MATKA POLKA”

97 odpowiedzi na „„MATKA POLKA”

  1. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2015-03-27 (piątek) at 05:09:35
    Krzyżacy to pierwowzór „Legii Cudzoziemskiej” zbiegowisko rozbójników z całej Europy
    Nie było nigdy czegoś takiego jak „NARÓD KRZYŻACKI”. W Zakonie służyli również Polacy.

    Jak zapodaje p. Zenon K (@15) Samych braci-rycerzy w okresie szczytowej potęgi Zakonu (tuż przed Grunwaldem) było ledwie 500. A reszta to przymuszona terrorem do walki po ich stronie.

    Krzyżacy wycieli w pień nadbałtyckie, słowiańskie, pogańskie plemię Prusów, których mieli nawrócić na wiarę chrześcijańską i przyjęli ich nazwę. Włodkowic nazwał to „HEREZJA PRUSKĄ” – nawracanie nie miało polegać na zabijaniu przez ścięcie głowy.

    Podobnie jest w Izraelu – Chazarzy wycinają w pień Palestyńczyków =etnicznych Żydów = mieszkańców biblijnej Judei = Żydów I w ten oto cudowny sposób Chazarze staja się zydami, a nawet Semitami

    Już ten krotki artykuł przypominający epizod w historii jest bardzo charakterystyczny – Krzyżacy napadali byli zwykłymi rozbójnikami.. – Liczba wszystkich rycerzy w zakonie to jak to zapodaje p. Zenon K (@15)

    Samych braci-rycerzy w okresie szczytowej potęgi Zakonu (tuż przed Grunwaldem) było ledwie 500A reszta braci-rycerzy, świeckich rycerzy lennych i półbraci, zmobilizowanych mieszczan i chłopów oraz służebnych-czyli knechtów to przymuszona terrorem do walki po ich stronie

    Racja istnienia Krzyżaków zbrodnie i rabunki napady i podboje i zniewalanie.
    Nie miało to nic wspólnego z nawracaniem i szerzeniem wiary chrześcijańskiej – za murami komturii krzyżacy uprawiali „Gnoze”

    Ktoś kiedyś powiedział, ze Krzyżacy to Żydzi -Chazarzy. Z początku wdawało mi się to kompletną bzdurą, a jednak ma to sens – Światosław, książę Ruski pokonał królestwo Chazarskie w 960 r. – rozpędził na cztery wiatry. Starszyzna Chazarska uciekła wżeniając się w możne rody europejskie; biedota chazarska została Żydami.
    A możne rody europejskie jako punkt honoru oddawały najstarszego syna w służbę Zakonu żeby nawracać pogan na naukę Chrystusa – tak było w średniowieczu.

    Aszkenazi to w języku chazarskim znaczy Germanie. Istotnie część plemion chazarskich po rozbiciu państwa chazarskiego przez Światosława osiadła na terenach dzisiejszych Niemiec. Z tego wynikałoby, ze Niemcy to żydzi.

    @32RomanK
    Operujemy pewnymi utrwalonymi stereotypami, zlepkami znaczeniowymi, frazesami takimi jak:
    Zakonu Szpitalników Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego – który z najświętsza panna nie miał nic wspólnego – najwięcej miał wspólnego z HEREZJĄ PRUSKĄ i z Gnozą

    Albo
    Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego

    Tylko ze żadnego NARODU NIEMIECKIEGO NIE BYŁO – przypominam cykl artykułów Gajowce – o Słowiańszczyźnie Zachodniej – O LECHII z granicą na rzece Ren, o 3000 tysiącach historii Państwa Polskiego

    W tej historii nie ma miejsca dla NARODU NIEMIECKIEGO
    Św. Cesarstwo Rzymskie było Frankońskie a nie niemieckie (bo Niemców nie było)

    Potwierdzają to badania DNA. Rozprzestrzenienie i rozkład w Europie SŁOWIAŃSKIEJ haplogrupy R1a1
    Oraz również słowiańskiej haplogrupy R1b. ŻADNEJ GERMAŃSKIEJ HAPLOGRUPY NIE MA

    ŻYDOWSKIEJ HAPLOGRUPY JAKO TAKIEJ TEŻ NIE MA – Grupy semickie to J1, J2, E1 – to kraje arabskie.
    Co ciekawe na terenach polskich nie występuje żadna grupa semicka. (E, J2) za to w Izraelu udzial slowiańskiej haplogrupy R1a1 to aż 52% – bo Izrael to Polscy Ukraińscy i Rosyjscy żydzi

    W Polsce grupa Semicka J1 jest obecna w śladowych ilościach – wniosek – W POLSCE ŻYDÓW NIE MA

    Brooks kończy swą książkę wynikami testów DNA przeprowadzonych wśród różnych społeczności ży¬dowskich. Nie wnoszą one do naszej wiedzy na temat historii Chazarów żadnych nowych informacji – poza jednym interesującym faktem.

    Jak stwierdzono, 52% aszkenazyjskich lewitów ma haplogrupę R1a1, co wskazuje na ich pochodzenie ze Wschodniej Europy lub Centralnej Azji Brooks, opierając się na Khazarian Hebrew Documents of the Twientieth Century Normana Golba sugeruje, że w pewnym momencie wpływowa chazarska rodzina kapłańska mogła przyjąć tytuł Lewicki (…)” .

    Żydzi nigdy nie byli pewni swego pochodzenia i genealogii [i] często je improwizowali, była to rozrywka, jakiej oddawali się najbardziej pedentyczni spośród nich. Z upodobaniem wywodzili oni swe po¬chodzenie od różnych wybitnych mędrców (…) Jest to jeszcze jeden dowód świadczący o ich próżności”

    DOBRA STRONA

    O pangermańskim szowiniźmie i nacjonaliźmie, o nieustannych próbach naciągania faktów i anglo-niemieckich manipulacjach przy Y-DNA

    http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/o-pangermanskim-szowinizmie-i-nacjonalizmie-o-nieustannych-probach-naciagania-faktow-i-anglo-niemieckich-manipulacjach-przy-y-dna

    SKĄD POCHODZĄ POLACY, SŁOWIANIE
    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm

    Populacje haplogrupy R1a1 i jej podgrupy żyją dziś w Polsce w największym w całej Europie jednorodnym zagęszczeniu, bo około 57% ludności Polski.

    Natomiast Grupa slowiańska dominuje w Europie – Polska granica powinna być na Renie
    – bo to zasieg państwa Leca LECHII
    [
    Na marginesie Państwa , które są prawną fikcja

    NIEMCÓW – w ogóle nie ma
    IZRAELA -nie ma
    UKRAINY – nie ma

    Całą historie chyba trzeba przepisać na nowo –

  2. JO pisze:

    MatkaPolka said
    2015-03-27 (piątek) at 05:34:20
    @35 JO Etos rycerski

    SZLACHTA TO KLASA RYCERSKA I WOJSKOWA

    We wszystkich krajach szlachta to klasa uprzywilejowana – NOBILITY

    Przywileje i szlacheckość nobilitacja, jak kto woli wynikają z tego, że bronią Ojczyzny i Narodu -są gotowi poświecić za to swoje życie w obronie innych ludzi , kraju, wspólnych wartości i wspólnego dobra.

    Tylko, że we współczesnych czasach rządy zostały przechwycone podstępem i są w rekach Żydów i syjonistów – ZOG – Zionist Occupied Goverment – i wszystkie wartości zostały splugawione.

    Ale to się zmieni i wszystko bardzo szybko może wrócić do normy – jeśli się syjonistów odsunie od władzy i przywróci właściwe proporcje.

    Żyd nie ma w najmniejszym stopniu instynktu państwowotwórczego, za to ma instynkt niszczyciela i kleptomana. „Antysemityzm(?)” urasta do największej cnoty narodowej i rycerskiej

  3. JO pisze:

    52.RomanK said
    2015-03-27 (piątek) at 12:44:03
    Pani(e) Matka Polaka…
    jesli chodzi o nazwy jak mozna nie uzyc nazwy wlasnej pod jaka istnieje i historycznie i faktycznie….? Tu nie chodzi co sie kryje, ale co jest..o czym mowimy. Zakon Krzyzacki nie byl przypadkowa zbieranina zbojow..ale perfekcyjnie operujaca machina wojenno, kolonizacyjna z doskonalymi finansami,doskonalym narzedziem polityki Ultramontes.
    Faktem jest , ze po kasacie Zakonu..czesc braci pozostala przy katolicyzmie i…usilowala zdobyc glejt papieski na nowy Zakon Rycerski ulokowany na Ukrainie..na wyspie Hortycy, ktory bronilby swiat chrzecijanski przed Saracenami na jego rubiezach.
    Co absolutnie nie wyklucza zarowno powiazan Khazarskich, jak i Krzyzakow- jako zalozycieli Siczy Zaporoskiej…
    Tym bardziej ze Kozacy podzieleni byli na trzy stopnie zakonne ,gdzie najbardziej wtajemniczeni= czyli Charakternicy pozostawali w stanie bezzennym, i praktykowali szczegolny rodzaj heretyckiego prawoslawia polaczonego z maggia.

  4. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 16:04:58
    Kto kieruje globalizacją?

    Think Tanki, kuźnie nowych idei
    http://www.ksiegarnia.difin.pl/index.php?id=1447

  5. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-11-14 (piątek) at 02:23:39 http://marucha.wordpress.com/2013/08/23/pilsudski-rozbiory-i-niepodleglosc-wojna-o-prawde

    CO ZŁEGO ZROBIŁ DLA POLSKI PIŁSUDSKI

    *.Wróg Polski – agent Niemiecki
    *.Kolaborant z niemiecki i bolszewicki
    *.Zdrajca Polski i zwycięskich aliantów
    *.Dyktator i terrorysta Narodu Polskiego
    *.Poskromiciel walk wyzwoleńczych i odbudowy terytorialnej Polski –
    *.Rzecznik straty terytorialnych i ludzkich w interesie Niemiec
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie Niemiec i Bolszewików

    *.Mistrz obłudy w ukrywaniu prawdziwych celów

    *.Likwidator polskiej Armii – dążył do jej osłabienia – stały element polityki niemieckiej
    *.Likwidator polskiej armii. Niedopuszczenie do tworzenia silnej armii
    *.Rozbicie Zjazdu Polaków Wojskowych 1917 przez bojówki PPS
    *.Likwidator lotnictwa. Przeciwnik unowocześniania i motoryzowania armii

    *.Poskromiciel i sabotażysta ruchów patriotyczno narodowych
    *.Poskromiciel dążeń wyzwoleńczych i odzyskania utraconych terenów.
    *.Zwolennik strat terytorialnych Polski na rzecz Niemiec
    *.Odmówił pomocy dla powstania wielkopolskiego
    *.Odmowa i sabotaż i blokada pomocy dla Lwowa –
    *.Sabotaż i konfliktowanie plebiscytu na Śląsku i powstań śląskich . (
    *.Rozbijacz ruchów scaleniowych. Grabarz jedności narodowej na Śląsku
    (oficer dwójki – Grażyński rozbił ruch wyzwolenia i sabotował powstania śląskie W. Korfantego)
    *.Konfliktowanie powstań śląskich, Kunktator i sabotażysta powstanie wielkopolskie

    *.Federalizacja – realizacja niemiecka koncepcja państw buforowych na Kresach Wschodnich
    – zamiast pozyskiwać rzecz Polski konfliktował i odpychał
    *.Prowokator konfliktów zbrojnych w interesie wroga – wyprawa na Kijów,
    *.Celowo narażał na śmierć setki tysięcy Polaków. Bolszewicy dwukrotnie proponowali rozejm
    Wyprawa na Kijow zginęło 200,000 Polaków,
    Polska poniosła olbrzymie straty ludzkie i straty terytorialne

    *.Likwidator i sabotażysta polskiej gospodarki
    /
    *.Niszczyciel polskiego szkolnictwa i edukacji

    *.MORDERSTWA I UWIEZIENIA Polskich BOHATERÓW PATRIOTÓW DZIAŁACZY NARODOWYCH

    Gen. Rozwadowski otruty w Wilnie na Antokolu w Wilnie, gen. Zagorski – poćwiartowany (to zwycięzcy Bitwy Warszawskiej 1920 – Piłsudskiego tam nie było, nie dowodził, zdezerterował – był w Bobowej 440 km – trzy dni jazdy od pola bitwy: 12 sierpnia przed bitwa złożył rezygnacje z naczelnika na ręce premiera Witosa)

    Premier polski Wincenty Witos, Kazimierz Bagiński (i dziesięciu innych z procesu brzeskiego -skazani na ciężkie więzienie- twierdza brzeska) Wojciech Korfanty – podtruty na Pawiaku. A ilu zamknął w Berezie Kartuskiej

    *.Piłsudski i jego ekipa (chłopcy Komendanta) realizująca Testament Polityczny w pełni odpowiedzialna za klęskę wrześniową 1939 r.

    *.Wróg Polski i Polaków – naraził Polskę i Polaków na olbrzymie straty ludzkie i terytorialne

    *.Rozbroił Polskę. zostawił Polskę rozbrajaną i bezbronną na pastwę Hitlera zginęło 8 mln obywateli polskich
    Celowe narażenie na śmierć milionów Polaków (wepchnąć pod gąsienice czołgów)

    *.Aferzysta i złodziej, defraudant funduszy państwowych
    *.Fałszerz wyborów – terrorysta polityczny

    Wszystkie późniejsze wydarzenia już po zamachu majowym w 1926 w pełni potwierdziły główne cele i metody stosowane przez Niemców w stosunku do Polski

    O WSPÓŁPRACY PIŁSUDSKIEGO Z BOLSZEWIKAMI

    Piłsudski to Socjalista i Bolszewik –
    Piłsudski jest w jednym „niedoceniany”– to on uchronił rewolucje bolszewicka od klęski !!!

    Powinien być wymieniany jako ten który uratował komunę– obok Lenina , Trockiego, Stalina , Tuchaczewskiego.

    Przez tajne pakty z bolszewikami Przez nic nierobienie –zachowanie neutralności zgodnie z układami z bolszewikami. Dzięki temu bolszewicy mogli rozprawić się z armia Denikina.
    Przez odmowę wobec propozycji gen. Denikina i atamana Semena Petlury o wspólnym uderzeniu na okrążona XII armie bolszewików.

    Biała Rosja była Aliantem, dzięki, którym w Wersalu Polska powróciła na mapy świata po pruskich rozbiorach, była formalnym sprzymierzeńcem, było powinnością Polski pomóc Białej Rosji. W ten sposób Piłsudski zdradził interes Polski i Aliantów.

    Tak pisze gen. Denikin:
    (Jan Engelgard „Klątwa generała Denikina”).
    http://www.konserwatyzm.pl/artykul/2632/klatwa-generala-denikina—historyczna-lekcja-pokory

    Podejmując natarcie w stronę Kijowa, miałem na uwadze ogromne znaczenie – dla obu stron – połączenie Armii Ochotniczej z Armią Polską.
    Proponowałem dowództwu Polskiemu, aby przesunęło wojska jedynie do Dniepru górnego – Kierunek generalny Mozyrz.
    Ten jeden ruch, jak widać nie stanowiłby dla Polaków żadnej trudności, nie wymagałby żadnych nadzwyczajnych ofiar, kosztowałby nieporównanie mniej krwi i spustoszeń niż podjęty ostatecznie „Marsz na Kijów” i wtargniecie po nim armii bolszewickiej, które za nim nastąpiło. Bojowa akcja jesienią 1919 r. Armii Polskiej i Ochotniczej groziła Sowietom pogromem i upadkiem
    Z taka oceną sytuacji zgadzają się trzy strony. (polska, ukraińska, sowiecka).

    A tymczasem Naczelnik Państwa Polskiego zawarł jesienią 1919 r. tajne porozumienie z sowietami na mocy, którego działania wojenne zostały okresowo przerwane.

    W dwu turach piłsudczycy i bolszewicy doszli do porozumienia. Wstępne rokowania odbyły się w Białowieży, a ostatecznie tajny rozejm zawarto w Mikaszewiczach, gdy delegacja sowiecka została wyposażona we wszelkie pełnomocnictwa Włodzimierza Lenina. Zgodnie z wolą Piłsudskiego zawartą w drugiej nocie werbalnej: „U podstaw polityki Naczelnika Państwa tkwi fakt, iż pragnie on nie dopuścić do tego, aby w Rosji reakcja rosyjska zatriumfowała. Dlatego w tej materii będzie on robić wszystko co możliwe, nawet gdyby było to w rozbieżności z pojmowaniem spraw przez władzę radziecką”. W świetle tych dokumentów – powtórzmy raz jeszcze – pertraktacje z Denikinem i stawianie takich czy innych warunków, to wyłącznie mydlenie oczu białym.
    Polska była aliantem zachodnim i Rosji carskiej – i obowiązkiem Piłsudskiego było walczyć z bolszewikami po stronie Bialych

    Karol Radek Sobelson– przywódca bolszewicki

    „Jacy ci biało -Polacy głupi – mogli nas, czerwonych rozgnieść jeszcze osiem miesięcy wcześniej , gdyby pomogli białym Rosjanom; teraz sami leżą u naszych stop”.

    Tuchaczewski – sowiecki general

    „Gdyby rząd polski umiał porozumieć się z Denikinem przed jego klęska – wówczas uderzenie Denikina na Moskwę, posiłkowane przez ofensywę polską z zachodu, mogłaby skończyć się dla nas znacznie gorzej i trudno nawet zdać sobie sprawę z ostatecznych wyników”.

    Koniec tej dygresji o uratowaniu rewolucji bolszewickiej przez Piłsudskiego .
    Kontynuując temat wydarzeń wokół odzyskania przez Polskę niepodległości przypomnijmy najważniejsze daty.

    5 listopada 1916 – wydanie aktu gwarantującego powstanie Królestwa Polskiego, w bliżej nieokreślonych jeszcze granicach. (Z królem niemieckim jako królem Polski, stąd 3-osobowa Rada Regencyjna )
    4 stycznia 1917 – rozpoczęcie działalności przez Tymczasową Radę Stanu.
    12 listopada 1917 – przejęcie obowiązków głowy państwa przez Radę Regencyjną.
    7 października 1918 – ogłoszenie niepodległości Polski przez Radę Regencyjną.
    25 października 1918 – powołanie rządu Józefa Świeżyńskiego.
    30 października 1918 – Polska Komisja Likwidacyjna w Krakowie przejęła władzę w Galicji Zachodniej.
    1 listopada 1918 – wybuchły polsko-ukraińskie walki we Lwowie – Bój o Lwów.
    3 listopada 1918 – nastąpiła kapitulacja Austro-Węgier.
    z 6 na 7 listopada 1918 – powstał w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej z Ignacym Daszyńskim na czele.
    9 listopada – po abdykacji cesarza Wilhelma II proklamowano w Niemczech republikę.
    10 listopada – powrócił do Warszawy z internowania w Magdeburgu Józef Piłsudski.
    11 listopada – w Compiegne we Francji podpisano zawieszenie broni będące kapitulacją Niemiec i kończące I wojnę światową.

    14 listopada 1918 – nowym dekretem Rada Regencyjna (twór całkowicie niemiecki) postanowiła się rozwiązać i całą władze w państwie przekazała Józefowi Piłsudskiemu, ustanawiając urząd naczelnika państwa.
    15 listopada – papież Benedykt XV w liście do arcybiskupa Aleksandra Kakowskiego dał wyraz pragnieniu, „by Polska jak najszybciej odrodzona znowu w zupełnej niepodległości zajęła na nowo miejsce w gronie państw i kontynuowała swą historię”.
    16 listopada – wysłano podpisaną przez Piłsudskiego depeszę: „Jako Wódz Naczelny Armii Polskiej, pragnę notyfikować rządom i narodom wojującym i neutralnym istnienie Państwa Polskiego Niepodległego, obejmującego wszystkie ziemie zjednoczonej Polski”.
    18 listopada – Piłsudski podpisał oficjalną nominację rządu skrajnie lewicowego utworzonego przez Jędrzeja Moraczewskiego.

    …”urzędowemu orłowi polskiemu zdjęto koronę z głowy, a na gmachach państwowych wywieszono czerwone sztandary socjalistyczne”
    19 listopada – zakończyła się ewakuacja okupacyjnych oddziałów niemieckich z terenu Polski.
    22 listopada – Rada Ministrów uchwaliła dekret o podstawach ustrojowych państwa Polskiego
    27 grudnia 1918 – wybuch powstania wielkopolskiego w Poznaniu.

    11 listopada na ulicach wszystkich miast panowała euforia z powodu rodzącej się niepodległości

    „Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. (…) Kto tych krótkich dni nie przeżył, kto nie szalał z radości w tym czasie wraz z całym narodem, ten nie dozna w swym życiu największej radości. Cztery pokolenia czekały, piąte się doczekało. Od rana do wieczora gromadziły się tłumy na rynkach miast; robotnik, urzędnik porzucał pracę, chłop porzucał rolę i leciał do miasta, na rynek, dowiedzieć się, przekonać się, zobaczyć wojsko polskie, polskie napisy, orły na urzędach, rozczulano się na widok kolejarzy, ba, na widok polskich policjantów i żandarmów.” („Powstawanie II Rzeczypospolitej. Wybór dokumentów”).

    Podobna atmosfera panowała w stolicy.

    „Warszawa żyła w tych dniach na ulicach. (…) Gdy 11 listopada, w historycznym daniu zawieszenia broni, wyszedłem rano na miasto, ulica miała wygląd jakiś zupełnie inny niż zwykle: ludzie poruszali się szybko, każdy patrzył z ciekawością naokoło, każdy czegoś wyczekiwał, zawiązywały się rozmowy między ludźmi nieznajomymi. Niemców spotykało się niewielu i nie mieli już tak butnych min jak poprzednio, większość z nich miała już na mundurach czerwone rewolucyjne kokardki, dyscyplina rozluźniła się, widziało się i czuło się już zupełną dezorganizację tej karnej armii. Ludność samorzutnie zaczęła rozbrajać żołnierzy, którzy podawali się temu przeważnie bez protestu.” (M. Jankowski, „11 listopada 1918 r.” [w:] Warszawa w pamiętnikach pierwszej wojny światowej, Warszawa 1971).

    Piłsudski nie spełnił jednak pragnień społeczeństwa. Dnia 18 listopada zamianował rząd skrajnie lewicowy, z uczestnikiem rządu lubelskiego, Jędrzejem Moraczewskim na czele
    Rząd ten zaczął prowadzić skrajnie lewicową, a przy tym przyjazną Niemcom politykę. Cały szereg zarządzeń tego rządu, po prostu prowokacyjnych wobec społeczeństwa, budził w tym ostatnim coraz większą opozycję.

    Dmowski o Piłsudskim

    Fragment listu do Stanisława Grabskiego z 14 marca 1919 r.

    „Kochany Stachu! List Twój z 5. b.m. częściowo potwierdził moje pojęcia o sytuacji w kraju, częściowo obudził we mnie nowe troski.

    Od dłuższego już czasu doszedłem do przekonania, że Piłsudski śni o dyktaturze wojskowej, o roli Napoleona wypływającego na fali rewolucji.

    Ten człowiek ma różne wielce niebezpieczne strony:

    1. nie rozumie Polski, nie zdaje sobie sprawy z tego, co w niej jest potrzebne i co możliwe;

    2. nie jest człowiekiem dzisiejszym, należąc swoją konstrukcją psychiczną do I – szej połowy XIX w.;

    3. nie jest jednolity: to kombinacja starego romantyka polskiego z bolszewikiem moskiewskim, dająca się genetycznie wyjaśnić;

    4. nie jest sobą, ale przedrzeźnia wielkie wzory historyczne, co zawsze prowadzi do czynów poronionych;

    5. otrzymawszy posadę boga od jołopów, którzy go otaczają, usiłuje być większym, niż go Pan Bóg stworzył, robi pozory siły wielkiej, poza którymi ukrywa się słabość itd. Robi czasem na mnie wrażenie wołu, któremu wydaje się, że jest bykiem, i wdrapuje się na krowę…

    Taki człowiek, podniecany przez swoich współkonspiratorów, łakomych na władzę, łatwo gotów pokusić się o zamach na sejm.

    Zamach taki, moim zdaniem, skazany jest na fiasco w tym znaczeniu, że Polską rządzić bez poparcia narodu nikt nie jest w stanie.

    Nam wszakże musi chodzić nie o to, żeby podobny zamach spotkał się z niepowodzeniem, ale o to, żeby zamachu nie było.”

    Po wycofaniu się na jakiś czas z życia politycznego Piłsudski dokonał zamachu stanu 1926
    – finansowany przez Wielką Brytanię. To była dyktatura. Zaczęła się faszyzacja kraju.

    Rządy Piłsudskiego i jego ekipy zakończyły się dla Polski tragicznie

    W wyniku II wojny światowej zginęło ok 8 milionów Polaków. w wyniku zmian terytorialnych i to strata ok. 12 mln – 33% populacji Polski..

    Obszerne fragmenty Raportu general Izydor Modelskiego
    Linki do całość Raportu
    http://79.173.24.103/zasoby_www/dokumenty/gen.modelski_przyczyny_kleski_wrzesniowej_1939r

    Jedna z pierwszych czynności generała Władysława Sikorskiego w Paryżu po klęsce wrześniowej było powołanie Komisji do Zbadania Klęski Wrześniowej
    Jest to dokument przerażający – pisze general Izydor Modelski

    WOJSKOWE PRZYCZYNY KLĘSKI WRZEŚNIOWEJ

    MARSZAŁEK RYDZ – ŚMIGŁY PRZYPISYWAŁ KLĘSKĘ WRZEŚNIOWĄ PIŁSUDSKIEMU

    Wojskowe przyczyny klęski wrześniowej ( próba syntezy)”
    “Jest to wyciąg z olbrzymiego wspaniałego dzieła

    Dokumentów- relacji, złożonych w Patryzy do naszego Biura Rejestracyjnego przez:

    21 generałów i dowódców Wielkich Jednostek
    61 oficerów Sztaby Generalnego i pracujących w sztabach
    9dowódcow piechoty dywizyjnej I artylerii dywizyjnej
    21 dowódców pułków
    13 dowódców batalionów(dywizjonów) i innych majorów
    37 dowódców poddziałów
    117 młodszych oficerów

    Całość opracowania obejmuje 293 strony maszynopisu formatu kancelaryjnego. Wyciąg przygotowany przeze mnie obejmuje tylko podstawowe ujecie odpowiedzialności za klęskę wrześniowa Józefa Piłsudskiego. Oryginał zawiera tysiące dalszych bezcennych szczegółów i osądów.”

    Osłabienie gospodarcze, osłabienie militarne , pauperyzacja społeczeństwa , przemoc dyktatura, destrukcja życia społecznego destrukcja edukacji, niszczenie wartości moralnych i duchowych, warcholstwo

    Tak było za Augusta II Sasa, który rozpoczął proces, a jego następcy doprowadzili do rozbiorów
    Tak było za Piłsudskiego,
    Tak jest teraz za rządów Donalda Tuska

    Kończąc ten materiał historyczny pragnę odnieść się do spraw dnia dzisiejszego, do rocznicy Święta Niepodległości i Marszu Niepodległości 2011 , który to zakłóciły bojówki neonazistowskie wysłane przez kanclerz Merkel i rodzime z Antify zaopatrujące się w lokalu „Krytyki Politycznej” w pały i kastety do bicia manifestantów oraz policji państwowej bijącej manifestantów obchodzących Święto Niepodległości.
    Pisze wysłane przez Merkel , bo nic mi nie wiadomo, aby niemieccy bojówkarze ponieśli jakakolwiek odpowiedzialność karna ze strony władz niemieckich i co gorsz a władz zwanych władzami polskimi z premierem Tuskiem i prezydentem Komorowskim na czele.

    Polska jest pod okupacja i jesteśmy ofiarami współczesnej Niewidzialnej Wojny i ponownej agresji na Polskę przez największego wroga Polski Niemcy pod przykrywka Unii Europejskiej. Należy przypomnieć , ze kampanie wyborczą Tuska finansowały fundacje niemieckie.

    Jak zmanipulowano wybory 2007 roku

    Artykuł ilustruje wpływ fundacji niemieckich na życie polityczne w Polsce–to skandal.
    http://niepoprawni.pl/category/tagi-z-blogow/fundacja-konrada-adenauera
    MatkaPolka

    ————————————————————————————————-
    MatkaPolka said

    2014-11-14 (piątek) at 08:18:24
    Cud nad Wisłą – Matka Boża Łaskawa a– dzieje kultu i łaski”
    http://marucha.wordpress.com/2012/08/15/matka-boza-laskawa-a-cud-nad-wisla-dzieje-kultu-i-laski

    Fragmenty książki ks. dr-a Józefa Marii Bartnika i Ewy J.P. Storożyńskiej pod tym samym tytułem.
    Wydawnictwo Sióstr Loretanek
    http://marucha.files.wordpress.com/2012/08/kossak_cud_nad_wisla.jpg?w=500&h=332

    Jerzy Kossak – Cud nad Wisłą

    Na znanym obrazie Jerzego Kossaka Cud nad Wisłą, ponad żołnierzami polskiego wojska broniącego przyczółków Warszawy przed bolszewicką nawałą, jaśnieje postać Matki Boskiej. To nie żaden przypadek ani licencia poetica. Maryja faktycznie zjawiła się wówczas, by obronić ledwie powstałą po okresie rozbiorów Polskę przed kolejną niewolą, by uchronić tę ziemię przed antychrześcijańską ideologią.
    (…)
    ŚWIADKOWIE UKAZANIA SIĘ BOGURODZICY

    Bogurodzica, groźna jak zbrojne zastępy, pojawiła się na nocnym niebie w chwili, gdy porucznik Stefan Pogonowski wraz ze swoim batalionem znienacka zaatakował pozycje bolszewików (por. rozdział 18). Sołdaci, obudzeni w środku nocy niespodziewaną strzelaniną, struchleli, widząc kobiecą postać unoszącą się na niebie ponad atakującymi Polakami. Jej szeroki, granatowy płaszcz powiewał na wietrze, odcinając się smugami światła od czarnego nieba. Jego poły zasłaniały stanowiska Polaków i znajdującą się za nimi Warszawę. Chaotyczna strzelanina nie trwożyła zawieszonej na niebie Postaci. Co więcej, dostrzeżono, że Niebiańska Osoba jakby wychyla się to w jedną, to w drugą stronę i odrzuca czy też odbija lecące w Jej stronę – czyli w kierunku Polaków – pociski!

    Osłupieli ze zgrozy bolszewicy obserwowali, jak odrzucone przez Niewiastę kartacze eksplodują tam, gdzie znajdowały się ich odwody! Ksiądz Zdzisław Król przytoczył świadectwo gospodyni ze wsi pod Radzyminem, u której nieprzytomny z przerażenia krasnoarmiejec szukał kąta do ukrycia się.

    Wstrząśnięty mówił, że widział na własne oczy, jak „Matier Bożja brasala puli!” Matka Boża rzucała (odrzucała) pociski!.

    Bolszewicy byli ludźmi twardymi, nie ulegali łękom. Jednak widok majestatycznej postaci Bogurodzicy, jakby zawieszonej na niebie, wywołał wstrząs. Obudził zagłuszone sumienia i… wiarę.

    A sumienia te, które teraz, w obecności Najświętszej Dziewicy doszły do głosu, wołały, oskarżały i przypominały o popełnionych niegodziwościach, mordach, gwałtach i okrucieństwach!
    Każdy z nich czuł, że powinien paść na twarz, by oddać Matce Bożej cześć, by błagać o wybaczenie straszliwych win, by żebrać o zmiłowanie! Jednocześnie serca przepełniała trwoga!
    Uczucie to przeważało i bolszewicy, ogarnięci panicznym strachem, uciekali na łeb, na szyję, porzucając tabory, działa i amunicję. Nikt z krasnoarmiejców nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki, nikt nie lękał się sądu polowego.

    Wszyscy śmiertelnie bali się Maryi! Ochłonęli dopiero pod Zambrowem, gdzie wstrząśnięci opowiadali chłopom:

    Wy etawo nie widieli.
    Tuda pod Warszawoj stojała bolszaja armija.
    My tuda widieli Bożiju Matier,
    katoraja zaslanijala Palijakow

    Wyście tego nie widzieli.
    Pod Warszawą stała wielka armia.
    Myśmy tam widzieli Bożą Matkę,
    która osłaniała Polaków.

    I oto, wbrew solennym zapewnieniom komisarzy, że Boga nie ma, sołdaci świadczyli o Jego istnieniu – wszak na własne oczy oglądali Bożą Matkę! Jej postać nie była urojeniem, widmem czy duchem.

    Obserwowali Niebiańską Niewiastę działającą! Widzieli, jak odrzucała wystrzelone w kierunku Polaków pociski! Czy nie jest ironią losu, że prześladowcy wiary i mordercy księży katolickich stali się naocznymi świadkami zjawienia się Najświętszej Maryi?

    Wrogowie krzyża, programowi ateiści, chętnie i dobrowolnie składali świadectwa istnienia Bogurodzicy! Jaki pogląd mieli bolszewicy na temat istnienia Boga, dowiadujemy się z relacji ks. Wiktora, Mieczkowskiego, proboszcza parafii św. Idziego w Wyszkowie.
    W sierpniu 1920 r. zmuszony był przyjąć na kwaterę bolszewicką wierchuszkę. Podczas posiłków gościom rozwiązywały się języki: przyszli do mnie na pogawędkę […].

    MatkaPolka said

    2014-11-14 (piątek) at 08:21:11
    Wizja świętej Faustyny Kowalskiej, która zanotowała pod datą 12 maja w dniu śmierci Jozefa Piłsudskiego

    Wieczorem , zaledwie się położyłam do lóżka , zaraz zasnęłam ,ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona/… Wtem ujrzałam pewna dusze, która rozłączyła się od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drze cala na widok okropności, świadczą przeciw niej (…) dusza, która widzę w skonaniu, jest to dusza, która jest pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech.

    Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu (…) Nie mam wyrazów ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych

    (Faustyna Kowalska; „Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mej” Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 1995 str 152-153.

    MatkaPolka said

    2014-11-14 (piątek) at 08:21:32
    Okoliczności Pogrzebu Piłsudskiego w relacji wybitnego masona okultysty

    Kazimierza Chodkiewicza ( broszura – „Kraków ognisko sil tajemnych”

    Gdy godzinę po śmierci Marszalka staliśmy przed bramą Belweder, a Prezydent , ministrowie i dostojnicy państwowi weszli do środka , aby złożyć ostatni hołd temu Wielkiemu Człowiekowi , nie słychać było żadnych slow , nie widać, było najmniejszego poruszenia, a jedynie lzy w oczach wszystkich. Płakali nawet ci , którzy nigdy tego nie robili . I tylko cisza, cisza najwyższa
    Och ! to jest tchnienie Wawelu , tchnienie Tatr obecne tutaj

    Wierzyć nie wierzyć – przeczytać warto

    • Tuesday, January 13, 2009, 18:42
    http://www.meritum-news.com/KULTURA/?p=42

    Żandarm w mistycznym obłoku.

    W dniu i godzinie pogrzebu Marszałka Józefa Piłsudskiego przebudził się czakram na Wawelu zainstalowany tam prawie dwa tysiące lat temu przez Apoloniusza z Tiany. Temu aktowi białej magii towarzyszyło wiele niezwykłych zdarzeń. Tak przynajmniej twierdzi autor tej opinii, Kazimierz Chodkiewicz, oficer Drugiej Rzeczpospolitej, a jednocześnie twórca legendy krakowskiego czakramu i jeden z najsłynniejszych polskich teozofów.

    Był on naocznym świadkiem uroczystości żałobnych Józefa Piłsudskiego, które rozpoczęły się 17 maja 1935 r. w warszawskiej katedrze świętego Jana. Pełniąc straż honorową przy otwartej trumnie Marszałka, czuł, że świątynię wypełnia „intensywna, astralna aura”. Wydawało mu się, że zgromadzeni w kościele ludzie emanują uczuciami miłości i braterstwa. Podobne fale płynęły ku trumnie nie tylko ze wszystkich zakamarków kościoła, lecz także z zewnątrz, ze wszystkich części miasta i wszystkich stron kraju. Trumna ze zwłokami Marszałka stała się potężnym, magnetycznym ośrodkiem szlachetnych uczuć miłości i oddania, braterstwa i dobrej woli – wspominał po latach w szkicu „Kraków. Ognisko sił tajemnych” opublikowanym po raz pierwszy po angielsku w 1966 r. w Londynie.

    (Czyli jak natura przeciwstawiała się pogrzebowi Piłsudskiego na Wawelu – MatkaPolka)

    Pisał, że wrogie Polsce siły ciemności nie chciały dopuścić do uaktywnienia się czakramu, więc atakowały aż trzy razy, za każdym razem używając jako broni mocy natury. Pierwsze uderzenie nastąpiło podczas przewożenia trumny ze zwłokami Marszałka z katedry na dworzec kolejowy. Pogodne wcześniej niebo nagle zasnuło się ciężkimi chmurami, po czym nastąpiła straszliwa burza połączona z oberwaniem chmury. Pośród szalejących żywiołów udało się jednak przyczepić platformę z trumną do lokomotywy i ruszyć w stronę Krakowa, gdzie tego samego dnia również odnotowano niespotykane anomalie pogodowe. Około godziny 14.17 w grodzie Kraka zapadły ciemności, a temperatura spadła o kilka stopni.

    Huragan szalał tak bardzo, że wyrywał drzewa z korzeniami, niszcząc przy tym żałobne dekoracje ulic. Trzeci „atak” zdarzył się następnego dnia, czyli 18 maja, kiedy to pękły wszystkie łożyska w platformie, na której umieszczono trumnę i pociąg nie mógł wjechać na dworzec. Mimo tych przeciwności, dalsze ceremonie pogrzebowe przebiegały według wcześniejszych planów. Ciało Piłsudskiego spoczęło w krypcie dokładnie o godzinie 10.57.

    MatkaPolka said

    2014-11-14 (piątek) at 09:28:09
    ” Największe zagrożenie dla wolności człowieka jest wówczas, kiedy się go zniewala, mówiąc jednocześnie, że się go czyni wolnym. To jest największe niebezpieczeństwo. I temu trzeba się przeciwstawić. To trzeba sobie uświadomić.” Jan Paweł II (Karol Wojtyła)

    W sercu Polska

    CO PIŁSUDSKI ROBIŁ w dniach 13-14 SIERPNIA 1920, GDY ZACZYNAŁA SIĘ BITWA WARSZAWSKA?
    http://wsercupolska.org/joomla/index.php?option=com_content&view=article&id=1027:co-pisudski-robi-w-dniach-13-14-sierpnia-1920-roku-&catid=6:warto-przeczytac&Itemid=6

    Luxeuro said

    2014-11-14 (piątek) at 10:36:45
    To jest kontynuacja tych dziel bo NIC się nie zmieniło.

    „Jedną z kardynalnych przyczyn ban­kructwa polityki niemieckiej w Warsza­wie i na prowincji było:
    1) ekonomiczne popieranie Żydów z jawnym upośledzeniem żywiołu polskiego,
    2) obsadzanie Żydami wszystkich urzę­dów cywilnych z oczywistym wydaniem
    na ich pastwę ludności polskiej,
    3) dążenie do takie go sytuowania Ży­dów u nas kosztem naszym, aby powstrzy­mać ich emigrację do Niemiec,
    4) wyjęcie Żydów z pod wszelkiej krytyki, czy to ekonomicznej, czy społecznej,
    czy narodowej, czy wreszcie katolickiej,
    5) korzystanie z ich us ług jako szpie­gów i denuncjantów .
    6) używ anie ich do rozmaitych bluffów patriotycznych, skutkiem czego Żyd
    parzył „zbawcę“ Polski a Polak był pod osłoną władz niemieckich traktowany
    przez Żyda jak „natrętny cudzoziemiec“,
    7) posługiwanie się Żydami przy wy­ławianiu monet złotych, srebrnych, papierowych i drobnicy.”

    „Słowem zarówno z roku 1863, jak z ro­ku 1905, jak wreszcie z lat 1914 -1917.
    Żydzi w stosunku do Polaków wychodzą zwycięzcami a Polacy w stosunku do Ży­dów rozgromionymi. Literaturę skutków pomyślnych dla Żydów roku 1863
    tłumiła cenzura rosyj­ska. Literaturę skutków pomyślnych dla Żydów roku 1905 tłumił liberalizm i radykalizm polsko- żydowsko- rosyjski, a li­teraturę skutków lat 1914 -1917 tłumią Niemcy, Austriacy i ich miejscowi zwo­lennicy, niestety, pokrywający zdradę narodową Białym Orłem.

    A gdy Żydzi skupywali majątki powstańców 1863 roku, gdy w roku 1905 przy
    pomocy swych bojówek wysadzali mosty kolejowe, aby w pewnych okolicach podnieść ceny na zwiezione uprzednio towary, gdy w latach 1914— 1917 obsiadły znękaną Polskę, jak kruk i konającego żołnierza równocześnie i ciągle oskarżali nas o ten­dencje „pogromowe “, zmyślali fakty takich pogromów, wszelki akt ekonomicz­nej naszej samoobrony piętnowali zagra­nicą jako nie słychany objaw antysemity­zm u krwiożerczego, psuli nam opinię, gdzie mogli, i teraz, jak gdyby dla szyderstwa, uda ją niepodle głościowców, wzywają do
    tworzenia wojska przeciw Rosji, wydziedziczają nas z mienia, nazwisk, słowem
    przy pomocy swoich szatańskich metod toczą z nam i wojnę, niby mocarstwo
    odrębne, ale takie , które się rozsiadło w sercu naszym i rządzi się we wszyst­kich jego komorach.”
    http://rcin.org.pl/dlibra/docmetadata?id=1367&from=&dirids=1&ver_id=&lp=14&QI=

    Zdziwiony said

    2014-11-14 (piątek) at 12:52:47
    W 1917 roku Paderewski sporządza dla prezydenta Stanów Zjednoczonych Woodrowa Thomasa Wilsona. memoriał na temat Polski i konieczności uczynienia jej suwerennym krajem z wolnym dostępem do morza; nakłania Wilsona do wygłoszenia w Senacie Stanów Zjednoczonych wiekopomnych słów: „Wszyscy politycy są zgodni, iż powinna istnieć niepodległa, zjednoczona Polska”. W tymże roku zabiegał o utworzenie i wyszkolenie armii polskiej.
    Ogromna estyma jaką cieszył się Paderewski wśród elit politycznych Zachodu spowodowała, że 30 stycznia Stany Zjednoczone oficjalnie uznały państwo polskie na arenie międzynarodowej, a w lutym Francja, Anglia, Włochy.
    Bez Ignacego Jana Paderewskiego, R. Dmowskiego ale też bez W. Witosa (szczególnie roli jaką odegrał w czasie kryzysowej sytuacji w czasie wojny z bolszewikami) nie byłoby II RP i koniec! Czas przywrócić te postacie i ich rolę, świadomości historycznej Polaków i to, że wielkie rzeczy (Rzeczypospolite!) buduje się zgodą i kompromisem a nie „wojną na górze” i partykularnymi interesami „elyty wadzy”.
    O prawdziwym mężu stanu jest dzieło prof. Henryka Przybylskiego – „Paderewski między muzyką a polityką”.

    Zdziwiony said

    2014-11-14 (piątek) at 13:15:01
    ad. 80
    Koncertując na całym świecie – w Brazylii, Argentynie, Afryce Południowej, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie – wspiera wszystkie niepodległościowe inicjatywy Polaków, przypominając światu o losie Polski i Polaków.
    Jednoczy Polonię Amerykańską, koncertuje, apeluje i zbiera miliony dolarów, zabiega o utworzenie polskiego wojska. Dla powstającej Armii Polskiej komponuje hymn bojowy na chór męski pod tytułem „Hej, Orle Biały”.

    MatkaPolka said

    2014-10-30 (czwartek) at 01:58:40

    Wizja świętej Faustyny Kowalskiej, która zanotowała pod datą 12 maja w dniu śmierci Jozefa Piłsudskiego

    Wieczorem , zaledwie się położyłam do lóżka , zaraz zasnęłam ,ale jak prędko zasnęłam, tak jeszcze prędzej zostałam zbudzona/… Wtem ujrzałam pewna dusze, która rozłączyła się od ciała w strasznych mękach. O Jezu, kiedy to mam pisać, drze cala na widok okropności, świadczą przeciw niej (…) dusza, która widzę w skonaniu, jest to dusza, która jest pełna zaszczytów i oklasków światowych, a których końcem jest próżnia i grzech.

    Na koniec wyszła niewiasta, która trzymała jakby w fartuchu łzy i ta bardzo świadczyła przeciw niemu (…) Nie mam wyrazów ani porównań na wypowiedzenie rzeczy tak strasznych

    (Faustyna Kowalska; „Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mej” Wydawnictwo Księży Marianów. Warszawa 1995 str 152-153.

    73.MatkaPolka said

    2014-10-30 (czwartek) at 02:08:58

    Wierzyć nie wierzyć – przeczytać warto

    • Tuesday, January 13, 2009, 18:42

    http://www.meritum-news.com/KULTURA/?p=42

    Żandarm w mistycznym obłoku.

    W dniu i godzinie pogrzebu Marszałka Józefa Piłsudskiego przebudził się czakram na Wawelu zainstalowany tam prawie dwa tysiące lat temu przez Apoloniusza z Tiany. Temu aktowi białej magii towarzyszyło wiele niezwykłych zdarzeń. Tak przynajmniej twierdzi autor tej opinii, Kazimierz Chodkiewicz, oficer Drugiej Rzeczpospolitej, a jednocześnie twórca legendy krakowskiego czakramu i jeden z najsłynniejszych polskich teozofów.

    Był on naocznym świadkiem uroczystości żałobnych Józefa Piłsudskiego, które rozpoczęły się 17 maja 1935 r. w warszawskiej katedrze świętego Jana. Pełniąc straż honorową przy otwartej trumnie Marszałka, czuł, że świątynię wypełnia „intensywna, astralna aura”. Wydawało mu się, że zgromadzeni w kościele ludzie emanują uczuciami miłości i braterstwa. Podobne fale płynęły ku trumnie nie tylko ze wszystkich zakamarków kościoła, lecz także z zewnątrz, ze wszystkich części miasta i wszystkich stron kraju. Trumna ze zwłokami Marszałka stała się potężnym, magnetycznym ośrodkiem szlachetnych uczuć miłości i oddania, braterstwa i dobrej woli – wspominał po latach w szkicu „Kraków. Ognisko sił tajemnych” opublikowanym po raz pierwszy po angielsku w 1966 r. w Londynie.

    (Czyli jak natura przeciwstawiała się pogrzebowi Piłsudskiego na Wawelu – MatkaPolka)

    Pisał, że wrogie Polsce siły ciemności nie chciały dopuścić do uaktywnienia się czakramu, więc atakowały aż trzy razy, za każdym razem używając jako broni mocy natury. Pierwsze uderzenie nastąpiło podczas przewożenia trumny ze zwłokami Marszałka z katedry na dworzec kolejowy. Pogodne wcześniej niebo nagle zasnuło się ciężkimi chmurami, po czym nastąpiła straszliwa burza połączona z oberwaniem chmury. Pośród szalejących żywiołów udało się jednak przyczepić platformę z trumną do lokomotywy i ruszyć w stronę Krakowa, gdzie tego samego dnia również odnotowano niespotykane anomalie pogodowe. Około godziny 14.17 w grodzie Kraka zapadły ciemności, a temperatura spadła o kilka stopni.

    Huragan szalał tak bardzo, że wyrywał drzewa z korzeniami, niszcząc przy tym żałobne dekoracje ulic. Trzeci „atak” zdarzył się następnego dnia, czyli 18 maja, kiedy to pękły wszystkie łożyska w platformie, na której umieszczono trumnę i pociąg nie mógł wjechać na dworzec. Mimo tych przeciwności, dalsze ceremonie pogrzebowe przebiegały według wcześniejszych planów. Ciało Piłsudskiego spoczęło w krypcie dokładnie o godzinie 10.57.

    74.MatkaPolka said

    2014-10-30 (czwartek) at 02:23:13

    WŁADYSŁAW M. TURSKI

    OPINIE – CZAKRA CZYLI TAJEMNICE POLA

    Artykuł pochodzi z „Wiedzy i Życia” nr 9/2001

    To cud prawdziwy, że fizyk z porządnego uniwersytetu poświadcza istnienie Duchowej Siły w postaci zmiennego pola magnetycznego.

    Lato, upał, ogórki. Z głębin szkockiego Loch Ness niechybnie wynurzy się potwór. Z dalekiego marginesu nauki polskiej wychynął specjalista od czakr, szef fizyki komputerowej z Uniwersytetu Jagiellońskiego, profesor Stanisław Micek.

    Przed drugą wojną światową głównym ekspertem od wawelskiej czakry był płk Kazimierz Chodkiewicz, żandarm, mason, teozof i komentator dzieła Nostradamusa w jednej osobie. Według płk. Chodkiewicza, Wawelski Ośrodek Mocy założył Apoloniusz z Tyany, który licząc sobie dobrze ponad 90 lat, odbył daleką podróż na północ i około roku 95 n.e. zakopał w wawelskim wzgórzu amulet. Dowodem, że tę podróż odbył, jest całkowity brak wzmianek o tym w zachowanych biografiach Apoloniusza. Podobnie jak dowodem na to, że mieszkańcy Nowogrodu Wielkiego posługiwali się telegrafem bez drutu, jest brak drutu we wszystkich wykopaliskach na tamtym terenie.

    Talizman zakopany na Wawelu był „na wpół uśpiony. Jego czas jeszcze nie dojrzał, toteż pulsował tylko energią niezdolny do przekazania jej w całości […] Aby mogły być zebrane siły potrzebne do obudzenia wawelskiego Lotosu, musiał umrzeć jeden z synów […] narodu.

    […] Marszałek Józef Piłsudski.

    […] Z ciała Marszałka i jego trumny uczyniono (…) drugą część talizmanu, jego dodatni biegun energii”. Co prawda, moce ciemności (burze, huragany i hierarchia kościoła katolickiego) sprzeciwiały się wprowadzeniu trumny Marszałka na Wawel, ale trudności przezwyciężono. „Przekaźnik sił Dobra stał się gotów do niesienia pomocy Europie w czekającej ją śmiertelnej walce z siłami Zła, które zagroziły Cywilizacji Zachodniej” (cyt. za: K. Chodkiewicz, Kraków ognisko sił tajemnych Duchowy Ośrodek Mocy, Wydawnictwo Wawelskie, Kraków 1992).

    Ostatnio o czakrze wawelskiej zrobiło się głośno, gdy kurator Zamku uniemożliwił żądnym ezoterycznych doznań turystom kontakt ze skałą zawierającą obudzony talizman Apoloniusza. Sytuację tę postanowili wykorzystać sprytni gospodarze zamku w Niepołomicach, rzadziej odwiedzanego (choć pięknego) zabytku. Ogłosili więc, że Kazimierz Wielki, zakładając zamek w Niepołomicach, przeniósł kamień węgielny z Wawelu, a w nim czakrę lub jej fragment, choć nie jest jasne, jak czakrę, będącą wirem energii transcendentalnej, można dzielić na kawałki.

    Oglądany dziś w ślicznej rekonstrukcji renesansowy zamek w Niepołomicach był widownią wielkiej tragedii: tu w pewien wrześniowy dzień 1527 roku poroniła królowa Bona; drugi syn Zygmunta Starego żył tyle tylko, by zostać ochrzczony. Gdyby nie ten wypadek August miałby brata, Olbrachta, i kto wie, jak potoczyłyby się dalsze dzieje dynastii i Polski. Wawelsko-niepołomicka czakra nie uchroniła jednak Bony przed poronieniem, być może też była jeszcze wpółuśpiona.

    Chodkiewiczowska wizja przyszłości odczytana z Nostradamusa w 1939 roku pełna jest obrazów rozbrajającej głupoty:

    w okolicy Paryża wybucha wielki wulkan, w 1999 roku zstępuje z nieba (sic!) nowy król Francji, Henryk Szczęśliwy, który rozpoczyna wojnę z Anglią, podbija kraje islamu i wsparty przez Wielkiego Papieża, władającego Prowansją (sic!), jednoczy całą Europę na 57 lat pod swoim berłem. Kolejną wojnę światową wszczynają Niemcy w 2100 roku.

    Taki poziom reprezentują przedstawiciele wiedzy tajemnej i tak wiarygodne są ich przewidywania wsparte mocą wawelskiej czakry.

    Wiele dziwnych rzeczy przewidział płk Chodkiewicz. Ale to, żeby fizyk (niechby i komputerowy) z porządnego uniwersytetu w publicznej telewizji poświadczał istnienie Duchowego źródła Siły w postaci zmiennego pola magnetycznego, nie, taka wizja nie zrodziła się nawet w skołatanym umyśle żandarma, masona i teozofa.

  6. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2015-01-15 (czwartek) at 03:31:27
    Agresja Niemiec przeciwko Polsce w XX i XXI wieku

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/agresja-niemiec-przeciwko-polsce-w-xx-xxi-wieku-2013-10

    NIEMCY NIE ISTNIEJĄ

    Konsekwencje braku Traktatu Pokojowego po II Wojnie Światowej dla Niemiec
    oraz całej Europy

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=12538&Itemid=47

    Formalnie RFN istnieje na podstawie rejestracji w Izbie Handlowej we
    Frankfurcie nad Menem jako BRD GmbH czyli Bundesrepublik Deutschland GmbH
    (!?) czyli Sp. z o.o.

    Zresztą pomijając Umowy Poczdamskie również tzw. Niemcy to historycznie
    ziemie słowiańskie Lechitów. Granica Polski powinna być na Renie – z
    Francja, a nie z Niemcami. O historii Zachodniej Słowiańszczyzny nie tak
    dawno był cały szereg artykułów w Gajowce, a najbardziej wymowne sa
    zgermanizowane nazwy polskich miast na terenach, o których dzisiaj mówimy
    , ze są Niemcami

    Badania naukowe DNA -rozprzestrzenianie się SŁOWIAŃSKIEJ haplogrupy
    Y-DNA i mtDNA właśnie to potwierdzają

    Niemcy to taki sam wymysł Jak USA, Ukraina Israel – który powstały w
    żydowskich glowach

  7. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 10:06:27
    INKWIZYCJA

    MatkaPolka said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 10:06:27
    INKWIZYCJA

    Nie czuję się bynajmniej dumny z instytucji Inkwizycji, uznałem jednak iż nikomu nie powinno się przypisywać gorszych rzeczy niż działy się naprawdę. Jestem przekonany, że wielu z Was będzie zdumionych przeczytawszy dane, jakie dla Was wyszperałem.

    Marek Piotrowski

    Autor zapewnia, iż dołożył wszelkich starań by przedstawione tu treści były zgodne z ustaleniami nauk historycznych. Jeśli dostrzeżesz, szanowny Czytelniku w przedstawionych tu danych jakieś merytoryczne błędy, będę wdzięczny jeśli pomożesz mi wskazując je wraz z odpowiednimi źródłami.

    Spis treści
    Wstęp
    Motywy działania Inkwizycji
    Więzienia Inkwizycji
    Co Inkwizycja wniosła do życia społecznego ?
    Różne zarzuty
    Kary
    Tortury
    Walka z zabobonem
    Palenie czarownic
    Zakres zainteresowań inkwizycji
    Zakończenie
    Bibliografia i przypisy

    Wstęp

    Papież Jan Paweł II w liście apostolskim Tertio millennio adveniente napisał: „bolesnym zjawiskiem, nad którym synowie Kościoła muszą się pochylić z sercem pełnym skruchy, jest przyzwolenie okazywane zwłaszcza w niektórych stuleciach na stosowanie w obronie prawdy metod nacechowanych nietolerancją, a nawet przemocą”. Autor niniejszego opracowania z szacunkiem wsłuchuje się w słowa papieża i w pełni podziela jego opinię w tej smutnej sprawie. Dlatego nie jest moją intencją przekonanie kogokolwiek, iż powinniśmy być z omówionej tu karty historii zadowoleni – uważam jednak, iż nie należy nikomu przypisywać większych win, niż ma je w rzeczywistości. Szczególnie odrażającym zaś jest to, jeśli oskarżyciele przypisują oskarżanemu swoje własne winy (patrz rozdział Palenie czarownic).

    W niniejszym tekście zajmuję się przede wszystkim obarczoną najczarniejszą legendą inkwizycją hiszpańską, choć gdzie niegdzie wspominam też inkwizycję papieską.

    Zdaje sobie sprawę, iż wiele z przytoczonych tu danych wyda się czytelnikowi – przyzwyczajonemu do „czarnej legendy” – niewiarygodnymi. Zapewniam jednak, iż pisząc niniejszy tekst oparłem się na obiektywnych opracowaniach (patrz bibliografia). Nie ukrywam też, iż sam ze zdumieniem poznawałem fakty, które tu opisuję. Moje zdumienie było na tyle duże że uznałem iż warto przedstawić wyniki poszukiwań szerszemu gronu czytelników.

    Motywy działania Inkwizycji

    Charakterystyczną cechą Inkwizycji, wyróżniającą ją spośród ówczesnych trybunałów jest położenie nacisku nie tyle na ukaranie oskarżonego, co na zbawienie jego duszy. Możemy dziś oczywiście się nie zgodzić na ówczesne rozumienie tych spraw, jednak niewątpliwie taki był właśnie tok myślenia inkwizytorów.

    W drugiej połowie XVI wieku dokładano wszelkich starań, by nawrócić grzeszników. Nie licząc się z kosztami sprowadzano wybitnych teologów, zaopatrywano więźniów w odpowiednie lektury. Często wstrzymywano wykonanie wyroków, gdy pojawiała się szansa na nawrócenie heretyka. Angażowano w to nawet lokalną społeczność – przykładem może być Sewilla z roku 1720, gdzie w nawracanie pewnego skazanego zaangażowała się miejscowa inteligencja a za powodzenie tych starań modlono się we wszystkich kościołach przez trzy dni i trzy noce.

    Sposób widzenia zadań Inkwizycji świetnie oddaje fragment relacji inkwizytora z pewnej egzekucji z 24 sierpnia 1719 roku (przytaczam za [1]) :

    (Przywiązany do pala skazaniec) „…rzekł spokojnie ‚Chciałbym nawrócić się na wiarę Jezusa Chrystusa’ – słowa, jakich dotąd od niego nie słyszano. Ucieszyło to w najwyższym stopniu wszystkich duchownych, którzy poczęli ściskać go z czułością i nieskończenie dziękować Bogu za to, że uchylił im wrota prowadzące do jego zbawienia… Obecny przy tym wyznaniu zakonnik wyświecony w regule Seraficznego Ojca, zapytał go:’W jakiej wierze umierasz ?’ Ten, obróciwszy ku niemu oczy, odparł:’Powiedziałem już, ojcze, że umieram w wierze Jezusa Chrystusa’, czym wywołał wielką radość i ukontentowanie wszystkich obecnych. Zakonnik powstał z klęczek i wyściskał rzeczonego oskarżonego, co z najwyższą satysfakcją uczynili również wszyscy pozostali, składając dzięki Bogu za Jego nieskończoną dobroć.

    Wówczas oskarżony spostrzegł kata, który wystawił właśnie głowę zza pala, i zapytał go: ‚Dlaczego nazywałeś mnie przedtem psem ?’ Kat odpowiedział: ‚Ponieważ odrzucałeś wiarę w Jezusa Chrystusa; skoro ją jednak przyjmujesz, wszyscy jesteśmy braćmi, więc jeśli Cię obraziłem, na kolanach błagam Cię o wybaczenie.’ Ów udzielił mu przebaczenia z radosną twarzą i obaj uściskali się…

    Bojąc się, by nie zmarnowała się owa dusza, która dała tyle dowodów swego nawrócenia, niepostrzeżenie przesunąłem się na tył pala, gdzie czekał oprawca i wydałem mu rozkaz, aby czym prędzej nałożył obręcz i zacisnął ją bez zwłoki, co też uczynił z niemałą zręcznością.

    Po stwierdzeniu zgonu polecono oprawcy, aby z czterech stron paleniska podłożył ogień pod zgromadzone na nim węgle i drewno. Zrobił to natychmiast; zaczęło się palić i coraz wyższe płomienie ogarnęły podium ze wszystkich stron trawiąc deski i ubranie.

    Oczywiście, trudno nam dziś zrozumieć ówczesne podejście do nawracania grzeszników. Aby zrozumieć motywy działania spróbujmy wczuć się w sposób rozumowania, jaki doprowadził do powstania Inkwizycji. Najwyższym dobrem człowieka – wyższym niż życie doczesne – jest zbawienie i życie wieczne. Człowiek szerzący herezję stwarza zagrożenie utraty przez innych życia wiecznego – a więc robi im większą krzywdę niż gdyby próbował ich zamordować. W tej sytuacji herezja jest przestępstwem gorszym niż zabójstwo – i powinna być surowiej od niego ukarana.

    Wszak morderca może zabrać człowiekowi tylko kilkanaście (góra kilkadziesiąt) lat życia, zaś heretyk może spowodować utratę zbawienia wiecznego !

    Sprawa szła zresztą nie tylko o cudze dusze, ale i o zbawienie oskarżonego. Stąd pośpiech inkwizytora widoczny w wyżej przytoczonej relacji – skazańca chciano stracić czym prędzej, aby przypadkiem w ostatniej chwili nie rozmyślił się zaprzepaszczając owoce swojego nawrócenia !

    Dziś trudno nam się zgodzić z takim sposobem nawracania, ze sztucznym ograniczeniem wolności osobistej w sferze religii – wówczas jednak sposób ten jak najbardziej mieścił się w schemacie myślenia współczesnych.

    Innym motywem, który trudno pominąć ze względu na to iż został pozytywnie zweryfikowany przez historię (chodzi o mniejszą liczbę ofiar prześladowań wszystkich rodzajów więźniów w krajach, w których istniała inkwizycja w stosunku do innych krajów1 – zwłaszcza protestanckich) było zapewnienie bezpieczeństwa osobom niewinnym. Miało to znaczenie szczególnie w Hiszpanii, gdzie tuż przed wprowadzeniem inkwizycji nastąpiła seria pogromów Żydów, w których zginęło więcej osób, niż przez późniejsze 400 lat działania Officium. Nic dziwnego iż królowie Ferdynand i Izabela, sami będący krewnymi ochrzczonych Żydów, postanowili jakoś zaradzić sytuacji i zwrócili się do papieża o ustanowienie inkwizycji.

    No i wreszcie, nie ostatnim motywem była chęć zachowania ładu społecznego, który opierał się na wspólnej wierze. Był to motyw tak silny, że gdy przystąpiono do likwidacji inkwizycji, wśród ludności zaistniały rozruchy w jej obronie. Hiszpanie widzieli w Officium strażnika i gwaranta pewnego spokoju społecznego – zresztą, biorąc pod uwagę wydarzenia w innych państwach, nie bezpodstawnie. Jeśli zachodził fakt jakiejkolwiek opozycji to dotyczył on raczej wypaczeń, niż idei istnienia inkwizycji jako takiej.

    Więzienia Inkwizycji

    Ileż to słyszeliśmy opowiadań o straszliwych więzieniach Inkwizycji ! Wierni postulatowi sprawdzania dostępnych źródeł historycznych, porównajmy obraz z nich się wyłaniający z owymi opowiadaniami.

    Inkwizycja miała dwa rodzaje więzień :

    • „tajne więzienie” (odpowiednik dzisiejszego aresztu śledczego)
    • „więzienie karne” (carcel de penitencia) gdzie osoby skazane odsiadywały karę „wiecznego więzienia” (proszę aby nikogo nie myliła ta nazwa – „wieczne więzienie” rzadko bywało dożywociem, wyrok mógł opiewać na wiele lat, ale mogły to być też np. 3 miesiące. Po prostu nazwą tą opatrywano każdy orzeczony wyrok więzienia. W XV i XVI wieku „wiecznym więzieniem” nazywano także obowiązek przebywania w domu krewnych lub nawet zakaz opuszczania miasta)

    Pewnym paradoksem jest, iż więzienia „karne” były zwykle lżejsze niż areszt śledczy. Niektóre z nich były rzeczywiście ciemne i mokre (wymienia się Sewillę, Kordobę i Saragossę), większość jednak była znacznie lżejsza niż „standardowe” więzienia królewskie[1]. Zdarzało się często, iż więźniowie pospolici – osadzeni w więzieniach publicznych – samooskarżali się przed Inkwizycją wyłącznie po to, by przeniesiono ich do owych „lochów Inkwizycji”!

    Nic w tym zresztą dziwnego, skoro – w odróżnieniu od więzień królewskich – w „lochach” Inkwizycji z reguły karmiono regularnie i to wcale nie najgorzej (chleb, mięso, wino). Więźniowie posiadający własne środki mogli sobie ponadto sprowadzać posiłki z miasta ( w tym także owoce i słodycze). Choć brzmi to dla nas – wychowanych na „czarnej legendzie” Inkwizycji – niewiarygodnie, jednym z obowiązków służby więziennej było czuwanie, aby aresztanci nie przejedli w ten sposób całego swojego majątku (nie w ich interesie zresztą – musieli mieć z czego płacić grzywny !). Ubodzy aresztanci dostawali „z urzędu” kapcie, koszule i kalesony, zaś ludzie należący do inteligencji zwykle mogli przechowywać w celi książki oraz przybory do pisania. Wszystkim więźniom zapewniano opiekę lekarską.

    Mężczyźni osadzani byli z reguły w celach pojedynczych, zaś kobiety – w zbiorowych, co miało w założeniu chronić je przed nadużyciami ze strony służby więziennej.

    Oczywiście wszystko to nie oznacza, iż nie zdarzały się nieprawidłowości – wiemy że w 1560 roku w Sewilli bunt więźniów został brutalnie stłumiony, na Wyspach Kanaryjskich w 1792 nakarmiono więźniów soloną rybą bez podania wody, zaś w 1544 roku w Barcelonie ujawniono przypadki „dorabiania” przez obsługę więzienia na obcinaniu racji aresztantów. Jednak sam fakt, iż znamy te przypadki świadczy, iż to nie one stanowiły normę.

    Od XVII wieku często więzienie polegało na obowiązku noszenia specjalnego stroju i powrotu na noc do celi. Dochodziło tu zresztą do zabawnych paradoksów : więzień przebywający w dzień w mieście, a na noc wracający do celi nie musiał – w związku ze statusem osadzonego – płacić podatków. Powodowało to sytuację, iż przedsiębiorcy „osadzeni” mogli oferować towary taniej niż „wolna” konkurencja i nierzadko dorabiali się majątków (kara „wiecznego więzienia” trwała zazwyczaj nie dłużej niż 3 lata, zaś wyrok „więzienia wiecznego i nieodwołalnego” opiewał zwykle na mniej niż 8 lat). Ułatwienia te nie były jednak możliwe w początkach istnienia inkwizycji.

    Co Inkwizycja wniosła do życia społecznego?

    Założę się, że na tak sformułowany podtytuł większość czytelników odruchowo się żachnie – a jednak Inkwizycji właśnie zawdzięczamy szereg instytucji, którymi chlubi się nowożytny system prawny. Pierwszą z tych zdobyczy jest instytucja obrońcy. Z cała pewnością nie był to obrońca w dzisiejszym znaczeniu tego słowa (niektórym posada ta myliła się zapewne z funkcją prokuratorską), jednak fakt pozostaje faktem – to właśnie Officium zawdzięczamy tę – fundamentalną dla nowoczesnego wymiaru sprawiedliwości – instytucję prawną.

    Inną innowacją, może nie tyle wprowadzoną co wskrzeszoną przez Inkwizycję była wieloinstancyjność. Od wyroku trybunału oskarżony mógł się odwoływać, jednak początkowo nie wszystkim więźniom na to zezwalano. Praktyka blokowania części odwołań zanikła z chwilą, kiedy Suprema (naczelny organ inkwizycji w Hiszpanii) wprowadziła obowiązek przekazywania wyroków do siebie dla zatwierdzenia. Zmieniała ona często wyroki nawet bez składania odwołania i to przeważnie na korzyść oskarżonych.

    Warto także powiedzieć, iż o ile koncepcje doktrynalne Lutra nie spotkały się w Hiszpanii ze zbyt gorącym przyjęciem, o tyle postulaty moralne zrealizowano na długo przed wystąpieniem doktora Marcina w Wittenberdze. Prymas Hiszpanii (a od 1507 Generalny Inkwizytor Kastylii) kardynał Cisneros przeprowadził bardzo skrupulatną lustrację usuwając ze stanowisk w Kościele i inkwizycji ludzi niegodnych, a także dbał o poziom wykształcenia duchowieństwa ( w 1508 założył w tym celu uniwersytet). Wydał także walkę handlowi odpustami (co było osią późniejszego wystąpienia Lutra). Praktyka ta nie była zresztą nigdy przez Kościół Powszechny dopuszczona, jednak dość często zdarzały się w jej dziedzinie nadużycia.

    Jeszcze dłuższą pod względem „zdobyczy” kartę ma Inkwizycja Papieska. Mocą ustanowienia papieża Grzegorza IX podsądny nie tylko mógł, ale wręcz musiał mieć obrońcę, i to z kwalifikacjami zawodowego prawnika, zeznania wydobyte na torturach nie mogły być materiałem dowodowym, a oskarżony i jego obrońca mogli się zapoznać z wszystkimi dowodami winy i nazwiskami świadków (rzecz nowa w ówczesnym wymiarze sprawiedliwości i całkowicie różna nawet od praktyki obowiązującej w inkwizycji hiszpańskiej).

    Bardzo surowe kary – do śmieci włącznie – groziły za rzucanie fałszywych oskarżeń (ten punkt staje się oczywisty, jeśli pamiętać, iż Rzym powołał inkwizycję papieską przede wszystkim po to, by zapobiec skazywaniu niewygodnych ludzi pod pozorem herezji czy czarów (co było to powszechną praktyką wśród średniowiecznych feudałów). Inkwizycja znała także instytucję ławników – choć pełnili oni raczej rolę konsultacyjną dla zawodowego sędziego.

    Wprowadzono też – rewolucyjną na owe czasy – zasadę, iż nie wolno karać ludzi niepoczytalnych. Nie była to czysta teoria – przewód sądowy rozpoczynał się od obdukcji lekarskiej.

    Inna innowacją, jaką wprowadziła inkwizycja papieska było wcześniejsze zwolnienie za dobre sprawowanie.

    Różne zarzuty

    Wśród zarzutów stawianych postępowaniu inkwizycyjnemu wymienia się zarzut utajniania nazwisk świadków oskarżenia. Ma to rzekomo świadczyć o braku praworządności.

    Tymczasem powód tej praktyki był całkowicie odmienny:

    W przepisach dotyczących prowadzenia śledztwa wielką szansą dla badanego była możliwość zdyskredytowania świadków oskarżenia przez zarzucenie im przez podsądnego nieobiektywności. Odbywało się to w ten sposób, iż oskarżony mógł podać trybunałowi listę swych „śmiertelnych wrogów” i tym samych zneutralizować ich zeznania (zwracam uwagę iż jest to znacznie więcej, niż może zrobić dla swej obrony podejrzany we współczesnym procesie karnym !). Aby jednak zapobiec oszustwom w tym względzie (np. żeby oskarżony nie neutralizował wszystkich niewygodnych świadków „jak leci”) lista zeznających była przed postawionym w stan oskarżenia utajniona. Ten – oczywisty przy tak skonstruowanym mechanizmie eliminowania zeznań osób niechętnych podsądnemu – krok jest dziś przytaczany przez przeciwników Inkwizycji, jako argument mający wykazać jej brak praworządności.

    Jak silnym narzędziem była w rękach oskarżonego owa lista „śmiertelnych wrogów” świadczy przypadek Gaspara Torralby z Vayona. Został on aresztowany w 1531 roku pod zarzutem luteranizmu. Torralby był przysłowiową „zakałą” miasteczka, nic dziwnego więc iż do świadczenia przeciw niemu zgłosiło się aż 35 sąsiadów. Podsądny nie znał składu ławki świadków oskarżenia, jednak niewiele myśląc przystąpił do sporządzania listy „śmiertelnych wrogów”. Umieścił na niej po prostu wszystkich, którzy mu tylko przyszli na myśl (152 osoby, w tym własną żonę i córkę). Okazało się, iż na liście tej znajdują się również wszyscy świadkowie, a więc proces musiano umorzyć.

    Inną częścią „czarnej legendy” jest rzekome skazywanie na śmierć ludzi szalonych. Oczywiście, podobnie jak inne ówczesne sądy Inkwizycja zapewne skazała pewną liczbę osób które dziś wylądowałyby raczej na oddziale zamkniętym jakiegoś szpitala psychiatrycznego – winić za to należy jednak raczej stan wiedzy medycznej. Dokumenty wskazują jednakże, że niemal zawsze gdy ówczesna, prymitywna medycyna rozpoznawała szaleństwo oskarżonego, sprawa była umarzana.

    MatkaPolka said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 10:07:23
    Kary

    Wbrew rozpowszechnionej opinii, stos nie był najczęściej orzekaną karą. ściśle biorąc, Inkwizycja nie mogła nikogo na stos skazać – nie miała takich uprawnień. Po stwierdzeniu ciężkiego przypadku herezji, Officium przekazywało oskarżonego organom państwa z prośbą o okazanie miłosierdzia i nie przelewanie krwi. Ten zwyczaj „prośby o łaskę” – przejęty od Inkwizycji papieskiej – był jednak tylko formą, gdyż władze państwowe nigdy nie uwzględniły takiej prośby.

    Ustalenie dokładnej liczby osób spalonych na stosie jest dość trudne. Prawdopodobnie najwięcej osób zginęło w ciągu pierwszego półwiecza działalności tej instytucji (być może było to nawet kilka tysięcy osób). W latach późniejszych ( 1560-1700) skazani na śmierć stanowili co najwyżej 1%, zaś później nawet ułamek procenta. W pięćdziesięcioleciu 1759-1808 spalono w Hiszpanii czterech heretyków. Ustalenie dokładnej liczby jest trudne także z tego powodu, iż większość egzekucji nie była wykonywana na skazanych, lecz in effigie, tj. palono w zastępstwie kukły mające wyobrażać skazanego. Ocenia się, iż liczba egzekucji in effigie przekraczała wielokrotnie liczbę rzeczywistych wykonań wyroku (tzw. in persona).

    W wieku XVIII niechęć do wydawania wyroków śmierci w Inkwizycji tak wzrosła, tak że szukano pretekstu do uniewinnienia podsądnego. Niemal zabawny jest tu przypadek księdza Miguela Solano, heretyka i głosiciela herezji. Został on skazany na „przekazanie ramieniu świeckiemu” przez trybunał w Saragossie. Władza naczelna Inkwizycji, Suprema, nakazała odroczenie egzekucji i podjęcie prób nawrócenia. Gdy to nie przyniosło efektu, trybunał uznał go ponownie winnym. Tym razem Suprema wstrzymała wykonanie wyroku pod pozorem badań lekarskich – niestety, ksiądz Miguel okazał się być całkowicie zdrowym. Usiłując jakoś temu zaradzić, zarządzono szeroko zakrojony wywiad środowiskowy – gdy okazało się iż oskarżony chorował niegdyś na jakąś niegroźną chorobę, czym prędzej uznano iż jest on niespełna rozumu i sprawę umorzono.

    Oczywiście przedstawiłem tu szczególny wypadek – w początkach działania Inkwizycji scenariusz taki byłby mało prawdopodobny.

    Arsenał orzekanych kar był dość szeroki. Ich dolegliwość zależała od rodzaju przestępstwa, statusu społecznego i finansowego oskarżonego oraz stopnia okazanej skruchy. Bardzo popularne były kary finansowe (grzywny lub przepadek mienia), nakładano też często pokuty duchowe. Pokutą mogło być słuchanie Mszy świętej, odmawianie różańca czy Psalmów. (Podobnie było w Inkwizycji Rzymskiej – np. Galileusz został skazany na odmawianie raz w tygodniu, przez trzy lata siedmiu psalmów. Ponieważ był człowiekiem wierzącym, po zakończeniu tej kary , kontynuował odmawianie tych psalmów aż do końca życia). Stosowano też wymóg podzielenia się majątkiem z ubogimi, poszczenia w wyznaczone dni itp. Niekiedy stosowano kary „indywidualne” – np. zakaz wykonywania zawodu akuszerki (Walencja 1607) czy zakaz gry w karty i kości (Toledo 1685, sprawa bluźniercy Lucasa Moralesa).

    Kary pieniężne lub przepadek mienia egzekwował poborca konfiskat. Po opłaceniu kosztów działania trybunału, pieniądze trafiały do kasy państwa.

    Do standardowego arsenału kar należała też banicja (dla obywateli Hiszpańskich) lub nakaz opuszczenia kraju (dla obcokrajowców). Stosowano też przeciwieństwo – nakaz pozostawania w określonej miejscowości. Jak widać, poza pokutami „duchowymi” stosowane kary nie odbiegały zbytnio od tych wymierzanych przez ówczesne sądy świeckie. Przykładem może być kara chłosty, wymierzana publicznie. Władze Inkwizycji jednak nie zezwalały na agresywne zachowanie publiczności, o czym świadczyć może edykt Supremy z 1680 roku, piętnujący wypadki obrzucania skazańców kamieniami przez asystujący przy karze tłum.

    Pewnym specyficznym rodzajem kary był obowiązek sambenito, tj. noszenia specjalnego stroju. Dla ludzi z wysoką pozycją społeczną sporą dolegliwością były też inhabitacje, to jest zakazy pełnienia ważnych funkcji społecznych przez dzieci skazanego. Prowadziło to niekiedy do paradoksów : w 1590 roku w Los Santos Cristobal Rodriquez (syn człowieka skazanego na inhabitację) zachował funkcję szefa straży oświadczając publicznie iż jest… bękartem. Oświadczenie to – w innych okolicznościach uważane w XVI wieku za wstydliwe – pozwoliło mu obejść wyrok trybunału.

    Najcięższe kary to oczywiście galery i stos. Na pomysł tej pierwszej kary wpadł król Ferdynand na początku XVI wieku – zapewniając sobie tym samym „kadry” dla marynarki wojennej. Współpraca jednak nie układała się najlepiej, gdyż flota hiszpańska niechętnie zwalniała więźniów, którym kara się już zakończyła. Zmuszało to Inkwizycję do wielokrotnych monitów w tej sprawie. Na galery nie skazywano kobiet, które w zamian były kierowane do bezpłatnej pracy w szpitalach lub przytułkach dla sierot.

    Tortury

    Tortury są najbardziej chyba integralną częścią czarnego obrazu Inkwizycji. Jak było naprawdę ?

    Do drugiej połowy XVIII wieku (kiedy to wiele krajów zrezygnowało z ich stosowania pod wpływem argumentacji takich myślicieli jak Monteskiusz czy Sonnenfels) tortury były normalnym sposobem prowadzenia przesłuchań i wyjaśniania wątpliwości przez europejskie sądy. Panowało w Europie tzw. prawo magdeburskie, gdzie głównym dowodem było przyznanie się oskarżonego do winy, a głównym środkiem skłonienia go do tego – tortury. (Aby pokazać tło epoki warto dodać, iż jest to czas, kiedy każdy sąd miejski złożony z mieszczan i kata miał prawo do wymierzenia 21 rodzajów śmierci „kwalifikowanej” – tzn. połączonej z torturami – za kradzież, cudzołóstwo i tym podobne przestępstwa). Stosowanie tortur wynikało z zaliczenia herezji do zwykłych , ściganych przez państwo przestępstw, choć hiszpańska Inkwizycja wyróżniała się tu raczej pozytywnie wśród innych trybunałów – tortury były łagodniejsze i rzadziej stosowane, a przede wszystkim ich używanie było ujęte w ramy ścisłych przepisów.

    Do stosowania tortur w przewodzie sądowym zniechęcały procedury samej Inkwizycji – bowiem jeśli więzień „pokonał” tortury – sprawa była umarzana (co prawda w pewnym okresie zdarzało się, iż osobnik ten lądował w ramach pokuty na pewien czas nawet na galerach). Nie była to możliwość czysto teoretyczna – stosunkowo wielu więźniów w ten sposób uzyskiwało wolność. źródła podają przykładowo, iż na auto (ogłoszeniu wyroku) w 1594 roku w Walencji umorzono z powodu „pokonania tortur” 53 z ogólnej liczby 96 spraw.

    Być może ten przepis Officjum sprawił, iż jak pokazują badania archiwalne tortury były stosowane w ok. 10% śledztw.
    Innym czynnikiem był wymóg oględzin lekarskich przed przystąpieniem do tortur. W przypadku złego stanu zdrowia lekarz po prostu zabraniał ich stosowania. Musiało się to zdarzać dość często, gdyż zachowała się datowana na 1622 rok, nagana związana ze zbyt częstym korzystaniem z tego paragrafu.

    Lekarz zresztą musiał być obecny także przy samych torturach, aby tortury nie spowodowały trwałego kalectwa czy śmierci oskarżonego. W razie potrzeby przerywał ich stosowanie.

    Wiadomo ponadto, iż tortur nie stosowano w przypadku lżejszych zarzutów, gdy zachodziła obawa iż mogłyby w praktyce być dolegliwsze od orzeczonej kary.

    Wbrew rozpowszechnionym opiniom Inkwizycja hiszpańska nie stosowała ani przypalania żelazem, ani w ogóle szerokiego wachlarza tortur. Dopuszczalne były w zasadzie trzy metody :

    • garrucha (podnoszenie przy pomocy liny przywiązanej do związanych na plecach rąk
    • toca (kneblowanie w położeniu „do góry nogami” i podduszaniu strumieniem wody – przepisy dopuszczały maksymalnie 15 litrów)
    • potro (mocne krępowanie ramion sznurem i zaciskaniu go w ten sposób, aby wrzynał się w ręce)

    Oczywiście należy zakładać, że zdarzały się w tej sprawie nadużycia – świadczą o tym reprymendy naczelnej rady Inkwizycji (tzw. Supremy) z lat 1484, 1488, 1500, 1561, 1575, 1627, 1630 i 1667. Jednak nadużycia te nie były tolerowane, a znane z literatury opisy (czytaliście Studnie i wahadło E.A.Poe ?) należy włożyć między bajki.

    Pewną ciekawostką jest, iż inkwizytorzy – zgodnie z Kodeksem Kanonicznym – nie mieli prawa obecności podczas tortur.

    W zasadzie przepisy nie pozwalały na kilkukrotne stosowanie tortur (dopuszczona była jedna sesja trwająca pół godziny). Niestety ten przepis bywał obchodzony (przez interpretację następnej sesji jako kontynuacji poprzedniej), jednak rzadko przekraczano liczbę trzech sesji. I tu inkwizycja wyróżniała się pozytywnie na tle innych sądów, w których w Europie przyjęta była zasada 5 paleń (sesji tortur) – po szóstej sąd rezygnował z oskarżenia ( stąd polskie powiedzenie „pal go sześć” oznaczające rezygnację).

    Zeznania wydobyte na torturach traciły swą ważność, jeśli podsądny nie potwierdził ich w ciągu 24 godzin na sali sądowej. Przeczy to powszechnie przyjętej opinii, iż tortury miały na celu wymuszenie zeznań obciążających – stanowiły one raczej coś w rodzaju ordallii czy znanych z wcześniejszych procesów karnych pojedynków sądowych, przy czym zdaje się iż nie miano złudzeń, iż ucierpią także niewinni. Francisco Peni (teoretyk Inkwizycji) tak oświadczał torturowanym : „Nie przyznawaj się do tego, czego nie zrobiłeś i pamiętaj, że jeśli zniesiesz z pokorą niesprawiedliwość i męczarnie, dostąpisz chwały męczeńskiej”. Nie da się ukryć, że takie podejście powodowało niejednokrotnie zarówno skazywanie niewinnych, jak i uwalnianie winnych.

    MatkaPolka said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 10:08:08
    Walka z zabobonem

    W wiekach średnich pobożność ludowa pełna była różnego rodzaju „nawiedzonych”, przy czym niektórzy z nich posuwali się do dość zaskakujących twierdzeń, np. negowali potrzebę pracy, rodziny, niektórzy nawet uważali że wiara upoważnia człowieka do rozpusty (dokładniej – uważali iż człowiek „czysty” może uprawiać rozpustę nie grzesząc – słynny casus ks.Medrano z Toledo). Były także „beatas” („świętoszki”) które np. twierdziły iż są żoną Jezusa, propagowały wizje i przepowiednie, sprzedawały amulety etc.

    Inkwizycja ścigała te wypaczenia, postępując jednak stosunkowo łagodnie. Wynikało to z przekonania, iż „oświeceni” są w istocie ludźmi dobrej woli, wprowadzonymi w błąd przez siły szatańskie.

    Całkiem inaczej podchodzono do „fałszywych mistyków” (oszustów religijnych). Tych ścigano surowo, choć rzadko bywali skazywani na karę śmierci – głównym celem było zdemaskowanie ich szarlatanerii. Trzeba powiedzieć, że o ile większość działań Inkwizycji – wbrew dzisiejszym opiniom – cieszyła się poparciem ludności, o tyle walka z szarlatanerią wywoływała wiele niesnasek. Officium nie ugięło się jednak przed humorami ludu i w wiekach XVI-XVIII przeprowadziło wiele procesów o „fałszywą mistykę”, niejednokrotnie występując odważnie przeciwko możnym tego świata.

    Zepsucie to nie ominęło także niektórych domów zakonnych – przykładem był proces kwietystów z Corella. Oskarżonymi byli przełożeni dwu klasztorów – męskiego i żeńskiego. On – Juan de la Vega – uważał się za najwiekszego współczesnego mistyka hiszpańskiego, ona zaś – Agueda de Luna – słynęła z „cudów” i „wizji”. śledztwo wykryło, iż mieli oni pięcioro dzieci, które dusili zamiast po urodzeniu. „Matka” Agueda zmarła w więzieniu, zapadły także wyroki dożywocia oraz nakazano zwrot i zniszczenie wszystkich „dewocjonaliów” wyprodukowanych przez straszliwą parę.

    Ta troska o moralność ludzi Kościoła miewała także niestety złe skutki; znany mistyk, św.Ignacy Loyola, autor używanych i cenionych do dziś „ćwiczeń duchowych” (tzw.rekolekcje ignacjańskie) został oskarżony o iluminizm i przesiedział 7 tygodni w więzieniu oraz nakazano mu wstrzymać się z działalnością publiczną na 3 lata.

    Palenie czarownic

    Cóż bardziej się kojarzy w powszechnej świadomości z Inkwizycją jak nie procesy o czary i palenie na stosie czarownic ? Prześledźmy zatem fakty, gdyż na przykładzie procesów o czary najlepiej chyba widać funkcjonowanie propagandy tworzącej „czarna legendę” inkwizycji. Ale zacznijmy od początku…

    We wczesnym średniowieczu praktyki magiczne były bardzo rozpowszechnione. Zjawisko to było trudne do powstrzymania – nie zaradziła im ani bulla papieża Jana XXII z 1326 roku (Super illius specula) ani nawet rozporządzenia królewskie (w Kastylii w roku 1414 państwo wydało przepis skazujący na śmierć magów, wróżbitów i astrologów – niemal zupełnie bezskutecznie).

    Na początku władze Inkwizycji nie były pewne, czy sprawy takie w ogóle podlegają ich kompetencji – badano ich związek z wiarą. Zajmowano się raczej tymi spośród nich, które miały bezpośredni związek z kultem szatańskim lub w których – w trakcie obrzędów „magicznych” – profanowano hostię, wodę święconą, oleje chrzcielne, krucyfiks itp.

    Tak więc, aż do roku 1576 istniała pewna dualność – magią zajmowała się zarówno inkwizycja, jak i sądy królewskie i biskupie. Co więcej, sądy inkwizycji były dużo mniej surowe od państwowych (zwykle było to publiczne odrzeczenie, chłosta lub grzywna – w ciężkich przypadkach banicja lub więzienie).

    Po roku 1576 Officium, wychodząc z założenia, iż wiara w astrologię kłóci się z wiarą w wolną wolę człowieka ( na takim stanowisku zresztą stoi Kościół do dziś) wprowadziła książki astrologiczne na indeks (uważano jednak, by nie zabronić używania książek mówiących o zastosowaniu nauki o gwiazdach w rolnictwie, medycynie czy nawigacji). Usiłowano również nakłonić uniwersytet w Salamance do likwidacji wykładów astrologicznych. Zabiegi te zbiegły się w czasie z bullą papieża Sykstusa V Coeli et Terrae, potępiającą oprócz astrologii także wróżbiarstwo i inne praktyki magiczne (zresztą czarostwo potępiali też papieże Innocenty VIII, Aleksander VI, Leon X, Hadrian VI i Klemens VII).

    Wyroki wówczas nie były wysokie – jedynie duchowni mogli się spodziewać dodatkowo utraty święceń.

    W 1486 roku wychodzi książka Młot na czarownice (autorami byli niemieccy inkwizytorzy Sprenger i Kramer) w którym opisano „praktyki” czarownic. Trudno powiedzieć na ile oddawała ona rzeczywistość ówczesnego satanizmu (opisy są raczej wątpliwej wiarygodności), niemniej stała się ona na długie lata szeroko rozpowszechnioną lekturą, mimo potępienia książki przez papieża Aleksandra VI.

    Ten sam papież zresztą osobiście uchylał wyroki procesów o czary, a gdy w roku 1492 król Hiszpanii Juan wydał edykt wypędzający Żydów (jeśli się nie nawrócą w ciągu czterech miesięcy), papież udzielił im schronienia. (Podobnie gdy Manuel (król portugalski) chciał w pięć lat później skłonić Żydów siłą do chrztu, Aleksander VI wsparł protest miejscowego biskupa i wymógł dla Żydów edykt tolerancyjny.)

    Aleksander VI nie był zresztą wyjątkiem – już wcześniej papieże Innocenty III, Honoriusz III, Grzegorz IX, Celestyn IV, Innocenty IV, Aleksander IV, Urban IV, Klemens IV uchylali wyroki skazujące na śmierć (niestety królowie z reguły nie respektowali takiego uchylenia. W 1252 roku papież Innocenty IV wydał nawet bullę (ad exstirpanda) nakazującą łagodne traktowanie uwięzionych. Powtórzył też w niej zakaz stosowania tortur wobec przesłuchiwanych.

    Nadejście Reformacji jeszcze zaogniło sytuację. Zarówno Marcin Luter, jak i Kalwin czy Bullinger ostro występowali przeciw czarownicom. O ile jednak w krajach, gdzie istniała inkwizycja, poddana szczegółowym przepisom co do sposobu prowadzenia śledztwa i wydawania wyroków proces – nazwijmy to umownie „polowania na czarownice” był ograniczony ścisłymi normami prawnymi i weryfikowany przez władze zwierzchnie, o tyle w innych krajach procesy o czary pozostawiono lokalnym trybunałom. Warto dodać w tym miejscu, że każdy feudał miał pewną władzę sądowniczą na podległych mu terenach – tak więc niedobrze było być majętnym lub nie lubianym przez wojewodę sąsiadem. Pod pozorem oskarżenia o czary załatwiano prywatne porachunki. Skutkiem takiego układu czynników było, iż – według dzisiejszych szacunków – ponad 90% czarownic spalono w krajach protestanckich !

    W samych tylko Niemczech stracono ok. 100 000 (sto tysięcy) czarownic, podczas gdy całkowita liczba osób skazanych na śmierć przez Inkwizycję Hiszpańską przez cały okres jej trwania wynosi najwyżej 25 000 osób 2 (niektórzy historycy podają nawet liczbę… 1 tysiąca). W ogólnym szaleństwie spalono w całej Europie za czary ok. pół miliona osób3.

    W Hiszpanii (podobnie zresztą jak w całej Europie) czarostwo ścigały przede wszystkim władze świeckie ( a także – w mniejszym stopniu – sądy biskupie), zaś największą aktywność przejawiali sędziowie prowincjonalni. Podczas gdy w całej Europie trwał szał palenia czarownic, Generalny Inkwizytor zwołał do Granady w 1526 roku sesję teologiczną która miała rozstrzygnąć realność istnienia czarownic, sabatów itp. Chociaż sesja potwierdziła istnienie czarostwa, jednak ujawniła się na niej frakcja (której przewodził przyszły Generalny Inkwizytor Fernando de Valdes), która poddawała w wątpliwość istnienie czarownic. Fakt ten wpłynął niewątpliwie na to iż od tej pory władze inkwizycji wielokrotnie zalecały ostrożność i powściągliwość w sprawach o czary.

    Co więcej, stwierdzono iż najskuteczniejszą metodą walki z czarostwem jest intensyfikacja misji ewangelizacyjnej na terenach zagrożonych tymi praktykami, powszechne oświecenie religijne oraz fundowanie obiektów sakralnych w miejscach rzekomych sabatów. Grupa Valdesa wysunęła nawet postulat wypłacania z funduszy inkwizycji zapomogi najbiedniejszym, aby nie szukali pomocy w praktykach magicznych.

    Bardzo znanym wydarzeniem w Hiszpanii była sprawa czarownic z Navarry – w sprawie tej, prawdopodobnie opartej na podnieconych nastrojach zapadło kilkadziesiąt wyroków śmierci i pojawiło się sporo fantastycznych opisów. Działo się to w roku 1527.

    Sytuacja ta omal nie powtórzyła się – także w Navarze – w roku 1538. Teraz jednak władze inkwizycji, nie chcąc dopuścić ponownie do wymknięcia się sytuacji spod kontroli wysłały na miejsce specjalnego wizytatora mającego przekonywać miejscową ludność o wątpliwej wartości książek w rodzaju Młota na czarownice. Równocześnie zaostrzono kontrolę lokalnych trybunałów (np. z tego powodu zdymisjonowano w 1550 inkwizytora Sarmiento w Barcelonie).

    Jak widać, mimo szaleństwa w całej Europie, władze inkwizycji nie uległy manii polowań na czarownice. W 1530 roku rozesłano okólnik zalecający ostrożność, zaś wkrótce potem Suprema nakazała przesyłanie do siebie wszystkich wyroków do zatwierdzenia – i z reguły je łagodziła. Ograniczono także dowolność postępowania, żądano dowodów iż taka czy inna szkoda nie mogła powstać z przyczyn naturalnych, lecz jest efektem działania magicznego. Wszystko to prowadziło do niechęci ze strony sędziów świeckich, którzy orzekali w sprawach o czary znacznie wyższe wyroki i czynili to dużo łatwiej. Niechęć ta była tym większa, że inkwizycja zabroniła przekazywania swoich aresztantów sądom świeckim i biskupim, gdyż równało się to częstokroć w praktyce wyrokowi śmierci.

    Znany jest też wypadek, w którym w jednym z trybunałów przyjęto wykładnię, iż samo zgłoszenie oskarżenia o czary mogło być zinterpretowane jako… herezja. Ten prosty manewr powstrzymał nawałę donosów i ostudził ogólną histerię ludności.

    Do dziś nie do końca wyjaśnione są powody tak wielkiej powściągliwości inkwizycji w sprawie czarów. Na pewno jakąś rolę odegrała tu – dość sceptyczna – postawa Inkwizytorów Generalnych (którzy byli z reguły ludźmi wykształconymi), niechęć do represjonowania tzw. starych chrześcijan oraz to, że inkwizycja posiadała zarówno kadry naukowe zdolne do chłodnej refleksji nad sprawą, jak i aparat umożliwiający powstrzymanie samowoli swoich trybunałów. Nadto podsądni w sprawach o czary wywodzili się z dołów hiszpańskiego społeczeństwa – co czyniło ich w oczach trybunału raczej ofiarami, niż wspólnikami diabła.

    Momentem zwrotnym okazała się – paradoksalnie – najbardziej tragiczna karta. W górskim regionie Zugarramurdi w Baskoni, pod wpływem łowów na czarownice uprawianych w pobliskiej Francji wybuchła psychoza strachu. Dokonywano krwawych samosądów, tak że wiele osób zgłaszało się z denuncjacją lub autodenuncjacją do władz świeckich, kościelnych i inkwizycji. Ta ostatnia postanowiła wysłać z misją wizytatora, Juana Valle de Alvarado. Ów w trakcie kilkumiesięcznej wędrówki zebrał oskarżenia przeciw 280 osobom, z czego aresztowano 40 osób (11 z nich otrzymało wyroki śmierci – z tego faktycznie spalono 6 osób).

    Wydarzenia te nie uśmierzyły psychozy w regionie – przeciwnie, samosądy przybrały na sile. W tej sytuacji Suprema zdecydowała się posłać innego wizytatora – został nim członek trybunału inkwizycyjnego Alonso de Salazar y Frias. On także podjął, trwającą 8 miesięcy, wędrówkę po górskim regionie Zugarramurdi. W wyniku auto- i denuncjacji zebrał oskarżenia przeciw ponad 6000 osób. Alonso jednak był prawnikiem i to krytycznym – nie aresztował nikogo, lecz poddał analizie zgromadzony materiał dowodowy. Wykonał także wizje lokalne na miejscu rzekomych sabatów, wykonał próby działania „maści czarownic” (jak łatwo się domyślić, okazało się iż nie potrafi ona ani umożliwić lewitacji, ani nie jest szkodliwa dla zwierząt), dokonał konfrontacji zeznań a nawet zlecił badania lekarskie kobiet, które twierdziły że współżyły z szatanem (niektóre z nich okazały się być dziewicami).

    W tej sytuacji napisał raport dla Supremy, w którym zawarł m.in. następujące słowa :

    ‚[…] Rozważywszy to wszystko z należytą chrześcijańską wnikliwością, nie znalazłem najmniejszych podstaw, by sądzić, że choćby w jednym przypadku doszło do prawdziwych czarów.
    […] Na podstawie mojego doświadczenia wnioskuję o wadze milczenia i powściągliwości, jako że nie było czarownic ani zauroczonych, dopóki nie zaczęto mówić i pisać na ich temat.[…]‚

    31 sierpnia 1614 roku Suprema przyznała, iż wyroki w sprawie regionu Zugarramurdi były błędem i formalnie rehabilitowała skazanych, co wiązało się z cofnięciem konfiskat itp. kar dodatkowych. Aby aresztować jakąkolwiek osobę z oskarżenia o czary, potrzebne było od tej chwili przedstawienie niezbitych dowodów, zgoda wszystkich członków trybunału oraz uzyskanie zezwolenia Supremy. Umorzono wszystkie trwające jeszcze procesy o czary, zaś lokalne trybunały otrzymały specjalne kwestionariusze pytań, które miały sformalizować przesłuchania w sprawach o czarostwo. Jeśli ktoś sam zgłaszał się do trybunału należało zadać pytanie czy owa niewierność zdarza się tylko nocą, czy też w dzień – po usłyszeniu odpowiedzi „nocą” kwalifikowano zeznania jako relację ze snu i nie brano ich pod uwagę. Zakazano publikowania sensacyjnych szczegółów i odebrano możliwość orzekania w sprawach o czary sądom świeckim. Wezwano do nasilenia ewangelizacji na terenach objętych psychozą strachu przed czarownicami.

    Mimo że przez wiele jeszcze lat w Europie płonęły stosy, po przełomowym roku 1614 inkwizycja hiszpańska nie skazała na śmierć ani jednej osoby w sprawie o czary – wszystkie procesy kończyły się uniewinnieniem lub czysto symbolicznymi karami. Stanowi to jaskrawy kontrast z krajami protestanckimi – nic zresztą dziwnego jeśli pamięta się jak wielkim zapałem, wręcz obsesją chwytania czarownic pałał zarówno Marcin Luter, jak i Kalwin (w 1545 roku Kalwin spalił za czary – wg własnego widzimisię, bez żadnego sądu – 31 osób w Genewie).

    Choć trudno w to uwierzyć człowiekowi wychowanemu na propagandzie mówiącej jak to inkwizycja hiszpańska polowała na czarownice, fakty świadczą iż właśnie zachowanie świętego Officium w tej sprawie stanowi najjaśniejszy punkt na mapie średniowiecznej Europy.

    MatkaPolka said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 10:08:47
    Zakres zainteresowań Inkwizycji

    Jako się rzekło, magią i czarownicami zajmowała się inkwizycja raczej niechętnie

    Jakie były w takim razie jej główne dziedziny zainteresowań ? Można właściwie je podzielić na cztery rodzaje :

    • judaizujący chrześcijanie
    • moryskowie (mahometanizujący chrześcijanie)
    • heretycy
    • przestępcy przeciw moralności (sodomici, bluźniercy, bigamiści etc.)

    Wbrew obiegowym opiniom, Inkwizycja nie posiadała uprawnień do poddawania śledztwu osób nie będących katolikami (wyjątkiem było czynne znieważenie katolicyzmu lub kapłanów, niemniej procesy takie były rzadkością). Tak więc na przykład deportacje Żydów z Hiszpanii nie miały nic wspólnego z Inkwizycją – były posunięciem królewskim.

    Zasady zachowania zakresu działania bardzo pilnie przestrzegano – w [1] przytoczony jest casus, kiedy to w 1623 roku w Valladolid pewna skazana kobieta prowadzona na miejsce egzekucji poczęła krzyczeć, jakoby nigdy nie została ochrzczona. Reakcją było natychmiastowe wstrzymanie egzekucji i śledztwo, czy tak jest w istocie.
    Podobnie przepisy nie zezwalały na poddawanie śledztwu dzieci – z przykrością trzeba jednak powiedzieć, iż zakaz ten bywał obchodzony.

    Być może najbardziej znaną i komentowaną sprawą jest okres zwalczania herezji Katarów (albigensów), których przedstawia się dziś często jako niewinnych i łagodnych dziwaków. Prawda jednak była inna – Katarzy uważali świat materialny ( w tym ciało człowieka) za dzieło szatana a seks – za zbrodnię. Obrzęd „Oczyszczenia” polegał na zamurowaniu wskazanej osoby celem wyniszczenia jej ciała przez śmierć głodową. Bezpośrednim powodem niechęci chrześcijan do Katarów były morderstwa ( i to na dużą skalę) jakich dopuszczali się oni na katolikach ( szczególnie na duchownych). Nie zamierzam tu twierdzić, iż lekarstwo (wyprawa krzyżowa przeciw albigensom) było mniej krwawe niż choroba – jednak stanowczo należy przeciwstawić się legendzie o „łagodnych Katarach”.

    W procesach przeciw albigensom uczestniczyła jedna z postaci „czarnej legendy inkwizycji”, inkwizytor Tuluzy Bernard Gui. Propaganda antykatolicka ( a także współcześni literaci – patrz Imię Róży Umberto Eco) przypisują mu niezwykłą krwiożerczość i „palenie wszystkich jak leci”

    Dokumenty mówią jednak, iż wydawał on mniej więcej 1 orzeczenie „przekazania ramieniu świeckiemu” (czyli praktycznie kary śmierci) na 100 procesów.

    W swym podręczniku pisał iż inkwizytor powinien: „zawsze zachować spokój, nie dać się ponieść złości ani oburzeniu… powinien nie zatwardzać swego serca i nie odmawiać zmniejszenia albo złagodzenia kary zależnie od towarzyszących okoliczności… W przypadkach wątpliwych powinien być ostrożny, powinien wysłuchiwać, dyskutować i badać, aby dojść cierpliwie do światła prawdy”[2].

    Podobna historia jest z Torquemadą – najbardziej „czarna” wersja mówi o 2% wyroków śmierci. I on zostawił zapiski, w których napominał aby „sędziowie nie ulegali gniewowi ani łatwym uproszczeniom, aby pamiętali o miłosierdziu i o tym, że ich celem jest zwalczanie grzechu, nie grzeszników.”[2] Takie słowa mniej dziwią, jeśli się wie iż ów człowiek, stanowiący ulubiony cel ataków swój majątek (już za życia, nie dopiero testamencie) przeznaczał dla biednych ( w tym dla rodzin osób skazanych przez inkwizycję).

    Chciałbym być dobrze zrozumiany, dlatego też powtórzę zastrzeżenie z początku tego tekstu – bynajmniej nie zachwyca mnie że 1 czy 2% oskarżonych zostało straconych. Niemniej obraz ten tak jaskrawo różni się od przedstawianego w literaturze popularnej i rozpowszechnionego w świadomości milionów ludzi, iż trudno nie podziwiać sprawności propagandy antykatolickiej, która go ukształtowała.

    Dla przykładu : Robert Steel w poważnym dziele Social England pisze „W Anglii liczba powieszonych za herezję przewyższa trzydzieści do czterdziestu razy analogiczne dane dla działalności Inkwizycji Hiszpańskiej”. A jednak inkwizycja jest na ustach i w świadomości wszystkich, zaś o rzezi katolików wstydliwie zapomniano.

    Podobnie sprawa ma się z tzw. rewolucją francuską.

    W ciągu zaledwie dwu lat (1792-1794) zabito 36000 ludzi, w tym 12 000 bez sądu. O XX-wiecznych ( liczonych dziesiątkami milionów) ofiarach komunizmu nawet szkoda wspominać.

    Zresztą – jeśli mówimy o Hiszpanii – to komuniści zdołali tam w ciągu czterech lat (1936-1939) rzekomo oświeconego wieku XX zamordować 60 000 ludzi których jedyną wina było pochodzenie, śluby zakonne, posiadanie majątku lub zbyt wysokie wykształcenie.

    Jak widać, tworzone często porównania inkwizycji do stalinizmu czy hitleryzmu (socjalizmu internacjonalistycznego lub nacjonalistycznego) są głęboko nieuzasadnione i dla Officium krzywdzące.

    Oczywiście to wszystko nie stanowi jakiegoś usprawiedliwienia inkwizycji – cieszyłbym się jednak, gdyby w oskarżeniach zachowano odpowiednie proporcje, i by Ci których „współwyznawcy” (zarówno wiary jak i niewiary) mają znacznie więcej ofiar na sumieniu nie ujawniali tak dobrego samopoczucia oskarżając Kościół Katolicki.

    Prześladowania zarówno „mahometanizujących” jak i „judaizujących” chrześcijan (nigdy – przynajmniej ze strony inkwizycji – ortodoksyjnych Żydów) są najprzykrzejszą sprawą dla katolika przy omawianiu inkwizycji hiszpańskiej. I nie jest żadnym pocieszeniem, iż reszta Europy nie była w tej dziedzinie lepsza ani że przywódca Reformacji, Marcin Luter, nienawidził Żydów, planował ich wyniszczenie lub wypędzenie z Europy oraz że wzywał do pogromów. Owszem, powinno to nieco stonować zapędy krytyczne naszych Braci Odłączonych, niemniej stanowi niewątpliwie powód do smutku i przeprosin ze strony katolików.

    „Judaizujący” byli prześladowani szczególnie w pierwszych latach istnienia Officium, kiedy to nie ujęto jeszcze śledztwa w twarde ramy przepisów, a poszczególne trybunały lokalne miały dużą samodzielność. Co gorsze, byli oni niejako wzięci ” w dwa ognie” – z jednej strony stała inkwizycja, z drugiej zaś ortodoksyjni Żydzi, którzy nie cierpieli „przechrztów”.

    Do końca XV wieku w ściganiu „judaizujących” z inkwizycją aktywnie współpracowali, więc lokalni rabini.

    Pod koniec XV wieku papież Sykstus IV próbował ograniczyć samowolę hiszpańskiej inkwizycji wydając w 1482 specjalną bullę. Zarzucał w niej inkwizytorom kierowanie się żądzą zysku i wystawianie dusz podsądnych na niebezpieczeństwo, przypominał o obowiązku zaznajamiania oskarżonych z zarzutami, brania pod uwagę okoliczności łagodzących oraz umożliwienia apelacji do Rzymu. Nakazywał także przestrzeganie prawa oskarżonego do posiadania adwokata. Szczególnie ważne było to, iż papież udzielił jednocześnie generalnej amnestii.
    Wielu historyków jest zgodnych, że gdyby papież nie ugiął się przed żądaniami królów hiszpańskich i nie odwołał tej bulli, byłby to koniec hiszpańskiej inkwizycji. Niestety, papiestwo nie wykazało należytego hartu ducha i od tej chwili Rzym praktycznie stracił wpływ na inkwizycję. Doszło nawet do tego, iż papieskie zarządzenia zmierzające do poprawy losu oskarżonych nie mogły być w Hiszpanii rozpowszechniane – król wsparł wręcz ten zakaz karą śmierci.

    W późniejszych wiekach nacisk przesunął się z represji na próby nawrócenia, choć przyznać trzeba że jeszcze kilkukrotnie aktywność Officium w tej dziedzinie rozpalała się na nowo.

    Przestępcy przeciw moralności (bluźnierstwa, bigamia, nieortodoksyjność, magia, sodomia) stanowią przedmiot większości spraw począwszy od XVI wieku, przy czym inkwizycja jest zwykle łagodniejsza w tych sprawach niż równoległe sądy świeckie.

    Być może przyczyna leżała w tym, iż Officium była przeznaczona nie tyle do sądzenia grzeszników, co do zapobieżenia odstępstwom od wiary.

    Tak więc np. prędzej interesowano się kimś kto głosił iż współżycie przed ślubem nie jest grzechem niż kimś kto taką rozpustę praktykował.

    W sposób ścisły, inkwizycja była urzędem o charakterze eksperckim której jedyne prawdziwe zadanie polegało na orzekaniu o zgodności lub sprzeczności różnych poglądów, prądów i czynów z regułami wiary. W tym sensie inkwizycja istnieje do dziś pod nazwą Kongregacja ds. Doktryny Wiary.

    Zakończenie

    Jak podkreślałem na wstępie, nie jestem zwolennikiem udawania, że inkwizycja w ogóle, a inkwizycja hiszpańska szczególnie stanowi jakiś specjalny powód do chwały. Nawet jeśli przychylić się do zdania tych historyków którzy twierdzą – przez porównanie z innymi krajami – iż per saldo bilans jest dodatni (uratowano wiele istnień ludzkich), inkwizycja zawsze pozostanie nieuprawnioną próbą narzucenia wiary siłą. Nawet jeśli taka była wówczas powszechna praktyka (vide postępowanie mahometan i protestanckich reformatorów), ludzie Kościoła powinni zapewne zachować biblijny postulat bycia „nie z tego świata”. Dlatego słusznym jest, abyśmy zachowali pokorę wobec tych wydarzeń, zwłaszcza ze indywidualna ludzka tragedia nie poddaje się statystykom.

    Przy tych wszystkich założeniach jednak ważnym jest, aby nasza skrucha nie opierała się na sfabrykowanej „czarnej legendzie”, lecz na faktach. Skrucha bowiem i przeprosiny mają sens, jeśli opierają się na znajomości i dezaprobacie wobec zaistniałych wydarzeń – inaczej stanowią obrazę dla ofiar i są jakąś żałosną próbą postawienia się w „wysokim zamku”.

    Nie na darmo papież Jan Paweł II mówił w 1998 roku do uczestników konferencji naukowej n/t inkwizycji, mających przygotować naukową podstawę do przeprosin milenijnych:

    „Magisterium Kościoła nie może przecież podjąć decyzji o dokonaniu aktu natury etycznej, jakim jest prośba o przebaczenie, zanim nie zasięgnie dokładnych informacji o sytuacji panującej w tamtym okresie. Nie może też opierać się na wyobrażeniach o przeszłości, jakimi posługuje się opinia publiczna, często bowiem są one nadmiernie obciążone emocjami i namiętnościami, które utrudniają spokojną i obiektywną diagnozę.

    Gdyby Magisterium nie wzięło tego pod uwagę, sprzeniewierzyłoby się podstawowemu nakazowi szacunku dla prawdy. Oto dlaczego pierwszym krokiem jest konsultacja z historykami, którzy nie mają formułować ocen natury etycznej, to bowiem wykraczałoby poza zakres ich kompetencji, ale dopomóc w możliwie jak najdokładniejszym odtworzeniu wydarzeń, obyczajów i mentalności tamtego okresu w świetle historycznego kontekstu epoki.”

    Taki właśnie cel przyświecał mi podczas pisania tego tekstu.

    Marek Piotrowski

    Autor zapewnia, iż dołożył wszelkich starań by przedstawione tu treści były zgodne z ustaleniami nauk historycznych. Jeśli dostrzeżesz, szanowny Czytelniku w przedstawionych tu danych jakieś merytoryczne błędy, będę wdzięczny jeśli pomożesz mi wskazując je wraz z odpowiednimi źródłami.
    ________________________________________
    Bibliografia :
    [1] Leszek Biały ‚Dzieje Inkwizycji Hiszpańskiej’ – Książka i Wiedza 1989
    [2] R.A.Ziemkiewicz Stosy kłamstw o Inkwizycji Gazeta Polska 26.09 1996
    [3] Aleksander Mień – Dlaczego spalono Giordano Bruno ?
    [4] Wywiad z prof. Adriano Prosperi dla tygodnika Tascana Oggi
    [5] J. Le Goff, ‚Kultura średniowiecznej Europy’, Warszawa 1970
    [6] Vittorio Messori, ‚Czarne Karty Kościoła’.
    [7] Praca zb. ‚Sto punktów zapalnych w historii Kościoła’ PAX
    [8] J. Huizinga, ‚Jesień średniowiecza’, Warszawa 1974
    ________________________________________
    Przypisyy
    1 Pewnym – chwalebnym – wyjątkiem jest tu Polska
    2 Skąd się zatem wzięły set-tysięczne liczby przytaczane w niektórych publikacjach ? Niektórzy przypuszczają, iż – prócz propagandy – przyczyniło się do tego utożsamienie liczby uczestników auto da fe (obrzędu uroczystego wyznania wiary nawróconych, podczas którego to zapalano… świece) ze stosem. Dane historyczne jednak jednoznacznie zweryfikowały takie utożsamienie jako błędne.
    3 Według innych danych, przytaczanych przez Briana B. Levacka, w wieku XVI w całej Europie spalono za czary około 300 tysięcy osób, głównie kobiet. Dwie trzecie z nich zginęło w protestanckich Niemczech, a około 70 tysięcy w oderwanej od Kościoła Anglii.

    Plausi said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 11:03:58
    Historia społeczeństwa Polaków

    „prawem najwyższym była religia katolicka i to właśnie prawo stało na czele wszystkich innych ”

    Jedynie prawo religijne chrześcijan stało się przedmiotem irytacji, prawo rabiniczne i szarija nie przeszkadza w Europie do dziś nikomu. W wielu kraja UE są respektowane obie formy prawa religijnego. Kapłani islamscy pełnią funkcję sędziów, także w UE.

    Mało znany fakt, ale to katolickiemu biskupowi Bartholomeus de las Casas zawdzięczamy, że tubylcy ziem po zachodniej stronie Atlantyku zostali uznani za ludzi bożych, tzn. wówczas ludźmi, żadna inna religia nie zadała sobie tego trudu. Bartholomeus przeprowadził postępowanie sądowe w celu uczłowieczenia tych ludzi, gdyż dotąd ich pozycja nie różniła się zbytnio od zwierząt.

    Matka Polka, skądinąd dysponująca bardzo interesującymi źródłami, niestety nie usystematyzowane, przytacza element inkwizycji o niebywałej wadze:

    „Inkwizycji właśnie zawdzięczamy szereg instytucji, którymi chlubi się nowożytny system prawny. Pierwszą z tych zdobyczy jest instytucja obrońcy. „

    przejęty zresztą bez zastrzeżeń przez wszystkie obecne systemy prawne, chlubiące się tym postępem inkwizycji, za wyłączeniem najnowocześniejszego systemu sądowego tortur w Guantanamo (USA)

    Chyba jeszcze w okresie przed renesansem, niechętnie używamy określenia średniowiecza dla epoki rozkwitu kultury europejskiej, wydał kościół katolicki przepisy prawne, które szczegółowo definiowały, w jaki sposób należy badać sądownie osoby oskarżone o czary. Czy te przepisy były przestrzegane w czasach począwszy od renesansu, szczególnie w czasach stosowania tortur, nie potrafimy potwierdzić.

    „Kto nie był katolikiem, nie był obywatelem.”

    My to rozumiemy, kto nie był w stanie być chrześcijaninem, nie był człowiekiem bożym. Postępowanie sądowe Bartholomeus de las Casas dowiodło tej zdolności, co bezspornie ograniczyło genocid na rdzennej ludności kontynentu.

    „Północnej Afryki, która w czasach przedarabskich stanowiła żywą i kwitnącą oazę kultury chrześcijańskiej porównywalnej z Europą Zachodnią czasów św. Tomasza z Akwinu, a która została zmiażdżona przez walec islamskiej barbarii ”

    Ojciec kościoła św. Augustyn pochodził z Afryki, jednakże wypowiedź jest emocjonalna i nieścisła, nie można mówić o „islamskiej barbarii” poza fazą działalności wojennych. Islam był nośnikiem kultury i to znakomitym, o czym na naszym kontynencie świadczy Granada i Toledo (centrum wymiany wiedzy między światem islamu i chrześcijaństwa), ale nie tylko. Inną sprawą jest to, że tereny obecnej południowej Francji były stale napadane przez zagony islamskie ze wszystkimi cechami barbarzyństwa, jakie napady ze sobą przynoszą, ale równie dobrze można mówić o barbarzyństwie wojny 100-letnie na tychże terenach, które było dziełem zarówno Anglików jak i „rycerzy” francuskich, przy czym armaniacy (wspomina o nich n.p. Karl Walker w „Pieniądz w biegu historii”) zasłynęli z barbarzyństwa szczególnie. Ekscesy Gilla de Retz z z Bretanii z tego okresu stawiają w cieniu wszelkie opowieści o barbarzyństwie.

    „mafia lewicowych historyków ”

    Co oznacza określenie „lewicowy historyk”, co znaczy „lewicowy” ?

    Jest rzeczą wręcz zastraszającą, że nasza „nauka” historyczna to „nauka” histeryczna, która opiera się na plotkach i wymysłach i to nawet odnośnie wydarzeń przed prawie tysiącleciem. Postulowaliśmy wielokrotnie zredagowanie skorygowanej historii Polski, ale nawet wniosek o usystematyzowanie materiału, nie przyniosł oddźwięku, chociaż „Potrzebujemy więc bardzo pilnie polskiego podręcznika historii”. Poprawiony zapis polskiej historii jest jednak warunkiem koniecznym wyjścia z obecnej sytuacji Polski.

    Podręcznik historii nie ma prawa zawierać wątpliwe wypowiedzi jak wyżej choćby wskazane, inaczej stanie się przedmiotem łatwej krytyki i ataków. Obiektywizm jest najlepszą bronią i ten wystarczy bez emocjonalnej i propagandowej przyprawy.

    Ilustracja:
    „Papieże, uzbrojeni w trybunał nietolerancji, nie przelali jednej kropli krwi; protestanci i filozofowie rozlali jej strumienie.”
    Porównajmy w dniu dzisiejszym Ukrainę:
    Na Majdanie ponoć zginęło 100 ludzi, do dziś nie wiadomo przez kogo zostali zamordowani czy zabici, ale świat demokracji zawył z rozpaczy. Zwycięscy Majdanu są odpowiedzialni za przeszło 4000 ofiar (wg. ONZ) na Wschodzie Ukrainy, w tym zamordowani nierzadko w bestialski sposób, i tenże świat postrzega to barbarzyństwo jedynie walkę demokracji ze złem. Dostrzegamy podobieństwa ?

    Anteas said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 15:49:44
    Jestem dumny z tego że istniała inkwizycja i głęboko ubolewam nad tym że już nie istnieje. Natomiast „ekspertów” których mordami autor oszpecił swój tekst mam pod ogonem. Antypapieża meaculpisty też nie mam w zbyt wielkim poważaniu.

    Mordka Rosenzweig said

    2014-11-03 (poniedziałek) at 17:01:07
    Ja pan Mordka jest szczesliwy sze jusz nie ma inkwizycja.

    Ruwniesz tszeba zatszec slady po tej okropna organizacja i po kosciolach gdzie ta organizacja sie miescila.

    Ja pan Mordka chce pokazac sze w imie postepu Koscioly sa teraz zamieniane na restauracje, garaze dla samochody, warsztaty mechaniczne, sklepy.

    Abandoned by God? Italian churches turned into banks, sale sadowe, bars, shops
    http://rt.com/news/200999-italy-church-repurposed-martino/

  8. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-11-01 (sobota) at 05:15:40

    Właśnie wchodzi na ekrany film -The Principle –

    GALILEUSZ MYLIŁ SIĘ – KOŚCIÓŁ MÓWIŁ PRAWDĘ – ZIEMIA JEST CENTRUM WSZECHŚWIATA

    Starożytny świat widział Ziemię, jako centrum stworzenia; Chrześcijaństwo zdecydowanie zgodził. Dla średniowiecznych (ludzi), Ziemia musiała być centrum wszechświata, ponieważ było to miejsce gdzie Począł się a Jezusa Chrystusa, Syn Bożego dla odkupienia utraconych potomków Adama

    Opowieść o tym, jak to widzenie rzeczywistości został całkowicie wywrócony jest jednym z najbardziej fascynujących w całej historii, i to jest historia naszego filmu.

    Widzisz, coś niezwykłego dzieje się….

    Najnowsze badania naukowe i kompleksowe naszego wszechświata donoszą niewytłumaczalne przyporządkowania o wiele większych struktur z rzekomo znikomej Ziemi.

    Proste pytanie „Jakie to jest nasze miejsce w kosmosie” już przewrócił średniowieczne chrześcijaństwo, i zastąpił Oświeceniem; nastepnie Oświecenie zastąpione z Relatywizmem, a teraz ponownie powrócił do konfrontując nasze najbardziej podstawowye pewniki.

    Niektóre idee są tak potężne, że palił heretyków, przewracały cywilizacje i odwrócił nasz pogląd na rzeczywistość do góry nogami.

    “The Principle”. Jest własnie taka idea

    Galileo się mylił – ZIEMIA JEST CENTRUM ŚWIATA

    http://galileowaswrong.com/the-principle-opens-in-chicagoland-this-month

    „The Principle” Documentary Trailer

  9. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-10-20 (poniedziałek) at 01:40:26
    W obronie praw dziecka

    Dzieci mają prawo mieć Matkę.
    Dzieci maja prawo mieć Ojca

    To, ze dorośli się nie dopasowali – nie znaczy to, ze dziecko ma tracić

    Ja Matka Polka apeluje do innych Matek Polek o zrozumienie

    MATKI? POLKI ?
    http://www.prawaojca.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=538:matki-polki-&catid=1:najnowsze-wiadomoci&Itemid=50

    Ten smutny i przerażający cykl artykułów dedykowany feministkom walczącym z ojcami.

    „Źdźbło w oku bliźniego widzą, a belki we własnym nie” ( Łk 6,41 ), gdyż dyskryminacja dzieci i ojców w ich wzajemnych prawach do siebie, trwa w najlepsze.

    Czyni się wszystko, by RODKi nadal opiniowały, mimo braku podstawy prawnej do ich działania. By ten sam personel, co od lat kilku, kilkunastu, kilkudziesięciu dyskryminował ojców, nadal tam pracował. Nadal w sądach rodzinnych jesteśmy gorzej traktowani, im lepszy i bardziej odpowiedzialny ojciec, tym większe „zagrożenie” dla kobiety-matki i jej interesu. Do rzeszy instytucji, praktycznie zwalczających i niesprzyjających ojcom, dołączyły powstające różnorakie ośrodki zwalczania przemocy w rodzinie. Stają się z dnia na dzień bardziej sfeminizowane i coraz bardziej sztampowo i bezkrytycznie oceniające mężczyzn – zawsze sprawców i kobiety-zawsze ofiary. A co widzimy w prawdziwym życiu?

    Co się stało z polskimi matkami, skoro tyle zabójstw dzieci i zdarzeń, które powalają z nóg? Co się stało z Matką Polką? Co się dzieje z polskimi kobietami ocenianymi jako najagresywniejsze na świecie?

    Dodam jeszcze, – jako ciekawostkę – prawa dla kobiet wynalazł Rockefeller
    aby opodatkować Kobiety – no bo jak to możliwe, aby 50% populacji nie była opodatkowana ? !!!

    How The Rockefellers Re-Engineered Women
    ht…tp:/../rense.c..o..m/general75/how.ht..m

    JAK ROCKEFELLEROWIE ZMIENILI WSPÓŁCZESNĄ KOBIETĘ
    http://radtrap.wordpress.com/2010/10/27/jak-rockefellerowie-przebudowali-wspolczesna-kobiete

  10. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-10-19 (niedziela) at 15:08:03
    SYSTEM PRAWNY SĄDOWNICTWO A TALMUD.

    Żydowskich podmianek ciąg dalszy
    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/02/09/zydowskie-podmianki-matka-polka/#comment-2179

    Mniejszość Żydowska w Polsce ma wszystkie prawa i przywileje w Polsce – samorządy, Waady, swoje sądy żydowskie, organizacje kulturalne, swobody obywatelskie.
    Żydzi chcą się rządzić swoimi prawami i nie chcą ingerencji obcych w ich prawa i w ich niezależność.

    Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że Talmud nie tylko zabrania innym ingerencji w ich żydowskie prawa i niezależność, ale wręcz odwrotnie nakazuje mniejszości żydowskiej, wyznawcą judaizmu ingerencje w prawa większości krajów zamieszkania.

    Mojżesz Majmonides to żydowski filozof, teolog i kodyfikator prawa żydowskiego i Talmudu.
    Żył na przełomie XII i XIII w. i być może jego prace ostatecznie ukształtowały żydostwo.

    ht…tp:/…/w…ww.revisionisthistory.org/talmudtruth.ht…ml

    Majmonides stwierdził, że to SĄD ŻYDOWSKI, lub sąd wyznaczony przez władze żydowskie ma wymuszać posłuszeństwo i przekazuje orzeczenie sądu na Gojów. Ma również obowiązek publikowania przepisów prawa z mocą ustawy poprzez nakazy sądów powoływanych w tym celu. Majmonides dalej wydał DEKRET, że wszystkie NIE-ŻYDOWSKIM narody, “ jeśli nie chcą podlegać naszej jurysdykcji” (tahaht yadeinu) będą celem ŻYDOWSKIJ ŚWIĘTEJ WOJNY. (Por. Hilkhot Melachim 8:9-10; 10:11. Ponadto zob. Gerald J. Blidstein, „Świętej Wojny w Maimonidean ustawy, w zakresie perspektyw na Maimonides [Oxford, England: Oxford Univ. Press, 1991].

    W Polsce istnieją dwa systemy prawne. Prawo Polskie (rzymskie) wywodzące się z Biblii oraz
    Prawo Żydowskie wywodzące się z Talmudu odnoszące się do żydowskiej mniejszości etnicznej.
    To są dwa systemy prawne, dwie osobne jurysdykcje.

    Prawo rzymskie zakłada RÓWNOŚĆ wszystkich wobec prawa.
    Prawo żydowskie zakłada NIERÓWNOŚĆ wobec prawa. A nawet znacznie więcej !!!

    Prawo rzymskie i prawa Talmudu są diametralnie różne i nie są kompatybilne

    ht..tp://w..w..w.come-and-hear.com/editor/capunish_4.ht..m..l

    Prawo talmudyczne zakłada istnienie jednego prawo dla Żydów, a drugiego prawa dla Gojów. To według Żydów nie jest niezgodne ze Starym Testamentem, w którym Pan Bóg twierdzi, że Żydzi nie powinni zniewalać innych Żydów. Goje są z założenia niewolnikami Żydów.

    Żydzi czytają Biblię i prawa wywodzące się z biblii
    Goje jak najbardziej powinni czytać Talmud i ich żydowskie prawa

    Często dziwimy się na wyroki sądu w sprawach oczywistych, w których przeciętnemu składowi sędziowskiemu powinno zająć 15 do 30 minut na wydanie orzeczenia. Tak jednak często nie jest
    Sprawa jest oddalana, prokuratura prowadzi śledztwo w nieskończoność lub ukręca się łeb sprawie.
    Organy ścigania pozostają dziwnie bezczynne lub bezsilne. Przestępcy są BEZKARNI i NIETYKALNI.

    Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź znajdujemy w Talmudzie i dekretach Majmonidesa.

    Jurysdykcja jest sprawą bardzo ważną, wręcz gardłową. Np. Niemieckie sądy mogą wydawać orzeczenia i wyroki w sprawach cywilnych bądź karnych dotyczących przestępstwa lub spraw obywateli Niemiec dokonane w Niemczech. Natomiast nie mogą orzekać lub wydawać wyroków o przestępstwach obywateli Rosji, Chin lub Francji dokonanych przez Rosjan, Chińczyków lub Francuzów na terytorium odpowiednio Rosji, Chin lub Francji.
    Bo w sposób oczywisty to zupełnie inne jurysdykcje.

    Natomiast ŻYDZI wymyślili sobie i jest to w Talmudzie oraz zostało skodyfikowane również przez Majmonidesa, że Żydzi nie tylko mogą, ale wręcz mają nakaz ingerować w obce jurysdykcje.

    A przecież jurysdykcja żydowska może tylko i wyłącznie odnosić się do mniejszości, (jeśli w ogóle taka jest) żydowskiej .

    Natomiast, co jest rzeczywistością

    Sądy mniejszości żydowskiej w Polsce stały się sądami i instytucjami prawa mniejszości nad większością

    A TO CI DOPIERO ŻYDOWSKA PODMIANKA.

    Zawody prawnicze w Polsce to ZAMKNIĘTY KLAN. Sędziowie, adwokaci, radcy prawni, prokuratorzy, notariusze, (przez których przechodzą transakcje sprzedaży nieruchomości). Absolwentów Prawa nie dopuszcza się do aplikantury; ten temat był wielokrotnie wałkowany na łamach prasy i w Sejmie.

    Jako strona w procesie karnym i cywilnym będziemy jak najbardziej zainteresowani, w jakiej jurysdykcji prawnej się znajdziemy polskiej (rzymskiej) czy żydowskiej (talmudycznej? .
    W każdej sprawie cywilnej lub karnej istnieje możliwość, że druga strona lub sędzia lub adwokat jest pochodzenia żydowskiego.

    Istnienie Talmudu jest faktem. Ze względu agresywne i wyjątkowo aktywne na zapisy w Talmudzie (wyznawców judaizmu) ingerujące w inne prawa i inne jurysdykcje. Chcemy mieć jasność, w jakiej jurysdykcji się znajdziemy. Na pewno nie chcemy znaleźć się w Jurysdykcji Żydowskiej, bo jako Goj, czyli zwierze znajdziemy się na z góry przypisanej przez Talmud przegranej pozycji. Żydzi chcieliby, abyśmy byli w ich jurysdykcji, ale czy jako strona w sądzie my tego chcemy?

    Prawo jest teoretycznie polskie jednak fakt, że orzekają żydzi stwarza sytuację, że sąd Polski jest w istocie sądem żydowskim, czyli sadem mniejszości narodowej. Taki sąd nie ma jurysdykcji nad członkiem innej wspólnoty etnicznej, a tym bardziej nad większością etniczną. Temu należy się przeciwstawić wnosząc sprawę właściwej jurysdykcji.

    Takie postawienie sprawy przyczyni się do traktowania PRAWA JAKO PRAWA I O TO NAM WSZYSTKIM WŁAŚNIE CHODZI.

    Wcześniejsze orzeczenia sądów (uniewinniające) w ewidentnej sprawie naruszenia prawa zawsze wskażą na nazwisko sędziego i jurysdykcję (polską czy żydowską) i stan faktyczny tutaj opisywany DYKTATURY NIETYKALNYCH.

    Wydaje się, że wnosząc ten aspekt właściwej jurysdykcji możemy się obronić. Ale musimy to zrobić sami, bo nie zrobi tego za nas nasz obrońca wskazując na istnienie cytowanych zapisów w Talmudzie.

    Czytajmy Talmud.

    Poniżej szereg wybranych cytatów ze stron ilustrujących problem.

    Talmud został przetłumaczony przez księdza Pranajtisa,
    a także na angielski przez Michaela L. Rodkinsona
    (…)

    MatkaPolka said

    2014-10-19 (niedziela) at 15:11:46
    Akt Powołania Sądu Obywatelskiego
    Międzynarodowy Trybunał Słowiański

    Akt Powołania Sądu Obywatelskiego
    http:/www.aferyprawa.eu/Prawo/Akt-Powolania-Sadu-Obywatelskiego

  11. JO pisze:

    Gdzie podziali się Germanie?

    Posted by Marucha w dniu 2014-10-18 (sobota)

    Artykuł pod tym tytułem opublikował Faral. Żródło: Nowy Ekran. Autor zaznacza że, dane do opracowania są z „Distribution of European Y- chromosome DNA ( Y-DNA) haplogroups by country in percentage”.

    Autor razem z naukowcami germańskimi szuka Haplogrupy chromosomu Y dla narodów uważanych za Germanów.

    Niżej ważniejsze cytaty z opracowania pana Faral.

    Haplogrupa I
    HAPLOGRUPA R1a

    Poznawanie haplogrup zacznijmy od chyba dla nas najciekawszej, bo nosi ją ponad 50% obywateli naszego kraju, jak i krajów sąsiednich. Mutacja pojawiła się około 21 tys. lat temu na terenach południowej Rosji. Na naszych terenach jej przedstawiciele to kultura ceramiki sznurowej 3300 – 2500 lat p.n.e. Ekspansja tej haplogrupy związana jest z udomowieniem konia na stepach Eurazji. Ludność ta była na tyle ekspansywna, że dziś stanowi ponad 20% populacji tak oddalonych obszarów jak zachodnia część Skandynawii i Islandia. Należy dodać, że 80% populacji najwyższych kast w Indiach jest posiadaczką tej haplogrupy.

    HAPLOGRUPA R1b

    Mówiąc o tej haplogrupie należy wspomnieć dzieje Europy z okresów V – VIII w. Dotychczasowa historia opisywała ten czas jako ekspansję ludów germańskich, które spychały Celtów na tereny dzisiejszej Brytanii, Walii, Szkocji. Ale porównajmy te informacje z częstotliwością występowania haplogrupy R1b na tych terenach. O ile w krajach dziś uważanych za germańskie(Niemcy, Austria, Szwajcaria) haplogrupa R1b występuje u 40 -50% mieszkańców, o tyle w Irlandii, Szkocji, Walii, zachodniej Francji, gdzie mówimy o potomkach Celtów, występuje ona u około 80% mieszkańców. To grupa ewidentnie skojarzona z Celtami. I co ciekawe, jest to haplogrupa młodsza od R1a, bo pojawiła się około 20 tys. Lat temu w okolicach Morza Kaspijskiego i centralnej Azji.

    HAPLOGRUPA I 1

    Jako pre – germańską haplogrupę niektórzy chcą określić haplogrupę I 1. Haplogrupa I, jest to najstarsza haplogrupa Europy, występowała z bardzo dużym prawdopodobieństwem u przeważającej większości ludzi z Cro – Mangan. Tak samo najstarsze budowle megalityczne tworzyli ludzie z tą haplogrupą. Później, między 10 a 5 tys. lat temu w Jutlandii i Skandynawii wyizolowała się z niej haplogrupa I1. Jest to grupa dziś stosunkowo nieliczna. Praktycznie nosi ją 30 – 40% ludności w środkowej Skandynawii i na Islandii. W krajach przez historie określanych jako germańskie występowanie I1 odnotowuje się w zakresie 10 – 20% . Nie ulega wątpliwości, że to lokalna, skandynawska i stara mutacja mająca niewielkie znaczenie w dzisiejszej Europie i na pewno nie byli to ci Germanie, którzy mogliby podbijać rozwinięte cywilizacje takie jak Cesarstwo Rzymskie.

    R1a1g7 a kultury archeologiczne (kliknij, aby powiększyć)
    GDZIE SĄ WIĘC „CI” GERMANIE?

    Powyżej przedstawiony sposób rozumowania i uzyskane wartości wskazywały by wyraźnie, że nie było migracji ludów germańskich do Europy. Ludy jakie przywykliśmy określać plemionami germańskimi to przemieszana ludność skandynawska I1, słowiańska R1a i celtycka R1b, którą połączyły wspólne interesy, wspólnota zamieszkiwanych terenów i wreszcie wspólny wódz, który poruszył ich do parcia na Rzym.

    Jednak oddajmy głos obrońcom tezy, że Germanie wywodzą się od potomków starej europejskiej haplogrupy I1, której nosiciele zostali zastąpieni R1b. Jakie mają argumenty?

    Po pierwsze – poligamia.

    Mężczyzna o wyższym statusie społecznym miał szansę spłodzić dzieci z większą liczbą kobiet. Indoeuropejczycy którzy wnieśli do Europy zarówno udomowionego konia, jak i brąz, musieli uzyskać wyższy statut materialny nad autochtoniczną ludnością z grupy I1, co zapewniało im więcej potomstwa. Po drugie w wyniku walk ginęli mężczyźni lokalnych ludów (gorzej uzbrojeni i mniej waleczni), co w połączeniu z tym, że w grupie najeźdźców było zwykle więcej mężczyzn niż kobiet, tworzyło sytuację, w której po inwazji rodziło się więcej dzieci przybyszów niż dzieci ocalałych autochtonów. Po trzecie wskazują , że posiadacze R1b mogą wykazywać się większą predyspozycją do płodzenia chłopców w porównaniu do I1. O sukcesie rozprzestrzeniania się haplogrupy chromosomu Y decyduje sprawność plemnika w stosunku do niosącego chromosomu X u mężczyzn z hapologrupą I1, prawdopodobieństwo spłodzenia potomka męskiego byłoby mniejsze niż u nosicieli R1b.

    Ta linia obrony Skandynawii jako kolebki Germanów wykazuje, że I1 zarówno pod względem możliwości przekazywania genów, jak i cywilizacyjnym była recesywna. Tak więc ludność nosząca ten chromosom nie mogła być terytorialnie ekspansywna, czym wykazały się w historii ludy zwane Germanami.

    Jednak, jakby nie patrzeć , to sukces tzw. ludów germańskich to okres, w skali genetyki, stosunkowo niedługi. Ostatecznie to niewiele ponad tysiąc lat. Tak więc ludami, które w historii zapisały się jako ludy germańskie były połączone wspólnym interesem ludy niosące mutacje I1, R1a, R1b, czyli Skandynawowie, Słowianie i Celtowie z dzisiejszym udziałem w populacji (20% – 20% – 40%).

    Kliknij, aby powiększyć
    A KIM SĄ POLACY?

    W roku 2009 w haplogrupie R1a1 odnaleziono kolejne mutacje wyodrębniając ciekawą dla nas haplogrupę R1a1a7, której wiek określono na 10,7 tys. Lat. Patrząc na rozkład w populacjach genetycy stwierdzili, że najwięcej przedstawicieli tej grupy mieszka w centralnej, a później w południowej Polsce. Stąd przyjmuje się, że właśnie w Polsce 10,7 tys. Lat pojawiła się mutacja, której posiadacze co najmniej od tego czasu zamieszkują tereny dzisiejszej Polski, stąd ta mutacja rozprzestrzeniła się na zewnątrz m. in. Na Bałkany, do Grecji, na Kretę, gdzie występuje u 2-3% populacji. Prowadzone badania antropologiczne kultur zamieszkujących Polskę zdają się to potwierdzać.

    UGROFINOWIE

    Haplogrupa N1c1 pojawiła się 12 tys. lat temu na Syberii. Przyniesiona do Europy przez lud stepowy. Najczęściej występuje w Finlandii 58%, w Estonii 34%, na Węgrzech 1%. U Węgrów współczesnych grupą dominującą jest R1a od 32% do 60%, czyli mutacja słowiańska. Jeden procent Madziarów zdominował ludność słowiańską i narzucił jej swój język.

    Opierając się na tym wynaturzeniu, szukał bym odpowiedzi na tytułowe pytanie:

    „Gdzie podziali się Germanie ?”

    Skąd język germański w środku Europy?

    W tym miejscu musimy oderwać się od genetyki. Tadeusz Miller w pracy „3 tysiące lat państwa polskiego”, zamieścił mapkę wędrówki plemion germańskich wraz z opisem.

    Wg uczonego niemieckiego Fressela, Germanie mieszkali pierwotnie w Azji w okolicach Samarkandy. Stąd przez stepy nadkaspijskie, wyżynę wschodnioeuropejską, Wałdajską dotarli nad Bałtyk. W dalszej wędrówce z brzegów zatoki fińskiej przedostali się po lodzie na wyspy Alandzkie a następnie przez Zatokę Botnicką – na Półwysep Skandynawski. W okolice Sigtuny, Upsali i Birki, które stały się ich nowym miejscem osiedlenia. W VI w. przed narodzeniem Chrystusa próbowali zasiedlić północną część półwyspu Weneckiego, dziś nazwanego Jutlandzkim, łącząc się z miejscową ludnością słowiańską rozpoczęli wyprawy na Europę Zachodnią. Byli cenieni za doświadczenie wojenne i organizacyjne. Korzystali z ich pomocy militarnej książęta słowiańscy i legiony Rzymu. W czasie rozpadu Cesarstwa Rzymskiego nastąpił bunt w armii. Poszczególni dowódcy wykrajali z imperium niewielkie tereny i tworzyli własne księstwa. Z kolei ich koledzy, silniejsi militarnie, zagarniali je pod swoją komendę. Ostatecznie razem ruszyli złupić Rzym. („Imperia i barbarzyńcy migracje i narodziny Europy” – Peter Heather).

    Nowo utworzona religia, wzorowana na powszechnie wyznawanym Mitraizmie (odłam z religii Zaratustry) Edyktem Mediolańskim z 313 r. [? – admin] miała za zadanie scalić narody imperium w jeden monolit z podstawowym prawem nadającym moc cesarzowi: „Władza pochodzi od Boga”.

    Cesarz popełnił podstawowy błąd, zatrudniając do pracy w Nowym Kościele, na stanowiskach kapłanów, usłużnych Judejczyków. Wkrótce to się zemściło i imperium przestało istnieć. W czasie marszu na Rzym zbuntowanych wojsk zaciężnych zwanych braćmi i przyjaciółmi (germanus) , chrześcijanie służyli im pomocą. Rzym zdobyła armia składająca się z 10 tys. buntowników. Miejscowa hierarchia kościelna zwęszyła w tym własny interes – „Władzę nad całym imperium pod zmienioną nazwą”.

    Przyjaciołom i braciom oddano władzę cywilną zostawiając sobie „władzę boską”, czyli mianowanie Cesarzy Rzymskich Narodu Niemieckiego, podczas naprędce wymyślonych rytuałów koronacji i wyświęcania. Cesarz stał się zbrojnym ramieniem Nowego Kościoła, którego armię skierowano na „nawracanie” Słowian.

    [Silne akcenty antykościelne psują artykuł. Przyczyny upadku Cesarstwa Rzymskiego były inne. – admin]

    Powszechnie wiadomo, że założycielami miasta Rzymu i pierwszego państwa na półwyspie byli Etruskowie. Z ostatnio odczytanych zabytków wynika, że Etruskowie posługiwali się językiem słowiańskim, to oni Słowian mieszkających pomiędzy Wisłą i Renem uważali za braci i tak ich nazwali – po łacinie „germanus”. Tak wynika z logicznego rozumowania. Nazwa ta pojawiła się w dziele Tacyta, którego jedyny egzemplarz został odnaleziony w opactwie Hersfeld w Niemczech z którego, jak złośliwi twierdzą – „Jeszcze atrament nie wysechł” i w 1456 roku przeniesiony do Włoch.. W IX wieku n.e. Cesarz Porfirogeneta zostawił wiadomość, że Germanie (bracia) mówili językiem słowiańskim.

    Nowo utworzona mieszanka etniczna ze zbuntowanych najemników składających się ze Słowian, Skandynawów i miejscowej ludności celtyckiej, dostała zaszczytne miano „Braci” po sprzymierzeńcach słowiańskich.

    Kim byli ci, którzy przynieśli język zwany współcześnie germańskim?

    Ich haplogrupy szukałbym wśród kilkuprocentowych mutacji współczesnych Germanów. Może warto poszukać genetycznego materiału porównawczego w okolicach Samarkandy, jak sugeruje niemiecki uczony Fressler. Mogło się powtórzyć wynaturzenie, jak w przypadku Madziarów.

    Oczekuje wdzięczności za konstruktywną podpowiedź od współczesnych Germanów, których braćmi, za ich wybryki w Europie, nikt nie chce nazywać. – No, może ostatnimi czasy – „nasi”.

    Jeszcze jedno spostrzeżenie. W zabytkach odnalezionych w Priwlitz jest tabliczka z brązu z wyrytym aktem małżeństwa opisanym alfabetem greckim wymieszanym z runami słowiańskimi. Treść napisu: Berofiej Barbara i anglik Soosnow Bik – Kemekeiaam (str 183 „Polskie runy przemówiły”, wydanie z 2012 roku). Znaczenia słowiańskiego słowa Bik należy szukać w słowniku etymologicznym A. Brucknera. Czasownik kemekejam kojarzę z klemą służącą do spinania. Zatem nie związek małżeński od związania a spinanie od klemy. Proszę zwrócić uwagę, Anglik miał imię i nazwisko słowiańskie. Zabytek pochodzi z ery przedchrześcijańskiej o czym świadczy krzyż ośmioramienny. Czy przypadkiem Anglicy nie byli kiedyś Słowianami ?

    Za tym pytaniem podąża następne. Czy inne plemiona uważane dzisiaj za germańskie nie są z pochodzenia i języka plemionami słowiańskimi?

    Winicjusz Kossakowski http://bialczynski.wordpress.com

    Share this:
    E-mail
    This entry was posted on 2014-10-18 (sobota) at 06:00:09 and is filed under Historia. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, lub trackback from your own site.
    Odpowiedzi: 12 to “Gdzie podziali się Germanie?”

    Polak Stanisław said

    2014-10-18 (sobota) at 08:00:35
    „Cesarz popełnił podstawowy błąd, zatrudniając do pracy w Nowym Kościele, na stanowiskach kapłanów, usłużnych Judejczyków”
    Jaki blad? i jacy „Judejczycy” w Rzymie???
    Chrzescijanstwo jest nurtem religijnym zrodzonym w Lewancie i w czasie Cesarstwa Rzymskiego ‚Judei’ i ‚Judejczykow’ juz dawno tam nie bylo – poszli na polnoc i zalozyli Jutlandie, Litwe i Lotwe, a kto z naszych by siedzial na takiej pustyni? 🙂
    Mowie naszych, bo Judea, i jak sama nazwa wskazuje doslownie oznacza ‚Kraj Ljudzi’, dokladnie tak jak slychac, ktorzy byli plemieniem bialoskorych ludzi, ktorych byla znakomita mniejszosc, i ktorzy, w odroznieniu od calej reszty ciemnoskorych plemion, naznaczeni byli przez Rodzine Gigantow z Harsagu w Palestynie do przewodzenia w ich imieniu wszystkim innym. Palestyna oznacza doslownie Kraj Niebianski, zajmowala jeszcze wtedy rejon Bosforu i wybrzeza czarnomorskie Turcji.
    Jak dobrze dzis wiemy, ten plan spalil na panewce, bo nie wszyscy poczuwali sie do takiej poddanczej roli, wprost przeciwnie – wszyscy mieli aspiracje do pochodzenia od tejze Rodziny Paljakow, Niebian, tylko nie kazdy mial na to wystarczajaco wyrazna legitymacje. Zatem, jak wiemy, nic z tego nie wyszlo, wiec ‚Ljudzie’, vel ‚Judi’, ‚Juda’, vel ‚Judejczycy’, powedrowali stad dalej na polnoc sladem Rodziny z Harsagu, ktorej wtedy przewodzil Goliat. Jak tego jestesmy swiadkami do dzis – od tej pory region ten jest dlatego w ciaglym konflikcie, poniewaz jest to zbiorowisko potomkow Rodziny, z ktorych nikt nie chce zrezygnowac z tego zaszczytnego statusu na rzecz drugiego. Ten antagonizm jest silniejszy od nichi stanowi istote fenomenu niezgodnosci na Bliskim Wschodzie. Dobry psychoanalityk bylby w stanie to wyleczyc stosowna terapia, ale takich na naszej planecie poki co brak. Tzn. inteligentni ludzie nie sa jeszcze u wladzy, ale to sie wlasnie zmienia:)
    Tymczasem plemie Goljata osiedlilo sie chwilowo, i jest znane dokladnie pod nazwa ‚Goljadow’, w polnocno-rosyjskiej Karelii, a ‚Ljudzi’, znani w Lewancie jako Judi, Jehudi, Judah, itp itd – oni tam nie sa w stanie powtorzyc normalnie naszego ‚ludzie’, ktore wowczas brzmialo w naszej oryginalnej mowie jak dzisiejsze rosyjskie ‚ljudzi’ – osiedlili sie wzdluz Baltyku zakladajac takie panstwa jak Ljetuva, po naszemu Litwa, i Jutlandia na polwyspie Jutlandzkim. To wszystko sa pochodne nazwy ‚ludzie’, bo w starozytnosci kazdy sie ta nazwa chlubil, jesli tylko znalazl kogos z rodowodem swiadczacym o swym bezposrednim powinowactwie z Rodzina Gigantow Niebian, czyli w staropolskim Paljakow.
    To dotyczy calej planety, wszystkich plemion ludzkich bez zadnego wyjatku, wlacznie z czarnoskorymi w Afryce i innymi kolorowymi w Azji, bo wszyscy wtedy znali Niebian, czyli Paljakow, a w sanskrycie do dzis Paljaka znaczy Archanioly.

    Wosiu said

    2014-10-18 (sobota) at 09:58:19
    Artykuł jest trochę prostacki. Germanami współcześnie są tylko Skandynawowie. Niemcy genetycznie to mieszanka germańsko-celtycko-słowiańska.

    No i właśnie to stwierdza artykuł! – admin

    Polak Stanisław said

    2014-10-18 (sobota) at 10:26:17
    ad 2.
    Wyjasnijmy sobie raz na zawsze.
    „Germanie” jako lud nie istnieli nigdy. To wytwor rzymskiej biurokracji, ktora nie wiedziala jak kwalifikowac ludnosc, ktora wydawala im sie rdzennie europejska, skladala sie wszakze z wielu duzych rodow, z ktorych najznamienitsze nie chcialy nawet rozmawiac z rzymskimi przedstawicielami. Owszem, przysylane delegacje nie wracaly do Rzymu…
    Lingwistycznie ‚germani’ znaczy po lacinie ‚rdzenni’, i zaden lud, czy ich grupa, autonomicznie nigdy i nigdzie nie legitymal sie ta nazwa. To, ze pozniejsze pokolenia zaczely dostrzegac w tym hasle szanse na podwyzszenie swego statusu, to tylko przyklad na wykorzystanie koniunktury – skoro niegdys „sami przezacni Rzymianie” nazywali ludy na moich terenach ‚rdzennie europejskimi’, to ja chce byc takim ‚rdzennym Europejczykiem’ i wpisze to sobie do legitymacji… 🙂
    I ten sposob nastapil europejskiej komedii z pomylek ciag dalszy. 🙂
    Najstarsi w Europie jestesmy my, Polacy, a nawet nie potrzebujemy sie podpierac takimi haslami jak ‚Slowianie’, ani ‚Piastowie’, ‚Celtowie’ itp., bo ‚Paljakow’, czyli dzis po naszemu ‚Polakow’, znala cala starozytnosc od zarania ludzkosci, wlasnie w tym brzmieniu – Paljaki – co znaczy NIebianie, Archanioly. Taka legitymacja jest bez porownania bardziej nobliwa na calej naszej planecie niz „germanski Europejczyk”, „szkocki Celt”, czy ktokolwiek inny. Do naszego statusu nikt z ludzi nie ma zadnych lotow. Oczywiscie, ze nie kazdy z nas do niego dorasta, ale to tylko kwestia pracy nad soba.

    Jurij Groźny said

    2014-10-18 (sobota) at 11:02:08
    Ten artykuł pisany jest bez emocji, rzeczowo, za to ten tekst jest już trochę złośliwy. Co ciekawe, autor ten sam, Winicjusz Kossakowski:
    http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie/zagadka-sama-sie-rozwiazala/

    Jurij Groźny said

    2014-10-18 (sobota) at 11:17:24
    AD 4 Ale to pewnie dlatego, że tutaj Winicjusz tylko poskładał tezy niejakiego Farala i dodał od siebie tekst o Anglii a w tekście do którego linkuję powyżej przedstawił już swoje, konkretne poglądy. Może trochę zbyt złośliwie ale z drugiej strony trudno sie dziwić, od tylu lat nas uczą w szkołach nieprawdziwych informacji o Germanach, że mogła sie pojawić pewna frustracja.

    Juliusz Prawdzic- Tell na swoim forum Wandaluzja nazywa niemiecką wersję historii dużo bardziej dosadnie- fekalia pruskie. Kto tam zagląda, ten wie o co chodzi:)

    JO said

    2014-10-18 (sobota) at 11:51:25
    Oczywiscie, ze Anglicy Byli Slowianami, jak sie jezdzi po Essex Sussex to jest wiele nazw gdzie wystepuje nieco przeksztalcone slownictwo slowianskie jak BURY – SudBury… a przeciez Lond yn – ten LOND = Londyn

    Polacy wywaleni do Anglii moga czuc sie u SIEBIE

    Boydar said

    2014-10-18 (sobota) at 12:10:50
    Panie JO, Pan pojmiesz o co mi się rozchodzi – wszystko się toczy prawidłowo, ale Papież nie ma prawa politykować. Tego mu nie wolno !!! Bo inaczej, to nie Papież tylko papierz.

    Jurij Groźny said

    2014-10-18 (sobota) at 12:40:10
    1.” Już VIII w. przed n. Chrystusa Słowianie-Wallowie (Weleci) i Weneci kolejno opanowywali Wyspy Brytyjskie. Ślady swej bytności pozostawili w postaci nazw: Cornwalia, Walia. Dzisiaj spotykamy tam wiele nazw osiedli ze słowiańską podstawą wal, went, biel np.:
    Wasali – Wallów wspólnota
    Wales – Wallowie
    Welshpool – kałuża Weletów
    Wallington – wallijski ród
    Walligsborough – Wallów miasteczko
    Welland – ziemia Weletów
    Wentor (w. White) – nie Wenetów
    Belfast – bagienna twierdza
    Bellingham – dom na bagnach
    Belford – bagienny bród ”

    2. ” Później Weneci podporządkowali sobie Wallów i poszli dalej na zachód. Zajęli dzisiejszą północną Francję, po rzekę Loarę. Stworzyli potężne imperium rozpostarte od Zatoki Biskajskiej, po Berezynę (Mapa II). Pomimo upływu ponad dwóch tysięcy lat wiele nazw na obszarze Francji zachowało słowiańskie brzmienie i znaczenie np.:
    Brenne – bagna między rzekami: Indre i Creuse
    Sambre – Sambr (zambr), żubr dopływ Mozy
    Brest – Brześć. Twierdza w Bretanii
    Orlean – Orlin ”

    3. ” Na krańcach swego państwa Weneci zakładali silne twierdze np. Brest na wybrzeżu Oceanu Atlantyckiego w Bretanii, Brescia w północnych Włoszech, czy Brześć nad Bugiem „.

    Źródło:
    http://davidicke.pl/forum/ponad-3000-lat-panstwa-polskiego-t14136.html

    MatkaPolka said

    2014-10-18 (sobota) at 13:08:53
    Warto postudiować te tabelki
    Distribution of European Y-chromosome DNA (Y-DNA) haplogroups by country in percentage
    http://www.eupedia.com/europe/european_y-dna_haplogroups.shtml

    „GENEALOGIA Y-DNA PRAWDĘ CI POWIE!” O POCZĄTKU
    I POKREWIEŃSTWIE LUDÓW NA KULI ZIEMSKIEJ (haplogrupy Y-DNA)

    Już wiem, skąd pochodzą Polacy, Słowianie, Europejczycy,
    inne ludy, i ja sam też!
    STRONA POLSKA Z LICZNYMI LINKAMI
    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/polacy.htm

    Od mutacji SNP zaczyna istnienie nowy ród (lub podród) genetyczny ojcowski Y-DNA (męski), a od mutacji mtDNA – genetyczny ród matczyny (żeński),

    R1a – to geny słowiańskie w Polsce 56,5% ,Ukraina 50 na Białorusi 49, Rosja46 , Slowacja40, Litwa 38 Łotwa 40 Północne Niemcy 23, Wschodnie Niemcy 24

    J1 to geny Semickie – częstotliwość występowania w Polsce 1%

    R1b – to geny FRANKOŃSKIE – mylnie nazywane Germańskimi w procentach
    – najliczniej występują we Francji 61 –Portugalii -58 Hiszpanii 69– Kraj Basków86 i Galicja60 ,Kantabria 55 w Anglii 67 –Walii 82, Szkocji 72 Irlandii 79 :w Belgii 59.5 w Holandii 53, Północne Włochy 53,
    Niemcy 44.5 – Poludniowe Niemcy – 48

    I1 – to geny Nordyckie, a nie Germańskie – – najliczniej występują w Szwecji 42, Norwegii 36, Islandii 33, Danii 30, Finlandii 28, Niemczech 16 i Estonii 15

    Jurij Groźny said

    2014-10-18 (sobota) at 13:17:05
    Czy legendarny Krak z Krakowa był Cesarzem Wenetów? Obszerny artykuł na ten temat:
    http://dragontn.blog.pl/2014/02/07/swiete-cesarstwo-wenetow/

    Mieszko I – ostatni pogański Cesarz Północy?
    http://dragontn.blog.pl/2013/04/25/mieszko-i-ostatni-poganski-cesarz-polnocy/

    MatkaPolka said

    2014-10-18 (sobota) at 13:40:44

    MatkaPolka said

    2014-10-18 (sobota) at 16:31:43
    GRUPA ŻYDÓW- LEWITÓW WŚRÓD SŁOWIAN,

    z mutacjami Z93 i L342.2

    stanowiącymi obecnie haplogrupęR1a1a1h
    http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pol_dunajec.htm#haplogrupa

  12. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2014-10-15 (środa) at 12:26:05
    Wielkie rodziny rządzące światem
    http://radtrap.wordpress.com/2011/10/29/wielkie-rodziny-rzadzace-swiatem

  13. JO pisze:
    Niemcy? Jacy Niemcy? – Historia Europy 600–1000 A. D. Posted by Marucha w dniu 2014-10-15 (środa) … czyli o przedniemieckiej historii Niemiec i reszty Europy Co nam mówią w szkole? W szkole powiedziano mi tak: •Polska powstała w 966 r. w momencie „przyjęcia chrztu” •Polacy wzięli chrzest od Czechów, bo nie chcieli wpływów niemieckich •Niemcy to Święte Cesarstwo Rzymskie Narodu Niemieckiego Logicznie myślący uczeń wnioskuje z tego, że: •Przed 966 r. Polski nie było •Czeskie państwo jest starsze od polskiego •Niemieckie państwo to mocarstwo i cywilizacja, a polskie to smród, brud i ubóstwo Gdzie jest wałek? O ile wszystkie podane fakty są prawdziwe, to logicznie myślący człowiek wyciągnie z takich faktów błędne wnioski! Gdyby podać te same fakty inaczej, lub z adnotacją, każdy zrozumiałby je prawidłowo: •Przed 966 r. Polska oczywiście była, ale miała inne nazwy •Czeskie państwo i polskie państwo to jest to samo państwo, po prostu różne części federacji, różne plemiona lub na dzisiejsze: różne województwa •Niemieckie państwo jeszcze 100 lat wcześniej nie istniało zupełnie, powstało na zachodnich ziemiach polskich (zwanych obecnie Połabiem). •Polska (pod inną nazwą) jest starsza od Niemiec i to sporo. Dowody? Należy zrozumieć trzy rzeczy: Nie ma w historii czegoś takiego jak dowody, są tylko poszlaki. Nie ma naocznych świadków, są tylko kroniki. Kronikarze też nie są świadkami wydarzeń, a po prostu spisują to, co ludzie mówią, albo przepisują kroniki wcześniejsze. Z ludzkiej skłonności do obrony poglądów wynika, że jeśli mamy już coś w głowie, to ciężko to wyplenić. Dlatego tak ciężko wytłumaczyć coś osobom starszym, one wiedzą „coś” i „koniec”. Nie zmienią poglądu niezależnie od argumentów. Kiedy jesteśmy dziećmi, pakuje nam się do głowy „fakty” bez dowodów. Następnie, jeśli ktoś chce nam powiedzieć, że prawda może być inna, to jeśli w ogóle chcemy z nim rozmawiać, to każemy mu to „udowodnić”, że ma rację. Ale w historii niezbitych dowodów nie ma! Wnioskując z powyższego, należy po prostu porównać materiał dowodowy i poszlakowy na to „co wiedzieliśmy” i na to „co się dowiadujemy”. I własnym osądem należy wybrać „bardziej prawdopodobną” wersję. Inaczej do końca życia będziemy wierzyć bezkrytycznie w to, co nam mówiono w szkole! W tym artykule na podstawie „oficjalnej” wersji historii pokażę, że nawet w wersji oficjalnej, jest tam o Polsce lepiej, niż w wersji szkolnej. Mapy W polskich szkołach, nie pokazuje się map sprzed 1000 r., bo po co? Jeszcze by ktoś zaczął zadawać niewygodne pytania. No jak już pokażą, to Grecję, Rzym, czy Persję, ale Polskę? Kogo taki pogański kraj może zainteresować? 1000 A. D. Europa 1000 AD (kliknij, aby powiększyć) Taka mapa to jest mapa idealna na lekcje historii, Niemcy są wielkie, a Polska przy nich mała. Psychologicznie cel osiągnięty. Wyjaśnienia może wymagać „Rus Land”, to NIE ROSJA, to RUŚ, od której Rosja przygarnęła sobie nazwę, tak jak Germanie przygarnęli tę nazwę od Słowian! Warto zwrócić uwagę, że Chorwacja jest już na Bałkanach, a Bułgarzy zajmują pół Grecji. Jest to jeszcze spadek po naszym zwycięskim najeździe na Rzym 500 lat wcześniej. Warto zapamiętać, że na tej mapie jezioro Wan (tr: „Van Golu”), leży w Armenii (to jest ta niebieska plama przy granicy z Turcją). Po co nam to jezioro Wan? Będzie o nim w innym artykule (uprzedzam pytania: tak, ma związek z Polską). 900 A. D. Europa 900 A. D. (kliknij, aby powiększyć) Oto mapa pokazująca Europę „zaledwie” 100 lat wcześniej! Polska na środku jest jak zawsze, ale zaraz, zaraz… gdzie podziały się Niemcy? No taka mapa to się do szkoły już kompletnie nie nadaje. I dlatego zapewne nigdy wcześniej jej nie widzieliście. Z istotnych rzeczy, jakie należy zapamiętać, to Borussia na terenie Elbląga i Olsztyna. Borussia to Prusy. Prusy to NIE NIEMCY, jak nam wmawiano na lekcjach historii! Prusowie tu naród bałtosłowiański (jak Żmudzini, Jadźwingowie czy Litwini). Dopiero pod wpływem niemieckiego chrześcijaństwa zaczął mówić po niemiecku. Dlatego Niemcy w sporym procencie mają słowiańską i bałtosłowiańską haplogrupę krwi! Proszę zwrócić uwagę, że Chorwacja jest zapisana jako „Chrobacja” oraz na to, że na mapie jest… druga Chorwacja, na terenie dzisiejszego Lwowa, podpisana jako „White Chrobati”. Tak, Chorwaci pochodzą z Małopolski, a na Bałkanach zostali po kampanii przeciw Rzymowi w VI w. Kolejną istotną kwestią są Serbowie w miejscu dzisiejszego Drezna. Oni też brali udział w kampanii przeciw Rzymowi w VI w. i dlatego dziś, Serbia leży na Bałkanach. Przodkowie Serbów żyją do tej pory na terenie obecnych Niemiec, a więcej o nich znajdziesz tutaj: https://pl.wikipedia.org/wiki/Serbo%C5%82u%C5%BCyczanie. Nie jest przypadkiem, że obecny premier Saksonii (landu w Niemczech), Stanislaw Tillich mówi biegle po polsku, czesku i serbsku. On jest właśnie Serbem Łużyckim. Na terenie Serbii bałkańskiej jest napis „Rascia” czyli „Raszka„. Nazwa wzięła się od ówczesnej stolicy Serbii bałkańskiej. Na terenie obecnego Berlina na mapie są Hevelians (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hawelanie), też o nich nie słyszałeś, bo założyli Berlin i Brandenburg! Od nich pochodzią nazwy i nazwiska: Václav Havel, Jan Heweliusz, Hawela oraz Hobolin. Teraz już wiesz, dlaczego każde miasto w Niemczech ma polską nazwę. Każdego kolejnego orędownika teorii o „ziemi niemieckiej” poczęstuj powyższą mapą. 800 A. D. Europa 800 A.D. (kliknij, aby powiększyć) Cofamy się o jeszcze 100 lat. Poprzednia mapa nie kłamała. Nadal nie ma tu żadnych Niemców! W Hiszpanii jest „Al-Andalus”. Nazwa nie jest nam obca, bo pochodzi od „Wandalów” z Krakowa, którzy założyli tam państwo 250 lat wcześniej, a później przenieśli się do Afryki. W języku arabskim „Al” to przedimek określony, a litera „W” nie istnieje wcale, dlatego jest „Al-Andalus” zamiast po naszemu „Wandalus”. Od tego słowa pochodzi współczesna nazwa: „Andaluzja”. Na terenie Hamburga i Bremy są „Saxons” czyli Saksończycy. Są to Słowianie, a nie Germanie jak mówi Wikipedia, bo Germanów, w tym czasie tam po prostu NIE BYŁO! Nazwa Saksończycy to zgermanizowana nazwa ludzi, którzy posługują się siekierami (porównaj nazwę Drewlanie, którzy zamieszkują dokładnie ten sam teren w tym czasie). Ważnym odnotowania jest fakt, że podczas totalnej lechickiej inwazji na Rzym w VI w. Sasi mieli za zadanie odbić od Rzymu Wielką Brytanię. Spadkiem po tych wydarzeniach są brytyjskie hrabstwa: Essex, Wessex i Sussex czyli Wschodnia, Zachodnia i Południowa Saksonia. Widać też lud Madziarów (Magyars) zbliżający się od wschodu, który z Avarami zrobi w ciągu 200 lat to samo, co Niemcy z Połabianami. Słowiański naród pod wpływem kultury zmieni język na odpowiednio niemiecki i węgierski. Węgrzy tak samo jak Polacy czy Chorwaci twierdzą, że są potomkami Sarmatów. Teraz już jasnym jest, dlaczego Węgrzy wyglądają jak Polacy, mówią po angielsku z polskim akcentem, ale dogadać w ojczystych językach się zbyt łatwo nie możemy. 700 A. D. Europa 700 A.D. (kliknij, aby powiększyć) Ta mapa niewiele różni się od poprzedniej. Pojawia się na niej „Bavaria”. Bawaria nazwę bierze od ludu Bajuwarów lub Bojowarów, które oznacza nie mniej nie więcej niż Bojowie Warowni. Literkę J z Bojuwarów słychać jeszcze w niemieckim określeniu Bawarii czyli Bayern. Nazwa Bawaria jest nazwą łacińską. Na mapie też pojawia się Bohemia. Jest to jedna z rzymskich nazw Słowian. Pochodzi od słowa „Bóg”/„Boh”. Bohemia znaczy tyle, co kraj Bogów. Nie jest to przypadkowa nazwa. Porównaj z nazwą „Lech„, albo „Got” (Goci w tym czasie mieszkali w Polsce). Są też określenia „Pan” oraz „Pol”/„Polak”, ale o tym będzie obszerniej innym razem. W późniejszym czasie nazwa ta zostaje scedowana na Czechów, dlatego na studiach nie ma „czechistyki”, a jest „bohemistyka”. 600 A. D. Europa 600 A.D. (kliknij, aby powiększyć) Kolejna mapa potwierdzająca, że Niemiec między Francją, a Polską po prostu NIE BYŁO! Z ciekawostek: Baskonia jest opisana jako Vasconia. Ważne ze względu na to, żeby zapamiętać, że B i W są wymienne między językami. A Bułgaria leży nad… Morzem Azowskim. Druga Bułgaria jest w Rumunii. Nie jestem w stanie na ten moment powiedzieć, czy to te same Bułgarie, czy tylko zbieżność nazw. Rzymu zachodniego już nie ma, a Rzym wschodni to jeszcze potęga. Dlaczego nie idę dalej? Bo wiek VI n. e. jest bardzo ważnym wiekiem w naszej historii. Wtedy podbiliśmy całą Europę, a to zasługuje na co najmniej jeden oddzielny artykuł. Co było, jak nic nie było? Co bardziej spostrzegawczy ludzie zauważą, że pełno jest różnych krajów, plemion czy ludów w całej Europie poza jej słowiańską częścią. Słowianie mają swoje nazwy i kolory w zasadzie tylko przy granicy z (dawnym) Rzymem. Nasi mądrzy historycy interpretują to następująco: „Polski nie było, była dzicz, lasy i niedźwiedzie polarne, no przy granicy z Rzymem może była jakaś prymitywna cywilizacja”. A może jednak to nie tak było? Przecież te WSZYSTKIE mapy powstały na podstawie kronik rzymskich, frankońskich, angielskich czy niemieckich! Po kiego grzyba pisać to o jakichś ludach na Syberii, których nikt na oczy nie widział? Idąc tym tokiem rozumowania, należy przyjąć, że cały świat był wyludniony, tylko dookoła zachodniej Europy byli jacyś ludzie. Każdy przecież pisał o sobie i o najbliższych sąsiadach, których znał i z którymi handlował. Nagle jak się pojawiła jakaś wielka inwazja „obcych”, to się o nich napisało pod ich nazwą (bo rodzimej często nie było dla nieznanych ludów) i nie pisało się jacy to oni są bohaterscy, tylko się pisało, że to zwierzęta brodate, garbate, diabły wcielone, niemyte, obskurne, barbarzyństwo pieprzone, brodate i zapuszczone itd. Nikt im świątyń nie stawiał, chyba że wygrali, popili i sami sobie postawili. Daleko nie trzeba szukać analogii. Każdy kto oglądał „Grę o tron”, wie w jaki sposób pisze się o „barbarzyńcach zza muru”, my z punktu widzenia Grecji i Rzymu byliśmy właśnie takimi barbarzyńcami, a Dunaj i Łaba/Ren były takim murem. Lecz chwilę pomyślmy, dlaczego do stworzenia tych map nie użyto analogicznych kronik słowiańskich, przecież wiadomo, że byli Arabowie czy Chińczycy, to nie wiadomo, że byli Słowianie? Na mapie tak samo nie ma Arabów, chyba że przy samym morzu lub granicy. A Chińczycy mieli własne kroniki. Nasze natomiast zostały wszystkie zniszczone i spalone niedługo po przyjęciu chrześcijaństwa. Dlaczego? Bo zawierały „szatańskie znaki”, Słowianie przed chrześcijaństwem przecież nie pisali po łacinie, a normalnymi runami słowiańskimi (bukwami). Jedyne co w zasadzie wiemy o przedkatolickiej historii Polski, to przepisane kroniki (każdy nowy kronikarz często nawiązywał do poprzednich kronik), historię przekazuje się też z ustnie z pokolenia na pokolenie, dlatego każdy pobieżnie ją znał (nawet kronikarz) i to co teraz dla nas jest często szokiem informacyjnym, dla naszych przodków było oczywistą oczywistością. Masowe wymazywanie polskiej historii miało miejsce dopiero pod zaborami. Do tego czasu każdy Polak wiedział, że jest Lechitą, Sarmatą, potomkiem bogów czy Panem (do dziś tytułujemy się per Pan, Pani, a zbiór Polaków nazywamy „państwem”) i wszystkie polskie kroniki to potwierdzają. W zasadzie to nie tylko polskie, bo zachodnie również. Skąd się w takim razie wzięła wersja szkolna? Procedura jest bardzo prosta. Bierzemy polską kronikę i czytamy: „Bolesław koronowany w Gnieźnie”. Sprawdzamy kronikę niemiecką: „Bolesław koronowany w Gnieźnie”. Wszystko gra, wpisujemy do podręcznika. Znów bierzemy polską kronikę i czytamy: „Aleksander Wielki podbił Kraków”. Sprawdzamy kronikę niemiecką, a tu nic na ten temat. No ale jak ma tam coś takiego być, jak Niemiec w 900 roku jeszcze nie było, a Aleksander najechał Kraków 1400 lat wcześniej! Jednak „historykom” to w niczym nie przeszkadza! Ich wniosek? Polski kronikarz za dużo się lulka napalił i nie wiedział co pisze. Kasujemy z podręcznika. Ale zaraz, tak pisze jeszcze 2 innych kronikarzy! No to oni na pewno przepisali od tamtego! Kasujemy i kropka. Mam nadzieję, że już każdy teraz wie, skąd się wzięła „Historia” w polskich szkołach. Zapraszam do polskich kronik oraz słowników. Historię możesz wymazać stosunkowo łatwo, języka tak łatwo z narodu nie wyplenisz. phoenix84pl http://wspanialarzeczpospolita.wordpress.com Share this: E-mail This entry was posted on 2014-10-15 (środa) at 06:05:38 and is filed under Historia. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, lub trackback from your own site. Odpowiedzi: 22 to “Niemcy? Jacy Niemcy? – Historia Europy 600–1000 A. D.” 1.Amadeus said 2014-10-15 (środa) at 07:13:50 http://www2.almamater.uj.edu.pl/109/35.pdf 2.Iwet said 2014-10-15 (środa) at 07:25:51 Niestety, ja wyedukowana zostalam w szkolnictwie ubabranym wszelkimi udziwnieniami i reformami. Wiedzy historycznej z podstawowki, gimnazjum i liceum nie wynioslam zadnej. A wiadomo, ze na studiach raczej nie uraczy historii, jesli nie jest wybranym kierunkiem (swoja droga ciekawe, iz na scislych kierunkach jest socjologia, psychologia, wlasnosc ntelektualna). Moj tato staral sie zawsze i stara do tej pory uswiadamiac swa core. Mnie osobiscie przeszkadza moja ignorancja i probuje douczyc sie na wlasna reke. A takie artykuly sa dodatkowym bodzcem i inspiracja do zglebiania fascynujacej historii Polski i swiata. 3.Aguirre said 2014-10-15 (środa) at 07:33:05 Buchahhhahha!!!! 4.Marucha said 2014-10-15 (środa) at 07:38:14 Re 2: Jednym z zadań gajówki, jakie stało się aktualne jakiś czas temu, jest właśnie zaznajamianie Polaków z ich zakazaną historią oraz odkłamywanie tej, jakiej uczono nas z żydowsko-niemieckich podręczników. Mamy prawo być z niej dumni. Jesteśmy bardzo starym narodem. 5.Atanazy said 2014-10-15 (środa) at 07:54:50 Stary naród został zdominowany przez młodszy (Niemcy). To nie jest powodem do chluby. Drogą do przywrócenia świetności (świętości?) jest powrót do wiary katolickiej, która się u nas jeszcze tli, a u sąsiadów wygasła prawie zupełnie. Polacy tego jednak nie chcą. To też nie jest powodem do chluby. Oczywiście edukacja i odkłamywanie historii to szczytna i bardzo pożyteczna idea. Chętnie rozpropaguję taką wiedzę w kręgu rodziny i znajomych. 6.Marucha said 2014-10-15 (środa) at 08:01:03 Re 5: Wiele innych państw i narodów też zniknęło z powierzchni ziemi albo zostało zredukowanych do resztówek. Taki jest walec historii, nie zawsze sprawiedliwy. Niemcy wygrywają (czy aby na pewno?), gdyż moralność i etyka w polityce nic dla nich nie znaczy. Tak jak dziegieć wygrywa z miodem bitwę o smak zawartości beczki. 7.Filo said 2014-10-15 (środa) at 08:02:06 Ja naturalnie o tym wszystkim nie wiedzialem ale mi w szkole nigdy nie mowili ze nie bylo Polski czy Polan/Polakow przed 966. Mnie uczyli, ze byli, tylko nieochrzczeni. Bo pamietam, ze pani nam jeszcze w podstawowce tlumaczyla, ze woje, hierarchia i organizacja spoleczna nie zrobila sie z dnia na dzien, zeby sie zwartym szeregiem jednego dnia ustawic do chrztu. Na Kalemegdanie (Belgrad – Muzeum militariow) pokazywali calkiem inne mapy niz w Polsce co bylo dla mnie szokiem. To byly mapy roznych grup slowianskich. Ale jak wszyscy moi licealni koledzy wtedy wiedzialem, ze nas w Polsce ucza bzdur historycznych i nie bardzo to przezywalem. Ja juz tych map dokladnie nie pamietam bo to byla moja pierwsza i ostatnia wizyta w tym muzeum -nie znosze militariow. Ale pamietam zaskoczenie. I niestety, kiedy jestesmy doroslymi tez sie nam pakuje do glowy ” fakty” bez dowodow. Nawet nasza bardzo wspolczesna historia jest zmyslana dla celow politycznych. Nihil novi…. 8.Dziad Wernyhora said 2014-10-15 (środa) at 10:00:29 Artykuł ciekawy, ale nie całkiem wiarygodny. Mianowicie zadziwiło mnie, że nie ma ani słowa o Chazarii, chociaż rzeczywiście występuje na mapie. Tymczasem było to mocarstwo wczesnego średniowiecza porównywalne z Cesarstwem Wschodnim, zniszczone przez Rusinów w 994r po czym „zniknęło”. W oficjalnej historii Chazaria nie istnieje. Na zamieszczonych mapkach zaznaczona jest nad Morzem Azowskim gdy tymczasem rozciągała się także na obszarze współczesnej „Ukrainy”. 9.bart_w said 2014-10-15 (środa) at 10:31:09 Jak zatem w powyższe rozważania wkomponowac zdradę Arminiusa we wrześniu 14 roku AD? Niemcy twierdza, że ów wschodniogermański królik dał początek państwu niemieckiemu. Co to mogło być za państwo i z jakich plemion mogło sie składac? 10.Tomek said 2014-10-15 (środa) at 11:08:18 „O ile wszystkie podane fakty są prawdziwe, to logicznie myślący człowiek wyciągnie z takich faktów błędne wnioski! Gdyby podać te same fakty inaczej, lub z adnotacją, każdy zrozumiałby je prawidłowo: (…)” Przeciwko takiemu arbitralnemu stwierdzeniu o „prawidłowości” wniosków, muszę zaprotestować. Autor zdaje się nie dostrzegać, że „podejście krytyczne” przy gigantycznym niedoborze źródeł z tamtego okresu każe zachowywać ostrożność przy WSZELKIEMU przyjmowaniu za pewnik. Możemy na przykład stwierdzić z dużą dozą prawdopodobieństwa, że w Krakowie istniało wcześniej chrześcijaństwo bizantyjskie. Ale rozciąganie tego np. na Wielkopolskę to już by była nieostrożność. Informacje o chrzcie Siemomysła pochodzą z jednego źródła – kroniki czeskiej, napisanej 200 lat później, w dodatku nie ma tam wzmianki o tym, czy był ochrzczony we wschodnim obrządku. Gall o nim nic nie wspominał, a Thietmar zaś się nim nie interesował, bo był kronikarzem cesarstwa, więc nie interesował się historią nie mającą styczności ze sprawami Cesarstwa. Mógł więc wspomnieć o chrzcie Mieszka – który płacił trybut cesarzowi, a zupełnie „olać” chrzest jego ojca. Co do mowy o „województwach tej samej federacji”, to mamy tu kolejne nieostrożne stwierdzenie. Jeśli nie było wówczas jednego ośrodka któremu wszystkie plemiona by się podporządkowały (np. jednego „hegemona” – wodza lub księcia – a brak na takie coś dowodów), i mamy jedynie (wciąż domniemany) sojusz plemion słowiańskich, to mamy do czynienia z KONFEDERACJĄ, a nie z jednym państwem federalnym. 11.Jurij Groźny said 2014-10-15 (środa) at 14:57:42 Jeśli chcecie zdenerwować Niemca przetłumaczcie te dwa poniższe artykuły na niemiecki i dajcie mu do przeczytania: http://bialczynski.wordpress.com/slowianie-tradycje-kultura-dzieje/dzieje/winicjusz-kossakowski-takie-sobie-gadanie/zagadka-sama-sie-rozwiazala/ http://bialczynski.wordpress.com/2012/07/31/winicjusz-kossakowski-gdzie-podziali-sie-germanie/ 12.akej said 2014-10-15 (środa) at 15:00:29 @ 10 Nie chrzesijanstwo bizantyjskie – a cyrylo-metodianskie z liturgicznym jezykiem slowianskim, ktore mialo zgode papieza. Resztki budowli sakralnych odnazione sa w Wielkopolsce i nawet na Pomorzu. Mamy tez wypowiedzi niemieckiego kronikarza, ktory twierdzil, ze w roku 900 Europa, poza wyjatkiem polnocnego wschodu – od Litwy poczawszy, byla juz chrzescijanska („Kiedy Krakow byl trzecim Rzymem”). 13.Luxeuro said 2014-10-15 (środa) at 15:35:23 Na Zachodzie to że my się NIE liczymy w historii świata jest tak mocno ukorzenione że dyskusja z ludzi tamtych krajów jest w prost bez sensu. Oto taki mały przykład gdzie widać kto się liczy a kto nie. Angielski nie jest potrzebny by to zrozumieć, http://realhistoryww.com/world_history/ancient/White_people.htm 14.Tomek said 2014-10-15 (środa) at 17:29:48 #12 „Mamy tez wypowiedzi niemieckiego kronikarza, ktory twierdzil, ze w roku 900 Europa, poza wyjatkiem polnocnego wschodu – od Litwy poczawszy, byla juz chrzescijanska” Czy mógłby pan podać źródło i przytoczyć kontekst tej wypowiedzi lub ją zacytować? (może być w orginalnym języku, dalej sobie poradzę) 15.MatkaPolka said 2014-10-15 (środa) at 17:37:39 ad 8 Dziad Wernyhora MAPS OF THE KHAZARS KINGDOM 300- 1000 ad Pre-History: 350 – 627 C.E. Rise of Khazaria: 600 – 850 C.E. Introduction: 850 C.E. Fall of Khazaria: 850 – 965 C.E. 16.MatkaPolka said 2014-10-15 (środa) at 17:42:24 ŻYDOWSKIE Źrodla The American Centre for Khazars Studies A Resource for Turkic and Jewish History in Russia and Ukraine http://www.khazaria.com http://www.bibliotecapleyades.net/sociopolitica/esp_sociopol_khazar03.htm Pre-history 1 China a) One of the earliest agrarian societies, has had a long history of problems with nomadic tribes of the Eurasian steppes. The Chinese were experienced in battle with the nomads and eventually drove them westward. 2 Invasion b) Unlike the western agrarians, the Chinese likely knew Nomadic culture, their migration routes, and how to engage and defeat them in battle 1. Eventually the Chinese defeated the nomads, and forced them out of the region 2. The nomads relied on their mobility for protection. they were only part time specialists in fighting, and were no match for the recourses of agrarian China. c) As these nomadic tribes, moved westward, they found agrarian societies who were no match for them. * We see these classic (moving target v.s. still target) episodes which would dominate the conflicts of this era. Nomads could invade, loot, and destroy villages and then retreat back into the grasslands. For the agrarian societies to rebel, they had to go out and find these nomads who could be anywhere, making offensive military campaigns almost impossible. 2. only in later centuries do the western agrarians come to understand nomadic military tactics, and later defeat those not already in the process of becoming agruarianized. 3 Empire of the white Huns (350-550) a) In the year 350 the Huns (the first of the many nomadic tribes from the grasslands [steppes] of northwest China) arrive in the region of Transoxania. 1. Transoxania is a region located south of the Aral sea. It is named after the river that runs through it, the Oxus river (now called Amu Darya) Oxus is only a Historic name. 1.1 A Greek colony existed here in the times B.C. however was thought to be destroyed by Indians and had no influence on Hun culture 1.2 This is a research frontier, in the history of Transoxania. b) As the Huns move toward the Caspian sea and farther South, they drive the Persians south, or may have absorbed them (into Hun culture). The Persians and Huns get involved in many conflicts over the years, before forming any alliances. 1. In 392 A.D. the Huns aid the Persians in an attack on Roman Mesopotamia. c) Over time many other tribes appear in what is now south Russia. They are believed to be offspring of the Huns and or other nomadic tribes from the east. These tribes include the Bulgars, Avars, Uguars, and Khazars*. see arrows on map ‘pre-history’ d) The greatest leader of the Hun Empire was Attila, His death in 550 A.D. causes the empire to fall. 4 Western Turkish [Tirkut] {AKA Turkut*} Kingdom (550-650) a) Attila’s death creates a power vacuum for eastern Europe. These various pastoral nomads are longer are forced to pay tribute to the Huns. This allows for less energy devoted to doing so. For pastoral societies to pay tribute, Trade for currency as well as giving up actual livestock must take place. If tribute isn’t given the threat of a Hun army invasion, accompanied with fellow tribes under the same Hun tutelage is eminent. 1. The Avars and Uigurs move westward, the Avars then occupy the northern shores of the Danube River. 2. The Khazars are contempt with their occupied region, located between the Black Sea and the Caspian Sea. 2.1 With good reason; The Khazars frequently raid the region south of them, Georgia. They would raid cities and collect rich plunder, for the area wasn’t occupied by either Rome or Persia. 2.2 The Khazars do not move westward. b) The various pastoral (Turkish) tribes soon realize the need to form an alliance, to defend themselves against the threats offered by Byzantium and other ‘civilized’ societies. They form what became known as the Western Turkish Empire, aka Turkut Kingdom. The leader of this kingdom was called a *Kagan, the Khazars were to adopt this name and use it in reference to their rulers. 1. This (Turkish empire) was really nothing more than a mere continuation of the Hun empire. The map shows both empires side by side, however; please note that one preceded the other. c) During this time (in 627 A.D.) the Roman [or east Roman AKA Byzantium] Empire began to campaign against Persia. Under the Emperor Heraclius. They invaded the Persian provinces of eastern Mesopotamia. The Khazars (still part of the Turkish Empire – not yet fully independent) sent 40,000 horsemen to the aid of the East Roman (Byzantium); see on map ‘pre-history’ 1. The Kagan (Khazar Ruler) became impatient with the cautious(slow) pace of the Romans, and left to invade Tbilisi. The raid on Tables (now the capital of Georgia[the former soviet republic; not the southern U.S. state] was unsuccessful, and the Khazars returned home. 1.1 The Georgians had suffered Khazar invasions for several years, and got wise to the situation, they fortified their capital city> Tbilisi. d) Rise of Islam (632-633) under the Arab conquests. 1. A year after Prophet Muhammad’s death [pabbuh] 632 A.D. ; ten years after the Hegira (the migration of the Muslim community from Mecca to Madinah ([then called Yathrib] 622 A.D.) and starting point of the Islamic [lunar] calendar; the Muslims conquered the Arabian peninsula, and parts of north Africa and Asia Minor, as well as Persia (now called Iran). 1.1. The region was now transformed by three new superpowers; The Byzantine Empire, The Umayyad Caliphate, and the emerging Khazarian Empire. 1.2. In 680 A.D. the Grandson of Prophet (Hussayen) is slaughtered at Karbala. The Party of Prophets son in law {Ali ibn Abi Talib} is born. The party (Shiat-Ali) or Shi’ias begin their struggle for independence from the Umayyad Caliphate. They play a key role in the political situation involving the Arab-Khazar wars. The Arabs may have ‘turned back’ in 737 [the Arabs defeated the Khazars and reached Darband, (Derbant) but decided not to take over, but rather to leave the area north of the Caucasus] because of internal problems with the Caliphate. These ‘problems’ likely involved Shi’ia uprisings in their city Kufa, now located in Iraq, also called An-Najaf • Rise of Khazaria 1 – Hellenization / The Greek influence a) It is often presumed the Khazars learned Agriculture from the Greeks living in the area around the Euxine (Black Sea). The Greeks developed several colonies in the area during the 700’s. Most of these colonies were located on the Crimean Peninsula. 1. These include; Theodosia, Kimmerikon, Nymphaion, Hermonassa, Phanagoria, Mirmekion, Tyritake, and Pantikapaion. 1.1 These colonies served as cornerstones for cities like Dores, Kirch, and Tamatarkha. b) As agriculture developed the Khazars were able to develop settlements, Build Castles and establish a permanent foothold in the region. 2 – Caste a) Over time the Khazars developed a stratified social system. Two economic classes emerge within the culture. 1. The higher class; the Ak-Khazars and the lower class; the Kara Khazars There are many different theories pertaining to this aspect of The Khazar Heritage. Some suggest this Caste was nothing more than a class system; not strictly divided by birth status. 2. The Ak-Khazars or ‘White Khazars’ were said to be fair skinned and beautiful like women, with long braided hair. The Kara-Khazars (according to Arab writers) were described as ugly and as dark as Indians 3 – Arab-Khazar wars a) The Soviet historians have given the Khazars their place in history as a people who fought Arab invasion and the Proselytization of Islam. For many years their conversion to Judaism was ignored by Russian historians. b) The wars began in 651 and ended in 737 with Arab victory. c) The Abbasid Caliphate began to suffer from internal conflicts, and in 737 A.D., their armies were called back, and a campaign against eastern Europe never got under way d) In 730 the Khazars began their destructive campaign on the Chalphate. The Khazars attacked the city of Ardabil, and got as far as Mosul. (see map ‘Rise of Khazaria’) e) The Khazar army was finally pushed back by a fresh Army while on their way to Dimasq (Damascus). f) In 732 The future Emperor Constantine V married a Khazar princess. Their son Leo IV, known as Leo the Khazar ruled the throne. 4 – Expansion a) With the Arab wars of the early 700s behind them, the Khazars could now direct their attention to the north. They began several conquests in the Dnieper River valley. The Khazars extracted tribute from several nations stretching (at one time or another) to the Aral sea, the Urals and as far west as the Danube. Eventually they sacked Kiev in 840, extracting rich tribute from its Slavic population 5 – Conversion to Judaism b) Bulan The first Khazar Kagan [King] and his conversion story. The story first appears in the Kazari published in 1700s*? c) many different story lines exist to tell the story. 1. Yehudah ha-Levi (c. 1080-1141). 1.1 an angel appears to Bulan and tells him „Your way of thinking is pleasing to God, but not your way of acting.” 1.2 Bulan consults a philosopher, and informs him of his idea; that either the Christian or Muslim religion is the right way of ‘acting’ 1.3 Bulan consults a christen sage and says „I do not see any logical conclusion here; indeed, logic rejects most of what you have said…. I cannot accept these things… My duty is to investigate further.” 1.4 He then invited an Islamic mullah [to his court], questioning him regarding his doctrine and observance. After talking to the Mullah he said „Indeed, I see myself compelled to ask the Jews, because they are the relic of the Children of Israel. For I see that they constitute in themselves the evidence for the divine law on earth.” 1.5 (after inviting the rabbi) The rabbi replied: „I believe in the God of Abraham, Isaac, and Israel, who led the children of Israel out of Egypt with signs and miracles; 1.6 After this [conversation] the Khazar king traveled to the caucuses (mountains) and came upon a cave where Jews had observed the Sabbath. The King was circumcised. The King only revealed this to his special friends and when his community of Jews had increased (several more upper-class Khazars then converted) he made the affair public d) Another story involves the Khazar king inviting three sages to his court. A Christian, Muslim and Jewish sage were summoned. The Jew was said to already be at his disposal [Koestler] and only the other 2 were summoned. The three of them argued and the story goes…….** e) The other theory is based on a Jewish manuscript that said the Khazars converted when an Army general became king. • Fall of Khazaria I do not have a good set of notes ready at this time that I can show – dealing with the fall of the empire. To truly understand the downfall, and how and why the events took place, one would have to understand the complicated political intricacies that played a part, even before the Vikings showed up on the scene. The map labeled ‚the fall of Khazaria’ (click image right) should be self explanatory. I used The Thirteenth Tribe by Arthur Koestler, and The Khazaria Info Center hosted by Kevin Brook to make that map. It will show step by step the campaign made by the Vikings as they conquered the scene. The „Muslim Victory” shown on the map deals with the Khazar Muslims and their war with the Vikings (a revenge campaign against the Vikings for invading the Caspian Sea and pillaging Muslim communities within land accessible by the Caspian Sea). I wanted to make clear this battle [which took place in the Volga Delta] was not fought by the Abbasid Caliphate. 17.Tomek said 2014-10-15 (środa) at 18:19:01 Jeśli chodzi o „Kiedy Kraków był trzecim Rzymem” to narracja mi się bardzo nie podoba. Są tam bowiem cytowane fragmenty np. kroniki Gala Anonima, następnie fragment jest interpretowany w sposób mówiący, że dany obrządek był chrztem (niech będzie) w obrządku słowiańskim. Ta interpretacja zostaje przyjęta jako PEWNIK, który z kolei ma udowodnić prawdziwość następnych tez. Ja wyznaję jednak zasadę, że INTERPRETACJE pozostają w sferze tez, a nie w sferze dowodów czy poszlak. Jeśli Gall Anonim pisał o bałwochwalstwie, (łac. idololatriae – nie znam orginalnej pisowni, bo mam akurat polskie tłumaczenie przed oczami) czyli „czczenia idoli” „czczenia bałwanów” [wyobrażenia bóstw – w domyśle- nieistniejących], to przypisywanie Galowi, że miał na myśli „słowiański” obrządek chrześcijański, jest wkładaniem mu w…pióro rzeczy których NIE NAPISAŁ. 18.MatkaPolka said 2014-10-15 (środa) at 18:29:43 SŁOWIANIE Słowianie, najliczniejsza etnicznie i językowo indoeuropejska grupa ludnościowa w Europie, zamieszkująca obecnie środkową, wschodnią i południową część tego kontynentu. W średniowieczu, od Vw. Słowianie Zachodni zamieszkiwali ziemie między Morzem Bałtyckim, Łabą, Hawelą, Odrą i Wisłą. Zwani też byli Wenedami (raczej niesłusznie) lub Chąśnikami. Część plemion (Słowianie Połabscy) zajmowała tereny między Odrą i Łabą i dalej na zachód, w okolicach dzisiejszego Hamburga i do Bawarii i Tyrolu (Żytyce, którzy wymieszali się z Bawarami i Szwabami, Bawarzy pochodzą częściowo od Awarów, ludu ugro-ałtajskiego ale to inne zgadnienie). Ich łupieżcze wyprawy wojenne docierały do dzisiejszej Francji – Alzacja, złupienie i spalenie Strassburga (nękając tamtejsze plemiona germańskie Franków, Burgundów, Allemanów, Wizygotów, Herulów, Anglów, Jutów, Sasów, oraz celtyckich Galów i Belgów), Szwecji, Norwegii, Kurlandii, wysp Bornholmu i Gotlandii oraz Wysp Alandzkich. Systematycznie napadali na Duńczyków (Ranowie), docierali do Brytanii, wszędzie siejąc pożogę, śmierć i przerażenie. Ranowie, Obodryci i Wieleci a prawdopodobnie również Słowianie z dzisiejszego Pomorza, samodzielnie lub wspólnie z Waregami (wikingami szwedzkimi) penetrowali ziemie ruskie wzdłóż rzeki Wołgi aż do Konstantynopola. Słowianie Południowi pustoszyli Peloponez (Grecja), Bizancjum (Konstantynopol). Docierali do greckich wysp na Morzu Egejskim, wybrzeży Anatolii (Turcja) a nawet do Egiptu (złupienie Aleksandrii). Dlaczego piszę o Słowianach? Temat w czasie dzisiejszej globalizacji i postępu technologicznego tak niemodny, interesują się nim tylko naukowcy i nieliczni entuzjaści. Ja jednak odczuwam taką potrzebę, może to taki zew krwi, może to tzw. pamięć genetyczna. Może, mimo tego że przecież już od dość dawna nie jestesmy czyści rasowo na skutek zawirowań historycznych, wędrówek ludów, wojen, obcego osadnictwa. Mamy w sobie genotyp różnych ludów europejskich i azjatyckich, różne są też typy antropologiczne. Ja posiadam bardzo rzadką w Polsce i na świecie grupę (podgrupę) krwi: A1B Rh – (minus). Główna grupa AB na ogół nie przekracza 8 % w Polsce i na świecie, podgrupy 1 i 2 jeszcze mniej tylko to chyba, jak się wydaje, o niczym istotnym nie świadczy. Trochę mało znanych ciekawostek o Słowianach Słowianie, o czym nie wszyscy zdają sobie sprawę, byli ludem ekspansywnym. Ślady ich osadnictwa znajdowano w różnych krajach. Zasiedlili Grecję (Peloponez), Kretę, Azję Mniejszą, Syrię, Półwysep Iberyjski, Maroko. Liczni Słowianie występowali w Egipcie. Poza tym osady słowiańskie znaleziono w Skandynawii, na wyspach Bornholm i Gotlandii, które były też systematycznie przez nich napadane i łupione, oraz w północnych Włoszech. Ślady osadnictwa w Islandii datuje się mniej więcej na ten sam okres co osadnictwo Germanów skandynawskich. Przypuszcza się że mogli brać udział wspólnie z Norwegami Leifa Ericsona w wyprawach do Grenlandii i do Nowego Świata – czyli Ameryki nazwanej wtedy przez nich Vinlandią. * Słowianie, co było rzadkością w średniowieczu, dbali o higienę. Każda wieś posiadała przynajmniej jedną łaźnię. * Skandynawowie przejęli od Słowian topór. Nawet nazwa pozostała ta sama taparoex. * Berlin, Drezno, Lipsk, Greifswald, Brema, Wolgast, i wiele innych miast niemieckich zostało założonych przez Słowian. * Niektóre monety Bolesława Chrobrego miały napisy w cyrylicy. Na monetach Mieszka I, obok będącego w centrum krzyża, znajdują się swastyki, czyli symbole solarne. * Nieodłącznym elementem mody słowiańskiej były kabłączki skroniowe. Kobiety zawieszały je na opasce noszonej na głowie w ten sposób, że zwisały one na wysokości skroni. Po miejscu ich występowania możemy poznać, gdzie przebywali Słowianie, a gdzie nie. * Słowianie budowali wspaniałe łodzie przystosowane do podróży morskiej. Różniły się one od skandynawskich tym między innymi, że były mniej smukłe, czyli mniej szybkie i mniej zwrotne, ale za to mniej wywrotne i przystosowane do transportu koni (ogółem do łodzi wchodziło 40 ludzi i kilka koni). Na tych łodziach Słowianie łupili Wikingów i Brytów (Piktów, Szkotów, Anglów). Jedną z metod walki na morzu z Wikingami było taranowanie ich długich łodzi – drakkarów, które jako mniejsze i słabszej konstrukcji nie wytrzymywały uderzenia. Systematyczne wyprawy wojenne Ranów na Duńczyków doprowadziły do utraty jednej trzeciej części mieszkańców Danii. * Nazwy czterech rodzajów statków przejęli Wikingowie. Ich łodzie były budowane przy użyciu gwoździ, które w kontakcie z wodą morską szybko ulegały korozji. Słowianie natomiast używali drewnianych klinów i kołków co bardzo przedłużało ich trwałość. * Dzięki Słowianom Germanie południowi (np. Niemcy) zaznajomili się z ogórkami (gurken), a także z czereśnią turecką i brzoskwinią, hodowaną w Polsce już w IX w. * Słowianie byli mistrzami w budowie drewnianych mostów. Najdłuższy z nich na jeziorze Teterow (obszar dawnego RFN) liczy 3 m szerokości i 750 m długości. * Germanie przejęli od Słowian słowo gród. Widać to choćby w takich określeniach: asgard, gardarike itp. Ostatni bój Światosława. Poległ w walce z Pieczyngami. Obraz Nikołaja Oweczkina SLAVIC Warrior Folk Music 19.MatkaPolka said 2014-10-15 (środa) at 18:43:40 WIKINGOWIE I SŁOWIANIE. Najnowsze odkrycia. Jak dowiadujemy się z najnowszych odkryć archeologicznych przeprowadzanych przez polski zespół archeologów na Dalekiej Północy pod kierunkiem prof. Przemysława Urbańczyka, słowiańscy żeglarze, niewykluczone, że nawet z terenów położonych nad Wisłą, uczestniczyli w wyprawach Wikingów na północny Atlantyk a co więcej brali udział w zasiedlaniu dalekiej Islandii. Potwierdzają to, odkryte w ostatnich latach w Skandynawii ślady typowo słowiańskich chat z IX – X wieku, zupełnie odmiennych od ówczesnej zabudowy miejscowej. Takie chaty znajdują się w Danii, Szwecji, Norwegii oraz właśnie na Islandii. Polscy archeologowie zajmują się badaniami na Islandii od 1999 r., poszukując najstarszych śladów osadnictwa na wyspie. Profesor Urbańczyk prowadził także wiele badań m.in. na Lofotach, gdzie odkrył zaginione miasto Wikingów – Vagan, oraz za kręgiem polarnym, na przylądku Norkap. Jak podkreślał, od samego początku badań na wyspie lodu, pojawił się wątek słowiański, bowiem znanym jest faktem, że Słowianie wraz z Wikingami docierali do północnej Norwegii, i na Islandię, i tam też się osiedlali. Nie byli to ani jeńcy ani niewolnicy, bowiem w tradycji Wikingów budowa domów była atrybutem ludzi wolnych. Wikingowie nie tworzyli jeszcze jednorodnego narodu, byli raczej kastą czy grupą zawodowych kupców, żeglarzy i piratów. Nie wiemy też dokładnie jacy Słowianie zatem przystępowali do tej nordyckiej społeczności, choć mówi się o Połabianach. Wikingowie cenili ludzi potrafiących walczyć i budować okręty, ludzi znających się na żeglowaniu. Zatem Słowianie słynący z tych cech, a także znani z piractwa na Bałtyku i Morzu Północnym nie byli przez Wikingów odtrącani. Osadnictwo na Islandii doprowadziło jednak do znacznej dewastacji wyspy (m.in. wycięto lasy), choć sprowadzono na nią bydło, niezbędne do przeżycia w tamtych czasach. Kadr z filmu Stara Baśń Jerzego Hoffmana, na podstawie powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego pt. „Stara Baśń SŁOWIAŃSKA SIŁA ZBROJNA Slavic armed strength Wbrew romantycznym wizjom świtu naszej państwowości, którym tak chętnie ulegamy, powstanie Państwa Polskiego, które ostatecznie miało miejsce w połowie X wieku, nie mogłoby dokonać się bez udziału siły, a postępująca centralizacja władzy książęcej nie istniałaby bez wiernej siły zbrojnej – drużyny. IGOR D. GÓREWICZ 2004-05-06 Niestety tworzeniu się tego istotnego aspektu państwowości słowiańskiej towarzyszą stwierdzenia o zewnętrznym czynniku „inspirującym” Słowian do organizacji siły wojskowej. „Pierwsza armia państwowa” Już w poprzedzających Mieszka I wiekach rozpoczęło się kształtowanie instytucji drużyny, a wybitny badacz słowiańszczyzny Henryk Łowmiański zauważył, iż „zjawisko drużyny w jego pierwotnej postaci jest znane społeczeństwom przedpaństwowym”[1]. Większość badaczy przyznaje ponadto, iż drużyna była głównym czynnikiem podpierającym władzę książęcą[2].Trudno więc obronić pogląd, iż utrzymywana w takich warunkach drużyna nie była wprawna w walce i wymagała zewnętrznego czynnika szkoleniowo-organizacyjnego w swoim składzie. Reasumując, wczesne drużyny grodowe znane były plemionom prapolskim od dawna, a przynajmniej od początku X wieku. W wyniku powiększania władzy książęcej mamy do czynienia z drużyną ściśle już państwową, która szczyt swej potęgi datuje od połowy owego wieku. Trzeba też dodać, że o informacje o wojskach Mieszka I i Bolesława I Chrobrego podaje szereg źródeł, ale żadne z nich nie wspomina o obcym jej pochodzeniu, czy importowaniu sposobów walki. Wręcz przeciwnie zawsze podkreślana jest siła władców słowiańskich, czy polskich i ich ludu. Te same źródła mówią o zaopatrywaniu drużyny przez księcia w sprzęt wojskowy, odzież, otaczaniem „opieką socjalną” ich rodzin, rozporządzaniem ich ożenkiem, co dowodzi, iż była to formacja stanowiąca w zasadzie zalążek armii państwowej, a nie najemnicy, którym płaci się za usługę. Czy więc rzeczywiście wcześni książęta polańscy i polscy mogli polegać na tak niezależnym i nietrwałym czynniku, jak opłacani najemnicy? Wybitny archeolog, prowadzący przez dziesiątki lat wykopaliska na Wolinie, były dyrektor Muzeum Narodowego w Szczecinie, znawca tematyki wczesnego średniowiecza prof. Władysław Filipowiak, w wywiadzie z 2000 roku zapytany o rzekomych najemników normańskich w drużynie Mieszka I powiedział: „Już była dyskusja na ten temat i nie ma co więcej dyskutować (…) Jeśli nawet uczestniczyli w niej (drużynie – przyp. I.G.) inni, to znaczną większość musieli stanowić miejscowi woje i ci decydowali o wszystkim”.[3] Zdecydowanie odrzucił też możliwość udziału najemników wskazując, iż mamy tu do czynienia z „pierwszą armią państwową”. Sztuka wojenna Słowian Jeden z najznakomitszych znawców Słowiańszczyzny Witold Hensel stwierdził, iż „prawie wszystkie przekazy pisane mówią o dużych umiejętnościach Słowian w zakresie sztuki wojennej”.[4] Słowiańska technika wojskowa była na tyle zaawansowana i skuteczna, że stanowili oni już w VI w. n.e. groźną siłę i prowadzili z powodzeniem walki z Bizancjum (oblegając nawet Konstantynopol), Awarami, czy Frankami. A były to nie tylko walki obronne, ale często i zaczepne, prowadzone na terytorium wroga. Jeden z kronikarzy bizantyjskich zanotował odpowiedź Dauritasa i innych wodzów Słowian naddunajskich gnębiących Bizancjum ok. 578/579 r. do posłów awarskich: „Jeszcze się taki nie urodził i nie pojawił pod słońcem, kto by potrafił ujarzmić nasza potęgę. Myśmy przywykli do tego, aby panować nad cudzymi ziemiami, a nie by kto inny nad naszą; i tego jesteśmy pewni, póki istnieje wojna i miecz.”[5] Wielu spośród średniowiecznych kronikarzy dawało świadectwo swego uznania dla skuteczności wojennej Słowian. Orderyk Vitalis opisał wyprawę króla duńskiego Swena na Anglię z 1069 roku, w której wspomagała go m.in. Polska, a także plemiona Luciców (Wieletów), o których wyraził się iż „lud ten był doświadczony w walkach na lądzie i na morzu”.[6] Wojowniczość Słowian podkreślało wielu kronikarzy, jak choćby wtedy, gdy wspominali, że: „ogólnie rzecz biorąc Słowianie są skorzy do zaczepki i gwałtowni i gdyby nie ich niezgoda, wywołana mnogością ich gałęzi i podziałów na szczepy, żaden lud nie zdołał by im sprostać w sile”.[7] Prawdopodobnie Słowianom nieobcy był także szał bitewny, który wywoływany bywał u wielu ludów w bardzo różnych czasach, a który najpowszechniej znany jest w przypadku wikińskich berserkerów. Takiego szału możemy dopatrywać się w opisie słowiańskiego ataku na Konungahelę autorstwa Snoriego Sturlasona, mówiącego, iż po wydaniu przez księcia Racibora rozkazu do szturmu, jeden z jego wojów samym tylko mieczem lub toporem, nie zważając na draśnięcia i rany, odrzuciwszy nawet tarczę przedarł się do samej bramy zabijając w niej wartowników. Obrońcy zarzucali go gradem pocisków, te jednak chybiały lub nie robiły wrażenia na rozjuszonym wojowniku. Obrońcy pomyśleli więc, że to magia go chroni, „na to ksiądz Andrzej wziął święcony ogień, pobłogosławił go i wsadził weń ostrze, aż się opaliło, to nabił na strzałę i podał Asmundowi. Ów wystrzelił ją na czarownika, a ta ugodziła go tak, że od razu miał dość i padł na ziemię””. Tak wydarzenia te tłumaczył autor sagi, my jednak możemy pokusić się o wyjaśnienie, że naczelnik Semund polecił wprawnemu łucznikowi Asmundowi ostateczne usunięcie wojownika, ten bowiem zdawał się w szale nie odczuwać pomniejszych draśnięć czy ran.[8] Na szczególną uwagę zasługuje rodzima taktyka prowadzenia działań zbrojnych, bowiem plemiona mające stworzyć wczesnośredniowieczną Polskę wyspecjalizowane były w dostosowaniu jej do warunków terenowych panujących na ziemiach polskich, pokrytych gęstą puszczą, rozległymi bagnami i szerokimi rozlewiskami rzek. Wykorzystywano więc ukształtowanie terenu i cieki wodne do budowania głębokich linii fortyfikacyjnych. Charakterystyczna dla Słowian (ale nie tylko, bowiem wykorzystywano ją za czasów panowania Mieszka i Chrobrego podczas budowy wałów) jest technika wznoszenia grodów obronnych, polegająca na usypywaniu potężnych wałów o konstrukcji hakowej i skrzyniowej, zakończonych na szczycie ostrokołem. O umiejętnościach wojennych Słowian i wadze (dla celów obronnych) grodów świadczy przekaz tzw. Geografa Bawarskiego z IX wieku, który wymienia m.in. prapolskie plemiona, podając ilość grodów, którymi dysponują (871)[9]. Witold Hensel stwierdził wręcz, iż prapolskie fortyfikacje należały do najpotężniejszych tego typu w ówczesnej Europie. Skandynawia np. na tym tle wypada wyjątkowo mizernie, gdyż tam jeszcze do XIII wieku używano czasami prymitywnych ostrokołów[10], choć oczywiście nie można zapominać o przykładach skandynawskiego budownictwa warownego, jak choćby potężne obozy wojskowe tzw. grody typu „Trelleborg” wiązane z Haraldem Sinozębym. Wałami otoczone było też Hedeby i Birka, a poza tym całą Jutlandię odcięto od Niemiec potężnym wałem tzw. Danewirke. Podobnie zresztą wysoki poziom reprezentowali Słowianie w technice oblężniczej, gdyż już w walkach z Bizancjum, np. podczas zdobywania Salonik, posługiwali się różnymi machinami oblężniczymi. Gall Anonim pisze o używaniu przez Polaków, m.in. wyrzutni wielkich głazów działających na zasadzie łuków – samostrzałów. Znano je także na Rusi. Wiele z tego przejęto właśnie z Bizancjum lub czerpiącego z dorobku rzymskiego zachodu Europy.[11] Krystyna Pieradzka zwróciła uwagę, iż opisy ataku i zdobycia przez Słowian Konungaheli wspominają o miotaniu przez skandynawskich obrońców pocisków wyłącznie ręcznie, podczas gdy Saxo Gramatyk pisze, iż Słowianie broniąc Wołogoszczy w 1178 r. skutecznie używali machin miotających. W tym wypadku mamy jednak do czynienia z przykładem twórczego rozwoju słowiańskiej myśli technicznej, bowiem zgodnie z opisem kronikarza obrońcy „przygotowali nieznane dotychczas machiny”, które z niespotykaną celnością raziły okręty duńskiego króla Kanuta i arcybiskupa Absalona[12]. Także Andrzej Nadolski wskazuje na przekaz Thietmara dotyczący walk pod Niemczą w 1017 roku, mówiący o wykorzystywaniu machin oblężniczych przez wojska piastowskie i choć przekaz ten nie przybliża wyglądu machin to badacz nakazuje szukać analogii w innych krajach europejskich czerpiących z dorobku rzymskiego.[13] Słowianie do perfekcji opanowali także walkę podjazdową, którą wykorzystywali wobec silniejszego przeciwnika. Nawet niemiecki kronikarz Thietmar darzy uznaniem skuteczność słowiańskiej taktyki opisując walki Chrobrego z Niemcami na Śląsku, a wiadomo, iż te same sposoby używali Słowianie już w VI wieku, bowiem opisywał je bizantyjski cesarz Maurycjusz. Słowianie z powodzeniem łączyli działanie różnych rodzajów broni, jak Bolesław Chrobry, który wykorzystywał współdziałanie konnicy i łuczników, lub wcześniejsze, mieszkowe, mistrzowsko przeprowadzone działanie kombinowane przeciw potężnym ciężkozbrojnym oddziałom Niemców pod Cedynią. M.in. z opisów zdobycia Konungaheli wiadomo też, że Słowianie wykorzystywali strzelców wyborowych, osłanianych przez wydzielonych tarczowników i skutecznie rażących wybrane cele. Porównajmy to np. z wojownikami normańskimi, zwanymi wikingami, którzy przygotowani byli do zupełnie innego charakteru zadań bojowych, polegających głównie na szybkich wypadach, podczas których atakowali raczej bezładnie, bez konkretnej taktyki, by równie szybko dokonać odwrotu. Konnica i formacje piesze Około X wieku stopniowo na znaczeniu zyskiwała konnica, po długim okresie decydującej roli formacji pieszych. Nie był to proces swoiście polski, czy słowiański, lecz ogólnoeuropejski, gdyż w tym kierunku ewaluowała taktyka i technika wojskowa. Słowianie natomiast od dawna hodowali konie, oraz ujeżdżali je zarówno do celów transportowych, jak bojowych. Wiadomo, dzięki kronice Prokopa z Cezarei, iż już w latach 536/37 istniały oddziały konnicy w służbie Bizancjum, złożone z Hunów i Słowian.[14] Jest to oczywiste, gdy weźmie się pod uwagę, iż Słowianie stosunkowo późno opuścili tereny stepowe i przybyli na tereny środkowoeuropejskie. Poza tym przez setki lat, już na stanowiskach europejskich Słowianie sąsiadowali i walczyli ze stepowcami, a jak uczy historia wojskowości, technika w tym zakresie przenika od ludów z którymi toczy się najdłuższe walki (patrz przykład wschodniego sposobu uzbrojenia polskiego od XVI wieku, wraz z szablą; wcześniej natomiast, gdy walczyliśmy z europejską techniką wojskową rycerstwo polskie uzbrojone było w zachodnim stylu, choć ok. 50 lat spóźnione; uzbrojenie Rusi natomiast zawsze posiadało wyraźnie mieszany wschodnio-bizantyjski styl). Tak więc od ludów koczowniczych Słowianie przejęli strzemiona, a od VII, VIII wieku znali ostrogi z kolcami odgiętymi do środka, następnie przyjęły się strzemiona z kółkami, a od IX w. ze spłaszczonymi końcami ramion[15]. Niektóre ostrogi były bogato zdobione srebrem i złotem, które choć też zapożyczone (tym razem nie od ludów stepowych), produkowane były na miejscu, dawniejsza nauka twierdziła ponadto, że ostrogi znane były Słowianom już od okresu późnolateńskiego. Poza tym Ibrahim ibn Jaqub, uczony i podróżnik żydowski z Kalifatu Kordoby w Hiszpanii, pisał, iż „Prapolacy” wyrabiają siodła i uzdy. W ówczesnej Polsce żyła rodzima rasa koni, podobna do tarpanów, niewielkich, ale bardzo wytrzymałych, podobnie jak konie późniejszych Mongołów. Można znów odwołać się do porównań ze Skandynawami, wykazując zasadnicze różnice. Wiadomo z wielu źródeł, iż tzw. wikingowie używali koni głównie do transportu drogą lądową, natomiast do walki stawali w przygniatającej większości przypadków pieszo. Owi wikingowie, jako piraci, handlarze, najemnicy podróżowali na swoich łodziach (tzw. drakkarach, knorrach), z których to często bezpośrednio rzucali się do ataku, jak było m.in. po splądrowaniu klasztoru w Lindisfarne (Anglia). Potwierdzenie tej tezy odnaleźć można w wielu przekazach opisów walk np. na południowym brzegu Bałtyku, czy podczas ataku na Paryż w IX wieku. Else Roesdahl pisze: „liczne (…) opisy walk wikingów pozwalają nam wnioskować, że (…) przeważali wśród nich piesi wojownicy. Koni używano w wojsku do celów transportowych na lądzie…”.[16] Autorka nie wyklucza, że i Normanom zdarzało się walczyć „siedząc na koniu”, ale określa to jako sporadyczne, gdyż nawet większość podróży lądowych odbywali oni pieszo. Dodajmy, iż trudno dziwić się pieszej walce Normanów, gdy weźmie się pod uwagę górzystość i skalistość znacznych połaci Skandynawii, a także brak podstawowego pożywienia dla koni (tereny ubogie w roślinność) co nie sprzyjało rozwojowi konnej techniki walki. Inaczej Słowianie, o których wiadomo, że na każdej łodzi, która wchodziła w skład flotylli płynącej z wyprawą na Konungahelę, wieźli 44 ludzi i 2 konie. Poza tym na pieszą walkę Normanów wskazuje już ich uzbrojenie ochronne w postaci okrągłej tarczy, która trzymana była w dłoni za imacz, czyli żelazny lub drewniany pręt dzierżony w garści oraz umba, wypukłe elementy żelazne, chroniące z zewnątrz dłoń walczącego (które są najczęstszym znaleziskiem, świadczącym o używaniu tarcz). W związku z tym walczący miał zajętą lewą dłoń i nie mógł prowadzić konia. Poza tym cała konstrukcja tarczy przeznaczona była głównie do walk morskich i przybrzeżnych. Także jej kolisty kształt niedostatecznie kryłby jeźdźca. Natomiast słowiańskie tarcze z tego kresu wykonane były w całości z materiałów organicznych, bez metalowych okuć, i dzierżone były na pasach nasuwanych na przedramię tak, że dłoń pozostawała wolna i mogła prowadzić wodze. Przystosowane więc były dla konnicy. Niektórzy uważają, że tarcze okrągłe, a więc takie jakich używali wikingowie, służyły do ochrony podczas bitew morskich, podczas gdy owalne przy walkach lądowych.[17] Faktem jest, że dość szybko upowszechniły się u Słowian tarcze kształtu migdałowatego lub owalnego, które choć na pierwszy rzut oka kojarzone mogą być z ochroną konnego, to często pojawiają się na ikonografii w kontekście wojowników pieszych. Kronikarz Saxo Gramtyk pisze, że przed samym starciem Słowianie polewali swoje tarze wodą, bowiem skóra obciągnięta na tarczach wysychała i kurczyła się od słońca, co zwiększało jej podatność na rozłupanie. Z doświadczeń wiadomo, że tarcza choćby z mokrego drzewa, mimo, że łatwiej w niej o wgniecenia, znacznie trudniej ulega rozłupaniu niż egzemplarz suchy. W swoich przekazach Ibrahim ibn Jakub donosi o mizernej jakości słowiańskich tarcz. Skąd brała się ta opinia? Tarcza często służyła jednorazowo, trudno bowiem spodziewać się, że kilka desek oprzeć miałoby się ciosowi potężnego topora bojowego, zwłaszcza zaś dwuręcznego. Prawdopodobnie więc tarcze produkowano masowo i szybko, a więc „ekonomicznie”, skoro i tak chronić miała przy pierwszym zderzeniu lub przed ostrzałem łuczniczym czy procarzy. Zdanie takie zdaje się potwierdzać najnowsze odkrycie tarczy w Szczecinie (o kształcie sugerującym element przejściowy pomiędzy migdałem a trójkątem), której datacja, choć dość rozciągła skłania się ku początkowi XIII wieku. Tarcza ta wykonana z sześciu deseczek drzewa olchowego ma grubość jedynie 5 mm (sic!) a o zniszczeniu czasem nie może być mowy, bowiem zachowały się malowidła na stronie zewnętrznej. Tarcza ta wpisuje się również w to, co powiedzieliśmy wcześniej o braku okuć na szczytach słowiańskich, bowiem nie tylko jest ich pozbawiona, ale na stronie wewnętrznej zachował się skórzany pas – imacz.[18] Wracając do zagadnienia walki konnej – powyższe uwagi nie sugerują tego, że Słowianie nie stawali pieszo, bowiem rzeczywiście piechota stanowiła główną masę ówczesnych armii. Poza taktyką i wymogami terenu, wpływał na to także fakt, iż utrzymanie konnicy wiązało się z bardzo wysokimi kosztami. Konnicy dostarczali więc z jednej strony możni, z drugiej formacje drużynne, skupione wokół księcia i ważniejszych władyków plemiennych. Pieszo natomiast walczyła liczniejsza grupa pieszych tarczowników i masa pochodząca z pospolitego ruszenia, ona też była słabiej uzbrojona. Tekst kroniki Ibrahim ibn Ja’qub z połowy X wieku wspomina co prawda, iż Mieszko posiada drużynę pieszą, gdyż w jego kraju gęsto porośniętym lasem, trudno się było konnicy poruszać, ale wersja owa pochodzi z XIII-to wiecznego odpisu al-Kazwiniego, nie ma natomiast tego stwierdzenia w wersji al-Bekriego, który natomiast donosi o kraju Obodrzyców Nakona, iż obfituje w konie i że stąd się je eksportuje. Obie wersje natomiast donoszą, iż książę Mieszko daje swoim żołnierzom obok odzieży i broni, także konie.[19] Składały się na nie dwie kategorie, tj. uzbrojenie ochronne i zaczepne. Do pierwszej z nich należą hełmy (czyli rodzime „szłomy”), tarcze (szczyty – patrz wyżej) i pancerze, do drugiej zaś głównie miecze, topory i włócznie. W przypadku szłomów – w X wieku używanych głównie przez wojskową elitę – najczęściej używanym modelem był hełm z nosalem, tzw. stożkowy, błędnie zwany „normańskim”, gdyż dawniej łączono go głównie z północnymi wojownikami, podczas gdy był to typ używany w wielu krajach ówczesnej Europy.[20] Piękny egzemplarz takiego hełmu znany jest z Czech i łączony ze św. Wacławem. W tym przypadku dzwon hełmu pochodzi z wieku IX, nosal zaś dodano już w wieku X i to w dodatku błędnie, bowiem w tylnej części dzwonu! W Polsce szłomy znaleziono w Jeziorze Lednickim, ale te egzemplarze pochodzą już z XI wieku. Dzwony tych hełmów wykonane mogły być z jednego elementu, co dawało znakomite walory techniczne, ale trudność ich wykonania wpływała niekorzystnie na cenę. W związku z tym produkowano tańszą, pierwotną wersję w tzw. konstrukcji żebrowej. Innym modelem szłomu, używanym w państwie pierwszych Piastów były szyszaki, tzw. szłomy typu ruskiego, zwane też „wielkopolskimi”, gdyż właśnie tam odnaleziono grupę takich hełmów. Znane ze swej pozłoty, prawdopodobnie stanowiły jednocześnie rodzaj insygnium, na który mógł sobie pozwolić wyłącznie książę i najbliższe otoczenie. Nie posiadały one zresztą tak dobrych walorów technicznych, jak hełmy stożkowe. Pancerze i kolczugi Podobnie z pancerzami. One również przypadły w udziale wyłącznie możniejszych wojownikom oraz „pancernej” części drużyny Mieszka i Mieszkowica. Najdoskonalszą formą pancerza jest oczywiście kolczuga, ze względu na swoją przewiewność i giętkość. Do innych natomiast rodzajów należy zaliczyć wszelkie pancerze złożone z przynitowanych niewielkich blaszek do skórzanego najczęściej fartucha (tzw. karaceny), w różnych konfiguracjach – czy to dachówkowej, czy sąsiadującej oraz pancerze tzw. lamelkowe, czyli łączone ze sobą blaszki, lub zbrojniki skórzane pozbawione podłoża. Claude Blair, angielski znawca broni nazwał „epoką kolczugi” lata 1066-1250, gdyż dopiero wówczas stała się ona nieco powszechniejsza.[21] Wśród Skandynawów kolczuga, czy w ogóle pancerz także nie były regułą, gdyż większość z nich walczyła bez żadnego uzbrojenia ochronnego poza tarczą. Na mniejszą ilość znajdowanych pancerzy i tarcz słowiańskich wpływa fakt, iż słowiańskie zwyczaje pochówkowe nakazywały dawać zmarłemu jedynie jego broń, a czasami elementy uprzęży konnej, a nie np. kolczugę Miecze Najważniejszą, choć nie najpowszechniejszą bronią zaczepną był oczywiście miecz. Najczęściej znajdowanymi na ziemiach polskich mieczami są te, które wg systematyki J. Petersena należą do typu „X” i pochodzą z XI wieku. Nie jest to jednak miecz typowy wyłącznie dla Polski, gdyż – z soczewkowatą głowicą i dłuższym niż wcześniej jelcem – używany był w wielu krajach w ciągu XI wieku. Przypadało to na okres, kiedy miecze nie były już taką rzadkością jak wcześniej, produkowano je masowo, i w związku z tym mniej starannie. Ponadto pozbawione dawnego, przebogatego wystroju, przypadły w udziale szerszym grupom wojowników, a nie wyłącznie najmożniejszym. Dawniejsze miecze, mimo wspaniałego wyglądu i wysokiej ceny były słabo wyważone i używane mogły być wyłącznie do prostych cięć, podczas gdy nowszy typ (lepiej wyważony i lepiej leżący w dłoni) nadawał się do prostej szermierki. Miecz w tym czasie stał się bardziej narzędziem, stosunkowo tanim i poręcznym, niż dziełem sztuki. Wcześniejsze miecze o sztabkowej, czy choćby wachlarzowej głowicy, lub inne typy utożsamiano ze Skandynawią i stąd błędnie nazywano je „normańskimi”, natomiast Andrzej Nadolski, najwybitniejszy polski znawca broni, twierdzi – w czym zresztą nie jest odosobniony – że w większości produkowane one były nie przez Normanów, ale w pracowniach frankońskich w Nadrenii, gdzie korzystano z wielowiekowych tradycji, sięgających jeszcze rzymskiej prowincji. Głownie (brzeszczoty) wędrowały po całej Europie i jedynie oprawa (rękojeść: głowica i jelec) dorabiana była zgodnie z miejscową modą. Wiele mieczy znanych z Polski pochodzi z importu, ale tylko część dotarła tu za pośrednictwem Skandynawów, większość natomiast bezpośrednio z zachodu Europy. Nawet na Rusi, która miała bardzo bliskie związki ze Skandynawią, większość mieczy importowanych pochodzi z Zachodu.[22] Trzeba dodać, że i skandynawscy naukowcy przyznawali, iż miecze sporządzane na półwyspie były dużo gorszej jakości, niż frankońskie.[23] Zwróćmy również honor słowiańskim kowalom, których wyroby były dobrej jakości, skoro zaopatrywano je w znaki producenta, co czyniono, by swoje dobre wyroby odróżnić od innych. Słowianie znali też i potrafili wyrabiać najlepszy i najdroższy rodzaj ówczesnej stali, czyli tzw. dalmacen skuwany, albo dziwer i to w różnych odmianach, a szeregu celowego stosowania odmian dowodzi relacja wybitnego uczonego arabskiego al-Biruniego z Chorezmu.[24] Zdaniem Z. Vany Słowianie wytwarzali miecze stalowe oraz sztylety o stalowych krawędziach-ostrzach zgrzewanych z żelaznym trzpieniem, co wskazuje na znajomość u nich techniki damascenizacji już od IX wieku.[25] Topory Słowo topór, jak pisze Aleksander Brückner w Słowniku Etymologicznym Języka Polskiego, jest prasłowiańską pożyczką z perskiego „tabar”. Wiadomo też, że topór znany był Prasłowianom (wraz z nazwą) przynajmniej od V w. p.n.e. i to
  14. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2015-03-28 (sobota) at 04:31:38
    @ 52 RomanK

    Pani(e) Matka Polaka…
    jesli chodzi o nazwy jak mozna nie uzyc nazwy wlasnej pod jaka istnieje i historycznie i faktycznie….? Tu nie chodzi co sie kryje, ale co jest..o czym mowimy. Zakon Krzyzacki nie byl przypadkowa zbieranina zbojow..ale perfekcyjnie operujaca machina wojenno, kolonizacyjna z doskonalymi finansami,doskonalym narzedziem polityki Ultramontes.
    Faktem jest , ze po kasacie Zakonu..czesc braci pozostala przy katolicyzmie i…usilowala zdobyc glejt papieski na nowy Zakon Rycerski ulokowany na Ukrainie..na wyspie Hortycy, ktory bronilby swiat chrzecijanski przed Saracenami na jego rubiezach.

    Owszem Perfekcyjna maszyna, ale robili odwrotnie niż to do czego ich powołano. Krzyżacy zdradzili papieża, zdradzili swoja misje nawracania i zastąpili ja misja zabijania – nie po to zostali powołani.

    Właśnie o to chodzi panie Romanie, aby demaskować, co się kryje pod tymi szlachetnymi nazwami
    Operujemy pewnymi utrwalonymi stereotypami, zlepkami znaczeniowymi, frazesami takimi jak:

    Zakonu Szpitalików Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego

    Dobroczynna, szlachetna instytucja, służąca leczeniu i pomaganiu tym, co są w potrzebie,
    Tajne gremium do podboju , zabijania okradania podboju i podporządkowania

    To samo masoneria – instytucja dobroczynna i charytatywna w rzeczywistości jak wyzej

    To samo Fundacja Sorosa – filantrop, milioner dobroczyńca ,a w rzeczywistości pięść pancerna Międzynarodowego Funduszu Walutowego podboju świata i grabieży nie tylko pojedynczych osób , a całych państw i narodów . W Polsce to Fundacja Batorego, a na Ukrainie to Fundacja Renesans.

    Fundacje nienieckie, a jest ich bez liku (Adenauera, Schumana -..) to to samo – patrz Soros wyżej

    Unia Europejska – to to samo oszustwo tyko jeszcze na większą skale – Unholy Alliance -jak najbardziej NIE ŚWIĘTE PRZYMIERZE

    A w rzeczywistości nic się nie zmieniło – ani nieszlachetne cele, ani nieszlachetne zabijanie – ta sama
    teutońska/krzyżacka/pruska perfidia i cele, filozofia, agresja ..To dalej trwa – a ludzie naiwnie mysla, ze jest inaczej

    Nie łudźmy się. Z tym wszystkim kryją się olbrzymie fundusze i olbrzymia machina propagandowa, praca rzesz ludzi. Przypadek? Czy świadome działanie?

    A wszystko to pęka jak banka mydlana i wali się jak domek z kart w konfrontacji z prostymi i podstawowymi faktami. Problem tylko jak wyzwolić ludzi z tej zbiorowej hipnozy, jak spowodować przejęci z tej drugiej strony lustra (gdzie wszystko jest odwrotne ) jak w tej bajce „Alicja w Krainie Czarów” na właściwą stronę lustra – na stronę rzeczywistości

    Współcześnie to wygląda tak –

    ZAKAZANY TEMAT: KL WARSCHAU

    NIEMIECKI REWANŻYZM I POLITYKA ROSZCZENIOWA U PODSTAW NEGOWANIA ISTNIENIA KL WARSCHAU

    (Referat przygotowany na sesję naukową o KL Warschau)
    Henryk Pająk
    FRAGMENT

    KL Warschau będzie miał za swojego wroga tak potężnego sprzymierzeńca niemieckiego rewanżyzmu, jakim jest masoński Zakon Rycerzy Maltańskich. Zanim zatrzymamy się przy niemieckich Rycerzach Maltańskich, prześledźmy znakomitości europejskie i światowe w ostatnim półwieczu, które były lub są członkami Zakonu Rycerzy Maltańskich. Byli wśród rycerzy maltańskich tacy politycy jak Francesco Cossiga, Andreotti, Fanfanii, John Volpe (ambasador USA), Simpson (były sekretarz skarbu USA). Są lub byli członkami Zakonu Maltańskiego przemysłowcy: Gianni Angelli (Fiat), zarazem członek Komisji Trójstronnej i Bilderberg Group, Lee Iacocca (koncern Chrysler), Peter Grace (ropa, statki), brazylijski miliarder Dino Samaja. Idąc śladem członków Zakonu Kawalerów Maltańskich dochodzimy do czołowych agend Rządu Światowego, jak wspomniana Komisja Trójstronna i Bilderberg Group, amerykańska Rada Polityki Zagranicznej, zakon „Czaszka i Piszczele ” („Skull and Bones”), o którym pisałem szeroko w książce „Lichwa rak ludzkości „.

    Jednoznaczną masońską pieczęcią na Zakonie Kawalerów Maltańskich jest członkostwo słynnego masona francuskiego Yves’a Marsaudon, wolnomularza najwyższego, 33 stopnia wtajemniczenia rytu szkockiego, przyjaciela Jana XXIII. Papieże są bowiem obligatoryjnymi zwierzchnikami tej światowej loży, z wyłączeniem papieża Piusa XII, który odmówił zwierzchnictwa nad tym kryptokatolickim bractwem. Był członkiem tego „zakonu” słynny lider masońskiej loży „P-2″ Lucio Gelli, jest członkiem „zakonu” maltańczyków Henry Kissinger, członek wszystkich decyzyjnych agend Rządu Światowego, jest Aleksander Haig. W Polsce maltańczykom przewodzi kardynał Józef Glemp. Maltańczykiem jest abp Gądecki, jest nim również Jan Olszewski, były premier.

    Spieszę wyjaśnić, dlaczego wspominam o maltańczykach w kontekście KL Warschau, w związku z niemieckim rewanżyzmem. Z książki Jana Marszałka „Germanizacja powiatu bartoszyckiego na przełomie XX i XXI wieku” dowiadujemy się, że Niemiecki Rycerski Zakon Joannitów, inaczej zwany Zakonem Kawalerów Maltańskich, wybrał na swojego Wielkiego Mistrza rycerza Hansa Petera von Kirchbacha. Pięć lat później ponownie wybrano von Kirchbacha na Wielkiego Mistrza, co dowodzi jego rangi nie tylko wśród niemieckich maltańczyków. Kirchbach to czołowy niemiecki strateg wojskowy, który w latach 1990-2000 był dowódcą dywizji pancernej, potem Generalnym Inspektorem Bundeswehry i wspólnie z grupą niemieckich i NATO-wskich sztabowców przygotowywał zbrodniczy najazd na Jugosławię. Rozbili ją z powietrza głównie siłami lotnictwa amerykańskiego, bez inwazji lądowej, z wybitnym sztabowym udziałem „Herr” rycerza szpitalnika – joannity generała von Kirchbacha.

    Ten amerykańsko-NATO-wski najazd na Jugosławię, duplikat inwazji niemieckiej na Polskę w 1939 roku, dobiegł zwycięskiego dla nich końca w 1999 roku w czasie, kiedy generał von Kirchbach pełnił funkcję Generalnego Inspektora Bundeswehry, a więc w czasie, kiedy Jan Paweł II, zwierzchnik Zakonu Maltańskiego był jeszcze sprawny intelektualnie i fizycznie i powinien był – tak mi się przynajmniej wydaje, z pewnością naiwnie – wezwać rycerza von Kirchbacha „na dywanik” i zapytać go, co ma wspólnego misja szpitalników maltańskich z inwazją na Jugoslawię.

    W innej książce Jana Marszałka: „Germańska Polska XX wieku ” widzimy fotografie rycerza von Kirchbacha w mundurze wojskowym, do połowy ukrytego za workami z piaskiem podczas bestialskich bombardowań Jugosławii. Autor wymienia jeszcze innych czcigodnych „szpitalników” maltańskich z Niemiec, zastępcę generała von Kirchbacha – Chrystiana von Basewitza, wtedy dyrektora niemieckojęzycznego banku Hamburg das Düsseldorfer, podległego koncernowi Oetker. Jeszcze inny członek sztabu tegoż Niemieckiego Rycerskiego Zakonu Joannitów to Rafał Plettke. Kolejny z nich to Rainer Lensing. W tym arcyrycerskim gronie wymienić należy także Wilhelma von Gottberga. Tenże Gottberg okazuje się być czołowym niemieckim rewizjonistą, wiceprezesem partii BDV oraz działaczem partii CDU.

    Tak oto niemieccy joannici są sztafetowo rozstawieni we wszystkich głównych partiach niemieckich, także w rządzie, armii, bankach, przedsiębiorstwach.

    Te ich koneksje wyjątkowo ponuro rokują dla przyszłości Polski znajdującej się w stalowym uścisku pogrobowców hitleryzmu. Joannici niemieccy założyli kilka tzw. komturii joannickich na terenie tak zwanego województwa warmińsko-mazurskiego. Jest to jawna agentura niemieckiego „Drang nach osten”. Działa tam jako organizacja pozarządowa, w dodatku z błogosławieństwem Jana Pawła II, a obecnie Benedykta XVI, nie zachodzi więc formalny przypadek jawnego naruszenia Umowy Poczdamskiej. Tym sposobem neohitlerowcy odzyskują przedwojenne tereny zniewolonej obecnie Polski bez jednego wystrzału, skuteczniej niż za pomocą dywizji pancernych, wspólnymi siłami niemiecko-języcznej finansjery, niemieckiej generalicji, niemieckiego przemysłu wojennego, niemieckich partii politycznych i – w istocie niemieckiego – NATO.

    Zatrzymajmy się jeszcze przy innych dziedzinach oficjalnego posłannictwa Rycerzy Maltańskich. To tzw. Rada Wojskowa Rycerzy Maltańskich: półtajna, arcywpływowa organizacja wojskowa bezpośrednio zespolona z Watykanem, zamaskowana działalnością charytatywną wzorem wszystkich innych obiediencji masońskich. Wielkim Mistrzem owej Rady Wojskowej Rycerzy Maltańskich był, a może jeszcze jest rycerz – kawaler Andrew Berti. W języku angielskim nazwa tej Rady ma skrótSMOM. Powstała ona ponoć jeszcze przed Zakonem Krzyżackim, który dał nam, Polakom dawnych wieków, ostre cięgi przerwane dopiero pod Grunwaldem.

    SMOM posiada bezpośrednie, zażyłe powiązania towarzyskie z monarchami europejskimi, bogatymi rodami arystokratycznymi. Utrzymuje stałe kontakty towarzysko-zakonne z CIA, o czym pisał w swojej książce J. Sozański: „Tajemnice Zakonu Maltańskiego „, wydanej w 1993 roku w Warszawie. Cytowana przez Sozańskiego amerykańska autorka Betty Mills ustaliła, że w latach 30. ubiegłego wieku braciszkowie z amerykańskiej filii SMOM uknuli spisek zmierzający do siłowego zawładnięcia Białym Domem. Miał w tym zamachu stanu uczestniczyć maltańczyk John Rascob. W ramach przygotowań do zamachu, amerykański rycerz S. Butler miał dowodzić tym puczem, a głównie tą jego częścią, której zadaniem miało być zacieranie dowodów zamachu w wykonaniu SMOM.

    Zamach nie doszedł do skutku, bo jak wyjaśniła Betty Mills, generał Butler zdradził spiskowców. Wspomniany Rascob to jeden z kilkunastu założycieli amerykańskiej filii SMOM, zarazem prezes ówczesnego General Motors. Kongres prowadził w tej sprawie specjalne dochodzenie, ale rycerz Rascob nawet nie został wezwany na przesłuchanie. Dodam już od siebie, że tamten spisek miał szanse uczynić z Ameryki coś innego niż jest ona obecnie, nie tak ludobójczego potwora, toteż niepowodzenie puczu traktuję z pewnym ubolewaniem. W każdym razie gorzej by nie było, niż jest.

    Wróćmy na grunt Polski… W książce „Konspirację czas zaczynać? ” odtworzyłem dyskusję na posiedzeniu sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, odbytą 14 listopada 2003 roku, nad projektem uchwały o konieczności wyciśnięcia od Niemców reparacji wojennych.

    Dyskusja zamieniła się w zajadłą pyskówkę proniemieckich sługusów ze zwolennikami odszkodowań.
    Głównym harcownikiem przeciwko reparacjom był wtedy poseł Bogdan Klich.

    Interesów Polski bronili posłowie Antoni Macierewicz i Jerzy Czerwiński z Ruchu Katolicko-Narodowego, poseł Marian Piłka z Prawa i Sprawiedliwości, profesor Maciej Giertych i Janusz Dobrosz z LPR, Antoni Stryjewski z RK-N i Jan Łopuszański z ówczesnego Porozumienia Polskiego.

    Piątą kolumnę reprezentował ponadto Aleksander Małachowski, a także M. Curyło z Samoobrony.

    M. Curyło okazał się szczególnie służalczy. Cytuję:

    „Nie jest dziś rozsądne mówienie o roszczeniach dla Niemiec bo świat się bardzo zmienił w ostatnim roku /…/, bo dyplomacja potrzebuje dziś mądrych, odpowiednich i wyważonych polityków, a nie jątrzenia. Jątrzeniem doprowadzimy do tego, że będziemy otoczeni nieprzyjaznymi sąsiadami /…/. My będziemy mieć żal do Niemców, a Niemcy do nas. Mówimy o wypędzeniu Niemców, a gdzie wypędzenia Żydów, pogrom kielecki, pogrom krakowski?. W pełni popieram posła Klicha, bo trzeba z żywymi naprzód iść „.

    Bogdan Klich podobnie prawił o potrzebie dobrosąsiedzkich stosunków z Niemcami, ale spacyfikowali jego brednie posłowie Antoni Macierewicz, Janusz Dobrosz i Marian Piłka. Ten ostatni stwierdził:

    „Obecnie każda obrona polskiego interesu narodowego w stosunkach z Niemcami, jest „podgrzewaniem temperatury” /…/. Obecnie badania opinii publicznej pokazują, iż Niemcy, według wielu Polaków, tak samo cierpieli w czasie drugiej wojny światowej, jak Polacy „.

    Rozsierdzony Bogdan Klich wystrzelił z impertynencjami przeciwko posłowi Stryjewskiemu:

    „Panie pośle Stryjewski, zgadzam się z jednym stwierdzeniem, które pan wypowiedział, że część elit politycznych w Polsce jest chora, a na co, to panu powiem prywatnie, jak się pan do mnie zgłosi jako do byłego lekarza psychiatrii…”

    I ostatni, delikatny wątek na linii KL Warschau – Instytut Pamięci Narodowej. Bez życzliwości IPN niewiele wskóramy. Na szczęście taką życzliwość okazuje nam prezes Janusz Kurtyka, a w odwołanej poprzedniej sesji miał uczestniczyć dr Jan Żaryn. Niestety, odwołany ze swojej funkcji w IPN.

    Kiedy na pierwsze, odwołane przez dyrekcję Muzeum Powstania Warszawskiego, posiedzenie przygotowałem swoje wystąpienie, jego kopię wysłałem panu prezesowi Januszowi Kurtyce.

    Odpowiedział mi z podziękowaniem za moje ustalenia na temat KL Warschau, głównie za przedstawione dziś relacje świadków egzekucji, odnalezione w Biuletynach GKBZH. Było więc życzliwie i po polsku.

  15. JO pisze:

    MatkaPolka said
    2015-03-30 (poniedziałek) at 03:12:15
    NARÓD ŻYDOWSKI ZOSTAŁ WYMYŚLONY

    Od wielu lat żadna książka tak silnie nie wstrząsnęła światem żydowskim jak „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda, profesora historii z prestiżowego Uniwersytetu Telawiwskiego. Z profesorem Szlomo Sandem rozmawia Piotr Zychowicz

    Od wielu lat żadna książka tak silnie nie wstrząsnęła światem żydowskim jak „Wymyślenie żydowskiego narodu” Szlomo Sanda, profesora historii z prestiżowego Uniwersytetu Telawiwskiego. Izraelski naukowiec o polskich korzeniach przez jednych został określony jako wariat i antysemita, który kala własne gniazdo. Inni uważają go za wizjonera, który nie bał się wystąpić przeciwko największemu żydowskiemu tabu i złamać zmowę milczenia.

    Jak wskazuje tytuł książki, profesor Sand uważa, że… naród żydowski został wymyślony. W Izraelu jego naukowa rozprawa spotkała się z wielkim zainteresowaniem czytelników i – rzecz niemal bez precedensu dla prac naukowych – trafiła na listę bestsellerów, na której znajdowała się nieprzerwanie przez 19 tygodni. Podobny sukces odniosła we Francji, gdzie zdobyła prestiżową nagrodę Prix Aujourd’hui.

    W październiku książka wyszła po angielsku i trafiła do Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, wywołując kolejną falę polemik i prasowych sporów. Krytyczną recenzję książki opublikował niedawno „Financial Times”. Gazeta uznała ją za prowokację. Federacja Syjonistyczna Wielkiej Brytanii i Irlandii zaś ostrzegła, że lansowanie podobnych tez „może się przyczynić do wzrostu incydentów na tle antysemickim”. Autor książki – według organizacji – szuka zaś taniej sensacji.

    Rz: Kto wymyślił naród żydowski?

    Żydowscy historycy żyjący w Niemczech w drugiej połowie XIX wieku. To był okres kształtowania się nowoczesnych nacjonalizmów w Europie. Mieszkańcy Starego Kontynentu zaczęli wtedy myśleć kategoriami wspólnot etnicznych. Rodziły się narody: niemiecki, polski, francuski. Żydowscy historycy w Niemczech byli ludźmi swoich czasów i działali pod wpływem dominujących w nich prądów. Wzorowali się na nacjonalistach państw europejskich, głównie Niemcach, i w taki sposób powstał syjonizm, a wraz z nim naród żydowski.

    Jak to „powstał”?.

    Powstał, bo wcześniej nie istniał.

    Przecież Żydzi mieszkali w Europie od dwóch tysięcy lat. Odkąd zostali wygnani przez Rzymian z Palestyny..

    Nic takiego się nie stało. To mit. Rzymianie wcale nie wypędzili Żydów z Palestyny, a Żydzi wcale nie przybyli do Europy. System kar, jaki Rzymianie stosowali wobec ujarzmionych nacji, nie przewidywał masowych wysiedleń. Wyrzucenie całego narodu z jego ziemi to bardzo skomplikowana operacja, której wykonanie stało się możliwe dopiero w XX wieku wraz z rozwojem niezbędnej infrastruktury, np. linii kolejowych. Nawet Trzecia Rzesza miała spore problemy z takimi operacjami, a co dopiero Imperium Rzymskie. Rzymianie byli oczywiście brutalni. Mogli zabić wielu ludzi, spalić miasto, ale nie wypędzali całych narodów.

    Ale przecież to fakt powszechnie znany.…

    Oczywiście, że powszechnie znany. O wypędzeniu napisano w deklaracji niepodległości Izraela z 1948 roku, a nawet na naszych banknotach. Do tego bowiem sprowadza się mit założycielski Państwa Izrael: wyrzucili nas z naszej ziemi dwa tysiące lat temu, ale teraz wróciliśmy, aby ją odebrać. Nawet ja – zawodowy historyk od kilkudziesięciu lat – bezkrytycznie w to wierzyłem. Dopóki dziesięć lat temu nie postanowiłem zbadać tego problemu…

    Co się okazało?

    Zacząłem od literatury przedmiotu. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że nie ma ani jednej książki naukowej na temat wypędzenia Żydów z Palestyny. Wyobraża pan to sobie? Jedno z najważniejszych wydarzeń w historii narodu, a nikt nie napisał na ten temat opracowania historycznego!

    To jeszcze nie dowód, że to nieprawda..

    Bądźmy poważni. Mamy do czynienia z wielką mistyfikacją. Mit o wypędzeniu Żydów to wytwór chrześcijańskiej propagandy z IV wieku. Miała to być kara za zabicie Syna Bożego. Właśnie do tego mitu nawiązali syjoniści w XIX wieku. Aby zbudować naród, trzeba było spreparować jego pamięć. Francuscy nacjonaliści odwoływali się do starożytnych Galów, włoscy do Juliusza Cezara, a niemieccy do Teutonów. Żydzi wzięli z nich przykład. Ogłosili, że Rzymianie wypędzili ich przodków z Palestyny, ci rozeszli się po całej ziemi, ale teraz muszą znowu połączyć się w jeden naród.

    Ale przecież to jest fakt – w Europie, Afryce i w Azji istniały lub nadal istnieją skupiska Żydów..

    Tak, ale wszyscy ci ludzie nie są wcale potomkami wypędzonych Żydów z Palestyny. Mało tego, w sensie etnicznym wcale nie są Żydami. To przedstawiciele rozmaitych innych ludów i narodów, których przodkowie przed wiekami nawrócili się na religię judaistyczną. Żydzi znaleźli się na całym świecie nie dzięki jakiejś mitycznej wędrówce ludów, tylko dzięki masowemu nawracaniu! Bycie Żydem w Europie czy Afryce nie miało nic wspólnego z narodowością. Żydami byli po prostu wyznawcy judaizmu.

    Judaizm jest jednak ściśle powiązany z tożsamością etniczną..

    Teraz tak. Ale wystarczy przestudiować starożytne źródła arabskie, wczesnochrześcijańskie, pogańskie czy żydowskie (z Talmudem na czele), aby się przekonać, że religia judaistyczna długo była religią nawracającą. Od II wieku przed narodzeniem Chrystusa aż do IV wieku naszej ery judaizm był najważniejszą monoteistyczną religią na świecie, której celem było pozyskanie jak najwięcej nowych wyznawców. Przekonanie pogan, że powinni wierzyć w jednego Boga, co robiono zresztą bardzo skutecznie. I stąd na świecie wzięło się tylu Żydów.

    Ale przecież większość Żydów w Polsce wyglądała zupełnie inaczej niż Polacy. Nie mogli to być nawróceni na judaizm Słowianie..

    Na judaizm nie nawracali się tylko poszczególni ludzie, ale – tak samo jak w przypadku chrześcijaństwa – całe królestwa. Na przykład w Jemenie czy Afryce Północnej. Podobnie stało się z leżącym pomiędzy Morzem Kaspijskim a Morzem Czarnym królestwem Chazarów. W XII wieku ten nawrócony na judaizm turecki lud zaczął być jednak spychany przez Tatarów i Mongołów Dżyngis-chana na zachód. Zatrzymali się we wschodniej Polsce. Odpowiedź na pańskie pytanie jest więc prosta:

    75 procent polskich Żydów wygląda inaczej niż Polacy, gdyż jest pochodzenia chazarskiego.

    W Polsce panuje przekonanie, że Żydzi przyszli do nas z Zachodu, a nie ze Wschodu..

    Ta teoria pojawiła się dopiero w latach 60. XX wieku. Wcześniej wszyscy wielcy historycy – począwszy od Ernesta Renana, aż po Marca Blocha – uważali, że Żydzi przybyli do Polski z Chazarii. Zdanie to podzielali zresztą badacze syjonistyczni, choćby jeden z najważniejszych żydowskich historyków międzywojnia Icchak Shipper z Warszawy. Oni mylili się tylko w jednym. Twierdzili, że Żydzi najpierw przyjechali do Chazarii z Palestyny, a dopiero potem do Polski.

    W Polsce panuje przekonanie, że Żydzi osiedlali się u nas, uciekając przed prześladowaniami na Zachodzie. Polska miała być ostoją religijnej tolerancji.

    Miło o tym mówić, a jeszcze milej słuchać. Obawiam się jednak, że muszę sprowadzić Polaków na ziemię. Z demograficznego punktu widzenia nie da się wytłumaczyć istnienia tak wielkiej populacji Żydów w Polsce jako rezultatu emigracji z Niemiec czy z Hiszpanii. Tamtejsze społeczności były na to zbyt małe. Swoją drogą, czy pan wie, jak niemieccy Żydzi nie znosili polskich Żydów? Nazywali ich pogardliwie Ost-Juden. Uważali ich za półdzikich, brudnych Azjatów, z którymi nie chcieli mieć nic wspólnego. Takim terminem określali na przykład moich pochodzących z Łodzi rodziców.

    Powiedział pan, że potomkami Chazarów było 75 procent polskich Żydów. A reszta?

    Moja mama miała osiem sióstr. Pięć miało kruczoczarne włosy i semickie rysy – tak jak ja – ale trzy były blondynkami i miały niebieskie oczy. Do dziś wielu Żydów pochodzących z Polski ma europejski wygląd. Dlaczego? Otóż, królestwo Chazarów podbiło ziemie zamieszkane przez Słowian. Mniej więcej w okolicach Kijowa. 25 procent polskich Żydów to potomkowie tych Słowian, którzy przyjęli judaizm od swoich chazarskich władców.

    A może to efekt mieszanych małżeństw?.

    Oczywiście, to też się zdarzało, ale nie na jakąś wielką skalę. Tak czy inaczej w efekcie tego podczas okupacji Niemcy mieli poważne kłopoty z rozróżnieniem Polaków od Żydów. Ojciec opowiadał mi, że podczas pierwszych miesięcy okupacji, które przeżył w Łodzi, Niemcy bezskutecznie próbowali identyfikować Żydów na oko. W efekcie wielu Żydów, którzy mieli idealnie aryjskie rysy, chodziło sobie swobodnie po ulicach. Niemcy – choć bardzo tego chcieli – nie mogli więc w Polsce dokonać Holokaustu na podstawie swoich teorii rasowych, pomiarów i tym podobne. Zagłada Żydów w Polsce została dokonana na podstawie dokumentów: spisów ludności, dowodów osobistych, świadectw urodzenia.

    Skoro nie było takiego wydarzenia jak wypędzenie Żydów z Palestyny, to gdzie się ci Żydzi podziali? .

    Nigdzie. Nadal mieszkają na swojej ziemi w Palestynie. Potomkowie starożytnych Żydów to dzisiejsi Palestyńczycy. Ludzie ci zostali bowiem zarabizowani po tym, gdy w VII wieku Palestyna została podbita przez Arabów. Nie ma się im zresztą co dziwić. Arabowie ogłosili, że każdy, kto uzna Mahometa za proroka, zostanie zwolniony od podatków. Myślę, że gdyby ktoś coś takiego zaproponował dzisiejszym Izraelczykom, zapewne duża część z nich też by się nawróciła na wiarę Allaha. (śmiech)

    Ale Palestyńczycy wyglądają przecież jak Arabowie. Nie różnią się od Egipcjan czy Irakijczyków. .

    Trudno, żeby po tylu stuleciach taki mały naród zachował etniczną czystość. Palestyńczycy często pytają mnie: czyli to my jesteśmy prawdziwymi Żydami? Nie, odpowiadam, jesteście tylko ich potomkami. Żyjecie bowiem w miejscu świata, przez które przechodziło wielu zdobywców i wszyscy zostawiali tu swoją spermę. Podbój arabski był również podbojem biologicznym. Nie zmienia to jednak faktu, że członek Hamasu z Hebronu jest bliżej spokrewniony z antycznymi Żydami niż izraelski żołnierz, z którym walczy.

    Palestyńczycy nie są chyba zachwyceni, gdy mówi im pan, że w ich żyłach płynie żydowska krew? .

    Rzeczywiście, nie lubią o tym słuchać. (śmiech) To chyba najlepszy dowód na to, że nie jestem agentem Hamasu i nie napisałem swojej książki na zlecenie Arabów.

    Wróćmy do kwestii żydowskiej tożsamości. Stosunek do Palestyny zawsze miał chyba także wymiar religijny..

    Tak, i co ciekawe w religijnej tradycji żydowskiej wypędzenie miało wymiar metafizyczny, a nie realny. Przeciwieństwem „wypędzenia” zawsze było „odkupienie”. Dopiero rewolucja syjonistyczna przeformowała odwieczną judaistyczną formułę „wypędzenie” – „odkupienie” na „wypędzenie” – „powrót do ojczyzny”. Żydzi przez wieki uważali, że powrócą do Ziemi Obiecanej, dopiero gdy przyjdzie Mesjasz i rozpocznie się sąd ostateczny. Powrócą jednak w sensie duchowym, po śmierci.

    Czy dlatego wielu religijnych Żydów do dziś nie popiera syjonizmu i Państwa Izrael?.

    Nie popiera? Oni uważają, że jego istnienie jest obrazą Boga i bluźnierstwem. Proszę zwrócić uwagę, że przez całe wieki Żydzi wcale nie pchali się do Ziemi Obiecanej, to się zaczęło dopiero w XX stuleciu. Żydzi w Babilonie żyli przecież w odległości czterech dni jazdy wielbłądem od Palestyny! I wcale nie chcieli się tam przeprowadzić.

    Czyli wszystko zaczęło się od syjonizmu?.

    Tak, ale nawet gdy ta ideologia już istniała, większość Żydów wcale nie paliła się do wyjazdu na Bliski Wschód. Gdy pod koniec lat 80. XIX wieku w Rosji zaczęły się wielkie pogromy, wśród Żydów zawrzało. Część, jak Róża Luksemburg, stała się rewolucjonistami, część poparła socjaldemokrację, ale większość głosowała nogami. Zaczęła się masowa migracja do Ameryki. W latach 20. USA uznały jednak, że mają wystarczająco dużo Żydów, i zamknęły przed nimi drzwi. Wtedy nie było już wyboru – ludzie zaczęli osiedlać się w Palestynie. Kolejna fala przybyła z Niemiec po dojściu Hitlera do władzy w latach 30. A potem już poszło. II wojna światowa, Holokaust i ostateczne zwycięstwo syjonizmu, jakim było powstanie Izraela. Swoją drogą oglądał pan kiedyś słynne żydowskie filmy kręcone w Nowym Jorku w latach 20.? Jak pan myśli, jaki kraj przedstawiano w nich jako ukochaną ojczyznę, o jakim kraju mówiono z nostalgią i miłością?

    Domyślam się, że nie o Palestynie..

    O Polsce! To była dla Żydów prawdziwa ojczyzna. Mój ojciec, umierając w Izraelu, mówił właśnie o Polsce! Kraju, do którego tęsknił i uważał za swoją prawdziwą ojczyznę. Tak mówił o Polsce stary Żyd umierający w państwie żydowskim, w Ziemi Obiecanej. Ciekawe, co?

    Pański ojciec przetrwał zagładę w Polsce?.

    Nie, w grudniu 1939 roku uciekł z niemieckiej strefy okupacyjnej do sowieckiej. Wziął mamę i siostrę (ja urodziłem się już po wojnie w obozie przejściowym w Austrii) i przedostał na teren opanowany przez Armię Czerwoną. Co ciekawe, ojciec przed wojną był działaczem komunistycznym, ale Sowietom się do tego nie przyznał. Bał się, że NKWD go zamorduje, tak jak zamordowała wielu innych działaczy KPP w latach 30. Moja rodzina uratowała się więc dlatego, że byliśmy Żydami, a nie komunistami. Wywieźli ich do Uzbekistanu i tam przetrwali wojnę.

    Mam wrażenie, że czasami prowokuje pan swoich rodaków. Powiedział pan kiedyś, że powstanie Izraela było aktem gwałtu..

    Zostałem wtedy zaproszony przez uniwersytet na terytoriach okupowanych. Po wykładzie Palestyńczycy zapytali mnie, dlaczego – choć jestem zwolennikiem takiej teorii historycznej – nadal usprawiedliwiam istnienie Państwa Izrael. Odpowiedziałem, że nawet dziecko zrodzone w wyniku gwałtu ma prawo do życia. Potem opisały to palestyńskie gazety i zrobiło się sporo szumu. Ale ja to podtrzymuję. Uważam, że Izrael ma prawo do egzystencji na Bliskim Wschodzie.

    Ale nie z powodu bajek o powrocie do ziemi przodków, ale dlatego, że próba zniszczenia go doprowadziłaby do niewyobrażalnej tragedii.

    Ale obecny kształt tego państwa panu nie odpowiada?.

    Nie. Mój sprzeciw wzbudza to, że Izrael oficjalnie nazywa się państwem żydowskim, a na naszej fladze jest gwiazda Dawida. Sprawia to, że ćwierć populacji kraju [tak zwani izraelscy Arabowie, nie mylić z Palestyńczykami mieszkającymi na terytoriach okupowanych

    – przyp. red.] traktowana jest jak obywatele drugiej kategorii. Izrael powinien porzucić swój żydowski charakter i stać się świeckim państwem Żydów i Arabów.

    Czy to nie utopia? Wielu Izraelczyków uważa, że w sytuacji, gdy kraj znajduje się w morzu wrogich Arabów, oznaczałaby to samobójstwo..

    Jest dokładnie odwrotnie! Izrael czeka katastrofa, jeżeli się nie zmieni. Prędzej czy później dojdzie tu do masowej rewolty. Nie wybuchnie ona w Autonomii Palestyńskiej, ale na północy Izraela, w Galilei, której większość mieszkańców stanowią Arabowie. Galilea będzie izraelskim Kosowem. Kosowo zaczęło separować się od Serbii, gdy kraj ten stał się państwem plemiennym, nacjonalistycznym. Choć zamieszkane przez Albańczyków, nie chciało przyłączyć się do biednej, zapóźnionej Albanii i zdecydowało się na samodzielność. To samo stanie się z Galileą. Izraelscy Arabowie nie będą chcieli wejść w skład zacofanej Autonomii Palestyńskiej, ale długo już w państwie żydowskim nie wytrzymają.

    Żydzi i Arabowie mieliby stworzyć razem jedno państwo? Przecież nienawiść jest tak wielka.…

    I kto to mówi? Polak! A czy między wami a Niemcami nie było wielkiej nienawiści? I ten wasz konflikt nie trwał 60 lat, tylko 1000! A teraz jakoś jesteście świetnymi sąsiadami i znaleźliście się w jednej federacji! A Polacy doznali od Niemców tyle krzywd. Ja akurat jestem jednym z tych Żydów, którzy nie zapomnieli, że w Polsce podczas wojny nie zginęły tylko trzy miliony polskich Żydów, ale również trzy miliony Polaków. Pamięta pan film Claude’a Lanzmanna „Szoah”? Dzięwięciogodzinny dokument, większość nagrana w Polsce, i ani słowa o tym, że Polacy też ginęli w obozach.

    Jaka przyszłość czeka Izrael?

    Bardzo ponura. Obawiam się, że w dalekiej perspektywie nie ma żadnej szansy, żeby przetrwał na Bliskim Wschodzie jako państwo żydowskie. Należy zerwać z tym nonsensem i porozumieć się z Arabami. Przyjąć wreszcie do wiadomości rzecz oczywistą: że jesteśmy wielokulturowym, wieloetnicznym społeczeństwem, a nie żadnym plemiennym monolitem, który może się separować od Arabów. Proszę się przespacerować ulicami Tel Awiwu. Jaki pluralizm! Ile ludzkich typów! Żydzi europejscy, Żydzi bliskowschodni, Polacy, Rosjanie, Etiopczycy! I ci wszyscy ludzie uparcie powtarzają, że w ich żyłach płynie jedna krew.

    Rzeczywiście trudno uwierzyć, żeby etiopscy Żydzi byli potomkami Żydów z Palestyny.

    Trudno uwierzyć? Przecież to są Murzyni! Najgorsze jest w tym to, że ci dorośli ludzie całkowicie na poważnie, bez mrugnięcia okiem twierdzą, że są potomkami króla Salomona. Żydami, którzy zgubili się przed wiekami w Afryce, ale już całe szczęście się odnaleźli i wrócili do domu. Są momenty, w których wydaje mi się, że świat zwariował. Jedna z największych tragedii ludzkości polega na tym, że ludzie patrzą, ale nie widzą. Żyjemy w oparach ideologii, które lansują najbardziej karkołomne teorie, a my bezrefleksyjnie je przyjmujemy i uważamy za prawdę objawioną.

    Pańska teoria również wzbudza wiele kontrowersji. Jest pan nawet oskarżany o antysemityzm.

    Polityka Państwa Izrael przyczyniła się do znacznie większego wzrostu antysemityzmu niż moja książka. Gdy ktoś mówi coś niewygodnego, najłatwiej jest go oskarżyć o antysemityzm. Ja nie dam sobie zamknąć ust i dalej będę się starał obalić niebezpieczny mit, że Izraelczycy są wspólnotą etniczną. Doprowadza on bowiem do szaleństwa, jakim jest udawanie, że ćwierć populacji naszego kraju nie istnieje. Jak długo jeszcze można utrzymywać tę iluzję? Obiecałem sobie, że nie będę szedł na żadne kompromisy z ideologią, jak robi to wielu innych badaczy. Mówić półgębkiem czy posługiwać się aluzjami. Jestem na to za stary. Mówię prawdę, bo niedługo może już być za późno. Ten sam mit, na podstawie którego narodził się Izrael, może się okazać mitem, który go zniszczy.

  16. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2015-04-11 (sobota) at 11:51:35
    SMOLEŃSK – RYMOWANKA

    Zbrodnia to niesamowita
    Żyd zabił Żyda i kwita

    Na lace koło Smoleńska
    Żydów spotkała klęska

    Zdębiały światowe Kahały
    Na pogrzeb nie przyjechały
    Dzień wcześniej wszystko wiedziały
    Takiego „Kina” nie chciały

    I takiej kompromitacji
    Żydowskiej Demokracji

    Jeden Żyd strącony
    A drugi oskarżony

    Koszernym zrzedła mina
    Jak można tak niekoszernie
    Strącić dobrego pingwina
    -a przecież służył wiernie

    Ciekawe, kto będzie tera
    Słał łupy do Izraela

    Mówią , że wina Putina
    W środku dogłębnie czerwone
    Po wierzchu zwykle zielone
    Zielono- Czerwone- pingwiny
    nie chcą się przyznać do winy

    Razwietki Jurija Iwanowa
    Koszerna Mafia Wojskowa
    i Komora to Zmowa

    Prawda to oczywista
    Ten zrobił – kto skorzystał

    Koszerne PO „ Elyty”
    Działają jak bandyty

    Światowa kompromitacja
    Strącona demokracja

    Żądza władzy jest chora
    Pozbyli się sie Kaczora
    Partnera z Magdalenki
    Okazał się zbyt cienki

    Ze śledztwem nie kwapią się wcale
    Z Policji Obywatelskiej brutale

    Bronek, Urbach i Donek
    Rzezany podkulą ogonek

    Kormor tłumaczy się dzielnie
    Jak można tak Nie- Koszernie
    Strącić DOBREGO PINGWINA

    Ukrzyżowali Kaczora
    To taka współczesna Menora

    KOR-owska Maciera naciera
    To ksywa Izaaka Singera
    A ta zaraza nieszczera
    Juz nieraz zręcznym słowem
    Zrobił nam zd upy głowę

    Ukrzyżowali Kaczora
    To taka współczesna Menora

    Lud modli sie i płacze
    I pędzi życie tułacze

    A żyd dziś siedzi w krawacie
    W JudeoEpiskopacie

    Chałaty na sutanny
    W kościele św. Anny
    Zmieniło Żydów wiela

    Słała na księży Owa
    Luna Brystygierowa

    Luna to ta sama
    żydowska Burdel-Mama
    Co to swatała wielu
    Przywódców PRL-u

    Kto się dziś dziwi, kto pyta
    Dlaczego to spod sutanny
    Czemu to niejednemu
    Księdzu wystają kopyta?

    Koszerne Trepactwo Tanki
    Zmieniło dziś na Banki

    Belka prawdy nie powie
    Ani i z Funduszu Panowie

    Połowa Chazarskiej Gminy
    Uciekła do Palestyny
    Ukradli ziemie od ludu
    Zgodnie z literą Talmudu

    A potem – Cud nad Cudami
    Stali sie SEMITAMI

    Wracają teraz tłumami
    Pewnie „podzielić” się z nami

    Pod Krzyżem i u Rydzyka
    Modli sie dziś publika
    Za Unią Jewropejską
    Globalną i Braterską
    A Kasa z Polski znika

    Te Bitwy i Modlitwy
    to dzieło tej samej sitwy
    Z Berlina i Tadżykistanu
    Z Brukseli i z Manhattanu

    Czerwona Mafia Wojskowa
    Kase na kontach chowa

    To jedna wielka frustracja
    Żydowska ta Demokracja

    A brzozy rosną wysoko
    Jak konspiracja głęboko

  17. JO pisze:

    MatkaPolka said
    2015-05-06 (środa) at 07:13:45

    Taktyka wyborcza PO to rozbić glosy na tzw. „prawicy” i zdobyć zdecydowana przewagę nad innymi.
    I tak wygra PO – maja stały elektorat – służby specjalne, policja, klasa urzędnicza, media i ich rodziny, plus ogłupiony medialnie elektorat –zwany lemingami oraz nieograniczona i niczym nieskrepowana możliwość fałszowania i manipulacji.

    Celem tych wyborów i głośnej kampanii wyborczej jest nic innego tylko FREKWENCJA – to frekwencja ma uwiarygodnić władze

    Wyborcy PO nie jest aż tak dużo, aby spełnić wymogi 50% frekwencji
    Dlatego też bez frekwencji wybory będą nieważne – Jego Najwyższa i Totalnie Agenturalna Jołopowatość – nie zostanie prezydentem

    Wszystkie wybory do tej pory zostały sfałszowane -jest na to 1000 dowodów , a nawet decyzje sądów.

    No i co z tego ? – NIC !!! – Grupa Trzymająca Władzę ma to w najmniejszym poważaniu.

    Natomiast wyborców fałszerstwa wyborcze nic nie nauczyły – lecą na wybory jak ćma do ognia

    Ponadto – co jest bardzo istotne – w obecnej praktyce , polityce, ordynacji – nie ma możliwości ODWOŁANIA posła lub prezydenta jeśli nie spełnia obietnic wyborczych. Ponadto nikt z polityków nie jest pociągany do odpowiedzialności za swoje przysięgi lub złe uczynki – ROBIĄ CO CHCĄ

    Rząd uważa siebie za WLADZE – to znaczy naród ma podlegać i być podporządkowany władzy. Jest to fundamentalne nieporozumienie – to władza – administracja ma służyć narodowi i wyborcom. Dopóki ta „imperialne” myślenie polityków się nie zmieni – żadne wybory nie maja sensu. !!

    Żaden z kandydatów na prezydenta się nie nadaje – nic sobą nie reprezentuje. Wręcz odwrotnie – kandydaci reprezentują obcy interes i siły wrogie Polsce. Żaden nie jest w stanie przedstawić spójnego programu politycznego do zaakceptowania przez społeczeństwo.

    Żaden z kandydatów nie ma programu politycznego godnego poparcia. I nie adresuje najważniejszych spraw nurtujących społeczeństwo. Bezczelnie ściema i prosi o glosy

    NIE MA KANDYDATA GODNEGO POPARCIA I DLATEGO WYBORY NALEŻY ZBOJKOTOWAĆ

    Wszystkie Partie POPiS, SLD, PSL poparły banderowskie UPA i dzisiejszą gloryfikacje UPA przez obecną Junte osadzona przez USA UE na drodze zamachu stanu – są dla MNIE nie do przyjęcia i dyskwalifikują wszystkich polityków. Kukiz również poparł Majdan. Rzekome sprawstwo Rosji w kryzysie ukraińskim jest brednią.

    Na urzędującego prezydenta chce głosować 39% ankietowanych. Drugie miejsce w sondażu zajął kandydat PiS Andrzej Duda. Chce na niego głosować 25% badanych. Trzeci w wyścigu prezydenckim jest Paweł Kukiz, który cieszy się poparciem 11% badanych. 4% ankietowanych odda swój głos na Magdalenę Ogórek oraz Janusza Korwina Mikke. Pozostali politycy mają poparcie mniej niż 2% Polaków.
    Jeśli 10 maja żaden z kandydatów nie zdobędzie połowy głosów, druga tura wyborów odbędzie się 24 maja

    Kampania Grzegorza Browna jest dobra – daje równo – lubię go słuchać. Jest radykalny i prawdziwy w swoich wypowiedziach. Wyraża cała frustracje upodlonego przez okupanta narodu? Wielu uważa go za prawdziwego patriotę, głos narodu. ( wielu wg sondaży 2% – ale czy można ufać sondażom)

    Wielu przeciwników uważa jednak, ze Grzegorz Braun może prezentuje się najlepiej, ale i jego program polityczny jest słaby, a sama narracja wypowiedzi i retoryka jest niespójna, a on sam nie reprezentuje żadnej struktury administracyjnej i terenowej, z która mógłby wprowadzać w życie swoje poglądy.

    Jednak wg mnie – czy osobiście sam GB z tego sobie zdaje sprawę lub nie, że służy, jako WENTYL dla społeczeństwa, jest narzędziem w rekach graczy, a jego wypowiedzi mają dać nadzieję na zwycięstwo – bo przecież „On ma racje” – a w konsekwencji zagnać na wybory i napędzić frekwencje – co jest celem graczy

    Dobrze by było, żeby wygrał – ze wszystkich to najlepszy kandydat – ale to zbyt piękne, aby było prawdziwe.

    Nieważne kto głosuje, ważne kto liczy głosy
    – SZYKOWAĆ KAŁACHY!!! Marek Chrapan

    http://www.aferyprawa.eu/Polityka/Niewazne-kto-glosuje-wazne-kto-liczy-glosy-szykowac-kalamachy-Marek-Chrapan

    Mafijny układ z Magdalenki (GTW) nie odda władzy drogą „kartki do głosowania” żadnej opcji z po za tego układu, doskonale wiedzą, że sami wydaliby wyrok na siebie.

    DOŚĆ MYDLENIA OCZU !!!

    WYZWOLIĆ SIĘ Z POD PATOLOGICZNEGO, MAFIJNEGO SYSTEMU STWORZONEGO PRZEZ KOMUSZĄ SBcję DO SPÓŁKI JEJ KAPUSIAMI I ZWERBOWANYMI BEZIDEOWYMI, OGARNIĘTYMI RZĄDZĄ WŁADZY KONIUNKTURALISTAMI, MOŻEMY JEDYNIE ZBROJNYM ZRYWEM

    Szykować Kałachy !!! Marek Chrapan

    http://www.aferyprawa.eu/Polityka/Szykowac-Kalachy-Marek-Chrapan-3348/page/-3

    Swego czasu dzwoniący słuchacz audycji w Radiu Maryja określił wszystkie ekipy „rządzące” Krajem od 20 lat, wszystkich „parlamentarzystów” i cały ten 20-letni okres jako NIEODPOWIEDZIALNY – wykazując działalność WSZYSTKICH osób publicznych bez żadnej odpowiedzialności za swoje czyny nawet te zbrodnicze, postawy nie licujące się w żaden sposób z „osobą publiczną”, decyzje nawet te najgorsze na szkodę Narodu, Kraju, Państwa.

    https://marucha.wordpress.com/2015/05/06/zydo-rezim-skryty-za-antysystemowym-parawanem/#comment-478490

  18. https://marucha.wordpress.com/2015/05/15/kto-blokuje-sprzedaz-ksiazki-wojciecha-sumlinskiego/#comment-481549
    MatkaPolka said
    2015-05-16 (sobota) @ 04:52:42

    PYTANIA do A. Dudy

    – Jak żyć w Polsce bez Polski (z czym mamy do czynienia obecnie)?
    ……………

  19. JO pisze:

    MatkaPolka said
    2015-05-19 (wtorek) @ 18:37:39
    Polskę może uratować jedynie INTERWENCJA SIŁ NADPRZYRODZONYCH – tak jak miało to miejsce w „Bitwie warszawskiej 1920” – kiedy Matka Boska przepędziła bolszewika
    albo
    INTERWENCJA SIŁY OBCEJ – siła która potrafi przeciwstawić się Kolonizacji Polski przez Niemcy, USA, NATO – lucyferyczne siły zła Zachodu – które zawsze dążyły do likwidacji Polski i robią to teraz

    Taką siłą jest DZISIEJSZA Rosja

    Na takie interwencje trzeba zasłużyć

    „Cud nad Wisłą” zdarzył się, kiedy w Polsce powszechne były nastroje i uczucia Patriotyzmu, entuzjazmu powodu odzyskania Niepodległości, Dumy narodowej – Polacy zasłużyli na taką interwencje.

    Dziś te uczucia patriotyzmu są skutecznie tłumione przez wrogów i okupantów Polski. Pierwszeństwo w „zagospodarowaniu” polskiego patriotyzmu i ruchu narodowego trzeba przyznać PiS-owi, który podsuwa Polakom fałszywy patriotyzm; kiedykolwiek i jakkolwiek pojawi się inicjatywa Narodowa – zaraz jest rozbijana – Tak było z RKN-em na początku lat 90-tych, Tak było z z LPR i Samoobrona, tak jest teraz gdzie w Ruchu Narodowym obdarowano żydowskimi przywódcami i PiS-owską ideologią.

    To Anatol Fejgin dyrektor Biura Specjalnego Departamentu X powiedział kiedyś, że trzeba Polakom odebrać Dumę – i te odbieranie dumy trwa nadal przez dzieci i wnuki Bieruta, Bermana, i Fejgina
    Interes Żydów jest taki sam jak interes Niemców – 100% prasy niemieckiej w Polsce miażdży polakom codziennie świadomość, a służby specjalne pilnują, żeby przypadkiem nic dobrego dla Polski się nie pojawiło

    Patriotyzmu musimy się uczyć ze sprawdzonych wzorców – Nie ma innej doktryny politycznej niż spuścizna Narodowej Demokracji – Romana Dmowskiego, Poplawskiego, Sejdy, Grabskich, Zamojskiego, tworczxosci Henryka Sienkiewicza – Ku pokrzepieniu serc

    Jeśli Polacy wykażą takie postawy patriotyczne – Matka Boska się zlituje

    Doktryna polityczna Narodowej Demokracji była doktryna współpracy z Rosją i uważała Prusy i żydow za największego wroga Polski.
    Dziś Rusofobia i anty rosyjski jad sączy się z ekranów TV i polskojęzycznej prasy jak dzienne „5 minut nienawiści” w książce 1984 Orwella

    Polacy musza się otrząsnąć z tej antyrosyjskiej propagandy serwowanej dziennie przez wrogów Polski.
    Polacy powinni szanować Rusinów, jako słowiańskich braci i napiętnować i zwalczać ukraińska morderczą ideologię UPA stworzoną przez Niemców i Żydów, a skierowana przeciw Polakom, Rosjanom i Rusinom.

    Polacy powinni polubić Rosje i Rosjan, odróżnić Rosjan od ŻydoGermańskich Bolszewików,
    To wtedy i Rosja nas Polubi.
    Dziś Rosja widzi Polskę przez pryzmat syjonistycznych rządów, a Polaków, jako histerycznych rusofobów (indoktrynowanych przez żydowskie media) – jak Putin i przeciętny Rosjanin może lubić Polskę wobec otwartej wrogości (podsycanej z zewnątrz i wewnątrz) „Mężyków stanu” i pokaźnej części społeczeństwa.

    Polacy muszą zrozumieć, ze dzisiejsza Rosja to zupełnie inna Rosja niż za Lenina, Stalina Berii, Chruszczowa i Jeklcyna. Od 2000 r. Rosja wkroczyła na drogę przemian i reform politycznych, gospodarczych, społecznych i zahamowała procesy rozpadu państwa, takim samym i przez te same siły, jakie dokonały kradzieży i likwidacji Polski.

    Rosja – przywódcy Rosyjscy doszli do wniosku, ze model społeczno gospodarczy komunizmu jest ZŁY dla Rosji i dla państw, którym ten system został narzucony, jako „jedynie słuszny”. Stad też reformy – inna polityka gospodarcza inna polityka zagraniczna – nie przymus i ucisk, a współpraca niezależnych i przyjaznych państw, nie podbój, a pozyskiwanie przyjaciół i partnerów, wzajemnie korzystna współpraca gospodarcza, a nie rabunek – stąd tez Wspólnota Niezależnych Państw – to zasadniczy element tych zmian – stad tez Białoruś, Kazachstan, Tadżykistan , Kirgistan.

    Nie wszystko w Rosji jest idealne – są obszary nędzy i rozboju, korupcji pozostałości po komunie – ale polityka państwa jest pro rodzinna, pro obywatelska, pro państwowa, narodowa i patriotyczna, w odróżnieniu od okresu Jelcyna, problemem jest aborcja.

    Skala zmian ostatnich 15 lat , które zaszły, to trudno sobie wyobrazić, że PKB Rosji wzrósł o 75%, podczas gdy zadłużenie zagraniczne spadły o 70%, umieralność, spadla o 20%, a ilość narodzin zwiększyła się – o 40%. Aby to zrozumieć – czegoś takiego 15 lat temu w naszym kraju nie było.

    To zupełnie coś innego od tego co się co widzimy w Polsce– rządzy antyspołeczne, antynarodowe, antypaństwowe – dążące do likwidacji państwa i narodu polskiego

    Chiny poszły droga reform i z kraju III-go świata stały się pierwsza potęgą gospodarcza świata.

    Kraje byłego „obozu” Polska, Czechy, Słowacja, Rumunia, Bułgaria ,Estonia, Litwa i Łotwa, Gruzja dostały się w ręce syjonistycznych przestępców i Międzynarodowego Pana Bankowego – rozkradzione a społeczeństwa skazane na nędzę i upokorzenie.

    Natomiast USA i Niemcy nie poprzestały być agresorem – cofniecie się Rosji Sowieckiej uznały za jej słabość i podjęły stara politykę agresji i podboju – „Drang nach Osten” – czego efektem jest złupienie Polski ( osadzenie kolejnego rządu marionetek) i całej Europy Środkowo Wschodniej, a dziś Ukrainy.

    Rosja to dziś jedyna siła polityczna i militarna, która potrafi się przeciwstawić tym lucyferycznym silą zła Jest Rosja

    I jeśli Polacy chcą mieć swoje państwo lub je odzyskać powinni myśleć o sojuszu z Rosją, a przynajmniej o poprawnych dobrosąsiedzkich stosunkach z potężnym sąsiadem. – Nic dziwnego, okupant – obca agentura w Polsce stara się nie dopuścić do zbliżenia Polska – Rosja

    Proszę poczytać wyważone Russia Today rt.com Rusia Insider lub Sputnik Polska, a są i strony bardziej radykalne, albo kanały rosyjskiej telewizji debilizator.tv
    Zupełnie inny świat niż niż zakłamana lucyferyczna propaganda zachodnia

    RT.com przełamało monopol zachodniej propagandy – gdzie kłamstwo goni kłamstwo, pranie mózgów widza – żydogermańskie media wściekłe ––prawdy boja się jak diabeł święconej wody, boja się bardziej niż bomby atomowej.

    JEŚLI CHCEMY, ŻEBY ROSJA NAS POLUBIŁA MUSIMY POLUBIĆ ROSJE

    Nie ma w Polsce kandydata na Prezydenta – POpaprańcy i PiSdzielce to agentura zachodu i Izraela

    Polska czeka na takiego przywódcę, jak jakiego doczekała się Rosja

    Polska czeka na polskiego Putina

    https://marucha.wordpress.com/2015/05/18/spelnij-swoj-obywatelski-obowiazek/#comment-482549

  20. Magda pisze:

    Brawo. Gratulacje dla autora

  21. JO pisze:

    „Wojna z Rosja ma służyć i być „do ostatniego Polaka i do ostatniego Ukraińca” Polacy maja być wybici – przygotowuje się teren do osadnictwa Niemieckiego i żydowskiego..” -Matka Polka

    https://marucha.wordpress.com/2015/06/28/koniec-iii-rp-koncem-polski/#comment-494031

  22. JO pisze:

    https://marucha.wordpress.com/2015/06/28/nations-presse-za-rok-armia-poroszenki-przestanie-istniec/#comment-494055
    MatkaPolka said
    2015-06-28 (niedziela) @ 16:28:02
    Głos Sevastopola (Noworosji) i Colonel Cassad – połączyły siły – dzienna dokładna informacja z wydarzeń w Donbasie – angielski i rosyjski

    http://en.voicesevas.ru/

    http://voicesevas.ru

  23. JO pisze:

    https://marucha.wordpress.com/2015/07/28/widmo-zbrojnego-konfliktu-u-granic-rp/#comments
    MatkaPolka said

    2015-07-28 (wtorek) @ 17:32:52
    Nic dziwnego, że „rzont polski” popiera UPA-ine.

    Wszystkie zwalczające się dotychczas partie w Polsce PO, PiS, PSL, SLD – jak jeden maż znalazły się na Majdanie i popieraja OUN-UPA i neoBandere

    Przyczyna prosta – „polski rzont” to nic innego jak ZOG – Zionist Occupied Govrment

    Na Ukrainie zwalczające się ugrupowania „oligarchów” to nic innego jak „Wojna Gangów żydowskich” o terytorium. Każdy z żydowskich oligarchów chce mieć swój własny KAGANAT

    Ci żydzi na Ukrainie i ci w Polsce wspólnie budują wielką Chazarie ze Stolicą w Dniepropietrowsku.

    Ukraina – Chazarowie zmieniają nazwy ukraińskich miast

    Ogółem na Ukrainie planuje się przemianowanie nazw 25 miast i ponad 1500 ulic. Niemieccy dziennikarze z „Deutschland radio” opublikowali reportaż zatytułowany „Dniepropietrowsk zostanie Jerozolimą”.

    Największa na świecie – CENTRALNA SYNAGOGA W DNIEPROPIETROWSKU

    Olieg Rostowciew, sekretarz prasowy żydowskiej gminy miejskiej, która liczy sobie ponad 50 tysięcy członków, ubiega się o przemianowanie Dniepropietrowska na Jerozolimę-nad-Dnieprem.

    „Jerozolima dla mieszkańców Dniepropietrowska to miasto pokoju a nie konfliktu. Liczni mieszkańcy już odwiedzili Jerozolimę, oddali tam cześć świętym miejscom, wracali z powrotem i mówili, że u nas tutaj jest prawie jak tam, obok synagogi stoi meczet a niedaleko cerkwie i monastery. My wszyscy szanujemy nasze różne tradycje”.

    Koszt przemianowania 25 ukraińskich miast i 1500 ulic waha się od 5 do 17 miliardów hrywien.

    MIEDZYMORZE – wygląda jak Wielka Polska Rzeczpospolita – ale będzie Wielka Chazaria ze stolica Dniepropietrowsku
    Polacy mogą marzyć o powrocie Kresów Wschodnich do Polski – i o Wielkiej Polsce – to przecierz Polska stworzyła to ,co dziś nazywa się Ukraina. Żyd Ukradnie wszystko i kraj i historie .

  24. Chyba jeden z lepszych artów w mojej opinii. Dzięki wielkie i czekam z niecierpliwością niecierpliwie na kolejne.

  25. JO pisze:

    PROJEKT ZAGŁADY BIAŁEJ RASY: 3 wojna światowa już się rozpoczęła

    To jest wojna i jest przeciwieństwem do jakiejkolwiek innej wojnie w historii. Przebiega cicho i ukradkiem pod nosem swoich ofiar. Mniej więcej 95-99 procent ofiar tej wojny, rozsianych na kilku kontynentach i w tradycyjnie białych ojczyznach europejskich ludzi, pozostają w błogiej nieświadomości, że są one o wywłaszczeni i poddawani zbrodni ludobójstwa. Niektórzy z nich, jak owieczki prowadzone na rzeź, zaczęły teraz beczeć i daje oznaki rozpoczynającej alarmu. W poniższych filmach można usłyszeć pierwsze dźwięki tego nieszczęśliwego beczenie. , Lasha Darkmoon

    American activist Barbara Lerner Spectre calls for destruction of European ethnic societies
    Amerykańska żydówka Barbara Lerner Spectre wzywa do zniszczenia (ludobójstwa ) Europejskich białych społeczeństw

    https://marucha.wordpress.com/2016/03/26/skutki-neoliberalizmu-gospodarczego/#comment-567043
    ***
    https://marucha.wordpress.com/2016/03/26/miedzynarodowe-zydowskie-dynastie-pieniadza-henryk-pajak/#comment-567224

    ***
    https://marucha.wordpress.com/2016/04/01/polska-pomoze-poroszence/#comment-568068

  26. JO pisze:

    https://marucha.wordpress.com/2016/04/24/wolne-tematy-36-2016/#comment-574978

    MatkaPolka said

    2016-04-25 (poniedziałek) @ 16:55:52
    POCZET KRÓLÓW LECHII

    https://tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com/2016/04/22/poczet-krolow-lechii-kosciol-w-polsce-od-1050-lat-ukrywa-przed-polakami-ze-jestesmy-starozytnym-antycznym-wielkim-imperium

    Powyższe odkrycia były ściśle związane z wynikami najnowszych badań genetycznych Ariów – Słowian, przeprowadzonych w laboratoriach polskich i zagranicznych w latach 2010-2013, według których
    My Polacy, Ariowie – Słowianie zamieszkujemy tutejsze ziemie od 10 700 lat.
    Potwierdziły to również ostatnie odkrycia polskich archeologów na terenie grodów, miast, osad obronnych i grobowców, wybudowanych przez naszych przodków Ariów – Prasłowian na terenie obecnej Polski

  27. JO pisze:

    atkaPolka said

    2016-05-09 (poniedziałek) @ 19:52:46
    9 MAJA – ROCZNICA ZWYCIESTWA W DRUGIEJ WOJNIE SWIATOWEJ

    Ludowe Wojsko Polskie – ŻOŁNIERZ PRZEKLĘTY PRZEZ ŻYDOWSKIE METY.

    Zbliża się kolejna rocznica zwycięstwa nad zbrodniczą, nazistowską Trzecią Rzeszę niemiecką To dzięki Ludowemu Wojsku Polskiemu oraz Armii Czerwonej Polska odzyskała niepodległość, a Polacy uniknęli zagłady. Ale tej rocznicy ponownie w Polsce nie będziemy obchodzić, Polska nie wyśle swojej reprezentacji na defiladę w Moskwie, mimo , że zaraz po wojnie nie została nawet dopuszczona do defilady zwycięstwa w Londynie.

    W planach zbrodniczej nazistowskiej III Rzeszy Niemieckiej była całkowita eksterminacja narodu polskiego w ramach General Plan Ost – plan zagłady Słowian

    Ci co nas Polaków i Polskę wyzwalali są dzisiaj przeklęci, a podsuwa się Polsce fałszywych bohaterów i fałszywe uroczystości.

    To Plac Zwycięstwa w Warszawie (dla upamiętnienia zwycięstwa w Berlinie) przemieniono na PLAC KLĘSKI – plac imienia zdrajcy Piłsudskiego – agenta niemieckiego, który doprowadził do klęski wrześniowej i uratował rewolucje bolszewicką
    .
    Dziś zamiast świętować zwycięstwo 9 maja – świętujemy rocznicę 3 Maja rocznicy Konstytucji która wprost doprowadziła do drugiego i trzeciego rozbioru Polski.
    Zwycięstwo pod Grunwaldem w 1410 i w Berlinie 1945 to największe zwycięstwo słowiańszczyzny nad Krzyżakami /Prusami/ Niemcami – a w dzisiejszej Polsce świętujemy nasze porażki i ofiary spisków wrogów Polski uroczyście obchodzimy święto

    Konstytucji 3 Maja prowokacje to była przebiegła prowokacja Pruska, która doprowadziła do rozbiorów Polski i zniknięcia Polski z mapy świata. Twórcami Konstytucji 3- Maja było dwóch pruskich przybłędów Lucchesini ambasador Prus, i ks. Piattoli; konstytucja pierw była napisana po francusku, bo Piattoli nie znał języka polskiego. Poprzedziła je akcja protestanckich Prus wśród polskiej magnaterii i przekabacenie ich na stronę pruską. Konstytucja 3-Maja była Dziełem masonerii – Fryderyk Wielki był iluminatem.

    https://marucha.wordpress.com/2016/05/09/rosja-dzien-zwyciestwa/#comments

  28. JO pisze:

    Najlepszy przykład to destabilizacja Ukrainy. „Ukraińcom” zaszczepiono masowo ideologię „bandery”-
    Dokonano zabiegu masowej lobotomii, obracając cały kraj w ruinę. Przywódcy Ukrainy to marionetki

    Okazuje się, że Polakom ŻYD z Manhattanu i PiS zafundował ten sam zabieg lobotomii co Bander owcą – tylko w łagodniejszej wersj – fałszywy nacjonalizm, który w istocie jest antynarodowy i antypaństwowy, nienawiść do Rosji itd. Itp. Banderowska Ukraina zerwała relacje z Rosją i nastąpiła zapaść gospodarcza kraju. Temu samemu ma służyć Rusofobia w Polsce – zniszczyć kraj.

    W latach 90-tych XX w. Polska, Rosja i cały „Block Wschodni” zostały poddane takim samym procesom rozkładu – rozkradania i zniewalania.
    Rosja obroniła się przed tym rozkładem – Polska nie. Rosja zrobiła konieczne Reformy – i stała się niezależna – Polska nie.

    Polska może odzyskać mocarstwowość tylko przy boku i przy pomocy mocarstwowej Rosji

    PiS – Duda jakoś nie mówi o najważniejszych problemach kraju, a lansuje tematy zastępcze

    https://marucha.wordpress.com/2016/05/20/rosyjski-ekspert-o-oswiadczeniu-dudy-na-temat-rosji-na-razie-za-slowami-nie-ida-dzialania/#comment-582212

  29. JO pisze:

    Kiedy przyjdą podpalić dom, ten, w którym mieszkasz – Polskę, kiedy rzucą przed siebie grom kiedy runą żelaznym wojskiem i pod drzwiami staną, i nocą kolbami w drzwi załomocą – ty, ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi. Bagnet na broń! Trzeba krwi!

    Bandyckie państwa NATO pierw zdestabilizowały Libie i Irak, stworzyły ISIL i al-Kaide wypuścili demony które zaczeły mordować cywilów – ucinał głowy, pozabijał przywódców – Kadafiego i Huseina którzy te żywioły potrafili opanować; NATO zbombardowało domy i stworzyło wojny i uchodźców.

    Agresywnych wyszkolonych bandytów trzeba fizycznie zlikwidować –

    Najlepszą odpowiedzią na zbrodnie i terror potwora ISIS daje Rosja i Putin w Syrii – bombarduje cysterny z ropą finansującą bandytów, bombarduje składy i fabryki broni, bombarduje i fizycznie likwiduje ugrupowania wojskowe. Jest to jedyne właściwe postępowanie wobec fizycznego zagrożenia.

    Ale jest to połowiczne rozwiązanie problemu – trzeba zlikwidować źródło międzynarodowego terroryzmu. To Żyd terrorysta ukrywa się w zakamarkach bankowych gabinetów, robi ciemne interesy w Synagogach, obraduje w gabinetach rządowych i w Parlamentach , przekazuje wytyczne w ambasadach USA i Izraela, w fundacjach Sorosa i Adenauera – obmyśla jak tu sprawić „krwawą łaźnie Gojom – jak by tu zrobić Kolorową Rewolucje, „Arabska Wjosnę”, „wojenkę Rosją”

    Polacy mają wyjątkowe dobre doświadczenia jakie są skutki działania Miedzynarodowego Żyda – ŻYDOWCY przywódcy UPA i mordy na Wołyniu, Żydzi którzy finansowali Hitlera i obozy śmierci, Żydzi którzy stworzyli komunizm i kierowali NKWD i UB – ile razy to trzeba powtarzać

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/01/dlaczego-polacy-nie-chca-u-siebie-uchodzcow/#comment-585297

  30. JO pisze:

    Ale Żydom z PiS-u i z Waszyngtonu nie chodzi o to – im chodzi o zupełnie coś innego

    I dlatego trzeba zwalczać POPiS, KOD i Międzynarodowego Żyda

    DLATEGO TRZEBA ŻĄDAĆ USTĄPIENIA ZYDA –

    Przypomnijmy przecież BYŁO i MOŻE BYĆ inaczej – skoro nie jest to patrz wyżej kto jest winny

    LIBIA KADAFIEGO

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/01/dlaczego-polacy-nie-chca-u-siebie-uchodzcow/#comment-585307

  31. JO pisze:

    MatkaPolka said
    2016-06-08 (środa) @ 11:24:22
    Zygmunt Wrzodak: Polityczni zbrodniarze

    https://wirtualnapolonia.com/2016/06/05/zygmunt-wrzodak-polityczni-zbrodniarze/

    Obecne władze z rezydentem Dudą na czele swoją antyludzką postawą w nie nawiści do polskości, dążą do wywołania ,,teatru wojennego” na naszym terytorium.

    Polityczni zbrodniarze, administrujący Polską w imieniu syjonistycznego świata przestępczego, ściągaja do Polski tzw. ,,tarcze antyatomową” w celu dalszego konfliktowania się Polski w imieniu usraela z Rosja. Tarcza nas nie obroni, ponieważ jest to technologia przestarzała czyli wyjątkowo nieskuteczna. Polska od momentu wyjścia wojsk sowieckich z Polski nie jest zagrożona z żadnej strony napaścią wojenną. Do wojny dążą tzw. syjoniści z USA, im w budowie NWO, czyli podstępnego globalnego niewolnictwa, przeszkadza chrześcijańska Rosja.

    Wojna w Polsce już się jedna rozegrała na płaszczyźnie ekonomicznej, czyli rozbiorach ekonomicznych, które nadzorował układ tzw. ,,Magdalenowy” z Kwaśniewskim, Kaczyńskim, Michnikiem, Geremkiem na czele.

    Obecne władze z rezydentem Dudą na czele swoją antyludzką postawą w nienawiści do polskości, dążą do wywołania ,,teatru wojennego” na naszym terytorium. Każdy choć trochę szanujący się przywódca państwowy, odsuwa zagrożenia wojenne od swojego terytorium, a jastrzębie wojenni jak Kaczyński, Duda, Macierewicz, Waszczykowski, dążą do tego, aby z narodu polskiego zrobić nawóz do ziemi. To wyjątkowi nie bezpieczni okupanci Polski, to wyjątkowi obrzydliwi szpiedzy, ich gra Polską może skończyć się wyeliminowania Polaków z tej części Europy. Ci przybłędy, mają w razie czego gdzie uciekać po podpaleniu Polski.

    Pytam w imię czego Episkopat Polski wraz z oj. T. Ryzykiem popierają szaleńców i zbrodniarzy politycznych z obecnej klasy politycznej. W imię czego środowisko Michnika, Episkopatu, Rydzyka pragnie ewentualny konflikt nuklearny przenieść na terytorium swoich niewolników. Polacy brońmy się sami.
    Poniżej tekst prof. Pogonowskiego z 2008 roku, który jest nadal aktualny.
    Dwukrotne zagrożenie nuklearne Polski

    DALEJ
    https://marucha.wordpress.com/2016/06/08/amerykanski-niszczyciel-porter-wplynal-na-morze-czarne/#comments

  32. JO pisze:

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/11/prawo-do-pamieci-kresowe-dziedzictwo/#comment-587945

    MatkaPolka said

    2016-06-11 (sobota) @ 12:48:55
    ZBRODNIE WOJENNE UKRAIŃSKICH ŻOŁNIERZY SS-Galizien

    http://w.kki.com.pl/pioinf/przemysl/dzieje/ss/ss.html

    Obszerny rejestr zbrodni , żołnierzy tej formacji podaje dr Aleksander Korman w swojej pracy „Nieukarane zbrodnie SS-Galizien z lat 1943-1945” – Londyn 1989.
    CHODACZKÓW WIELKI, powiat Tarnopol. 16 kwietnia 1944 roku oddziały SS-Galizien , które zdążały z odsieczą niemieckiej załodze oblężonej przez wojska radzieckie w twierdzy Tarnopol, przybyły do Chodaczkowa Wielkiego. Ukraińscy SS-mani rozpoczęli systematyczne palenie i niszczenie zabudowań oraz mordowanie mieszkańców wsi. Byli oni nawet do tego specjalnie przygotowani , gdyż mieli na hełmach żółte frędzle zwisające do poziomu ust, co uniemożliwiało rozpoznanie ich twarzy. Do uciekających ludzi, w pierwszej kolejności do mężczyzn strzelali zapalającymi pociskami fosforowymi, zaś dzieci i starców wrzucali w ogień do płonących domów. W sumie łączna strata polskiej ludności wyniosła 862 osoby. Ocalała ludność pogrzebała pomordowanych rodaków na placu przy kościele rzymsko-katolickim w Chodaczkowie Wielkim we wspólnej mogile o szerokości 2 m i długości 30 m, układając zwłoki warstwami.

  33. JO pisze:

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/20/zydzi-a-komunizm/#comments

    MatkaPolka said

    2016-06-20 (poniedziałek) @ 23:47:59
    WILHELM Świątkowski – bliski kuzyn Kaczyńskich
    http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=swiatkowski
    PREZES NACZELNEGO SADU WOJSKOWEGO
    Kaczyński vel Świątkowski…czyli – kim pan jest?
    http://www.raportnowaka.pl/doc/sw.pdf
    ***

    MatkaPolka said

    2016-06-20 (poniedziałek) @ 23:46:16
    Zdzisław Stolzman, tate Olka Kwaśniewskiego i inne wątki w pliku do pobrania

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/zdzislaw-stolzman-tate-olka-kwasniewskiego-i-inne-watki-w-pliku-do-pobrania-2016-04
    ………..

  34. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2016-06-22 (środa) @ 14:24:20
    Najkrwawsza niedziela – w dziejach polskiego narodu
    11 lipca 1943

    http://w.kki.com.pl/piojar/polemiki/rubiez/niedziela/niedziela.html

    Jak doniosły ostatnio media prezydent Kwaśniewski zapowiedział, że w dniu 10 lipca 2001,w czasie uroczystości upamiętniającej 60 lecie mordu w Jedwabnem , przeprosi Żydów za tę zbrodnie, jak zwykle zresztą „w imieniu narodu polskiego”. Podkreślając całkowitą bezzasadność takich „przeprosin” można dodatkowo stwierdzić, że od razu znalazły się spore środki finansowe na projekt i budowę nowego pomnika, przeprowadzenie licznych ekspertyz, nagłośnienie całej sprawy w środkach masowego przekazu i zorganizowanie odpowiednich urczystości. Warto wspomnieć, że akurat następnego dnia, bo 11 lipca, mija inna tragiczna rocznica, o której od wielu już lat panuje głuche milczenie we wszelkich oficjalnych mediach i podręcznikach. Rocznica ta jest związana z ludobójstwem jakiego dopuścili się nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA na ludności polskiej.

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/22/oswajanie-z-upa/#comment-591228

  35. JO pisze:

    Dlatego My, zwykli ludzie, musimy wziąć „sprawy w swoje ręce” a więc siłą zagnać „rządzące” bandyctwo za zasieki, kraty by nie przeszkadzało stworzyć PRAWA powszechnie rozumianego o ustanowić rzeczywiście wolne Państwo Polskie !

    SZYKOWAĆ „KAŁACHY” !!!

    https://marucha.wordpress.com/2016/06/24/ostateczne-wyniki-referendum-w-wielkiej-brytanii-519-proc-za-brexitem/#comment-591914
    ***

    73 lata od „krwawej niedzieli”
    https://marucha.wordpress.com/2016/07/11/73-lata-od-krwawej-niedzieli/#comment-596884

    ***

    MatkaPolka said

    2016-07-15 (piątek) @ 14:09:19
    Terrorysta mógł pojechać do Monako 15 – 20 km z Nicei, gdzie mógł znaleźć pełno „znudzonych” elit finansowych do zabicia lub przejechania –wybrał jednak znowu„ Tłum gapiów”

    Illuminackie zamachy w Nicei w rocznicę wybuchu masońskiej Wielkiej Rewolucji Francuskiej
    Zamachy w Nicei w dniu francuskiego święta narodowego 14 lipca – illuminacka rocznica zburzenia Bastylii, czyli oficjalny początek wielkiego umysłowego gwałtu na umyśle zbiorowym Europy.

    Myślący Polacy nie wierzą już oficjalnym wersjom medialnym. Zamachowa narracja apokaliptycznie się rozjeżdża, następuje wyraźne rozdzielanie się naszej rzeczywistości: co innego gada zakłamane radio i telewizja, co innego możemy przeczytać na odważnych portalach alternatywnych oraz obejrzeć na wolnych i przebudzonych kanałach YouTube.

    Paryż w piątek 13 listopada,
    Bruksela,
    Londyn 7/7,
    Nowy York 9/11,
    Boston Maraton,
    Orlando

    – zawsze giną przypadkowe ofiary, zawsze trzeba wstrząsnąć tłumem.

    Na pewno ludzie bardziej byliby wstrząśnięci, jeśliby był jakiś wybuch w synagodze i zginęło ze stu Żydów Rabinów, albo ze 299 z Komitetu 300., albo kwatera NATO lub KE w Brukseli, albo „CITY of London”

    Operacje fałszywej flagi w historii

    https://marucha.wordpress.com/2016/07/15/zamach-we-francji-w-nicei-ciezarowka-wjechala-w-tlum-zginelo-kilkadziesiat-osob/#comment-597919

  36. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2016-07-29 (piątek) @ 08:33:37
    Żydowscy kolaboranci Hitlera
    Ireneusz Lisiak

    http://nczas.com/publicystyka/getto-lodzkie-jako-krolestwo-chaima-rumkowskiego

    Getto w Łodzi było drugim, jakie Niemcy zorganizowali na zajętych ziemiach polskich. Już 11 listopada 1939 roku Niemcy aresztowali w Łodzi prawie wszystkich członków pierwszej Rady Żydowskiej, poza… Rumkowskim i podobno dwoma jeszcze osobami. Spośród aresztowanych część została deportowana, a pozostali zginęli w getcie.

    Wydaje się, że w ten sposób Rumkowski oczyścił sobie przedpole i mógł przystąpić do realizacji swoich szaleńczych planów – ku zadowoleniu Niemców, a szczególnie swojego wspólnika w interesach, Hansa Biebowa…

    Sytuacji w getcie łódzkim postanowiłem poświęcić odrębną część. Uważam bowiem, że getto łódzkie było pewnego rodzaju fenomenem w historii Żydów w czasie II wojny światowej. Dlaczego? Otóż Chaim Rumkowski wcielił w życie osławione niemieckie hasło „Arbeit macht frei”, które w ustach Rumkowskiego brzmiało: „Uratuje nas praca”.

    https://marucha.wordpress.com/2016/07/28/5-zydow-ktorzy-dorobili-sie-na-ii-wojnie-swiatowej/#comment-601685

  37. JO pisze:

    G.Braun

    https://marucha.wordpress.com/2016/08/17/persona-non-grata-demodyktatura-ambasadora-usa/#comment-607502
    ***
    MatkaPolka said

    2016-08-18 (czwartek) @ 02:05:36
    Metody manipulacji Polakami – Grzegorz Braun jako przykład

    https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/03/26/metody-manipulacji-polakami-grzegorz-braun-jako-przyklad

    Obrońcy Kościoła czy Polski muszą pamiętać, że niebezpieczeństwo pochodzi nie tylko ze strony tzw. lewicy, establishmentu czy mainstreamu, lecz przede wszystkim z łona kościoła posoborowego oraz z kręgów prawicowych, od narodowców i patriotów — bo tysiącletnia polityka żydowska polega na tym, żeby potajemnie przedostawać się zwłaszcza do tych sektorów, instytucji religijnych i opozycyjnych, by wyeliminować prawdziwych obrońców kraju i wiary, a przede wszystkim tych, którzy znają żydowskie niebezpieczeństwo, — a w ich miejsce zainstalować swoją agenturę. Dokładnie tak, jak zrobiono to z Solidarnością, o czym wszyscy doskonale wiemy.

    Ojcem Grzegorza Brauna jest Kazimierz Braun, reżyser, profesor reżyserii na Uniwersytecie Stanu Nowy Jork w Buffalo. Bratem Kazimierza Brauna jest Juliusz Braun, obecny prezes TVP. Dziadek Grzegorza to nieżyjący już Juliusz Braun. Bratem zaś dziadka był Jerzy Braun.

    Jeden z ważnych ośrodków masonerii w Polsce, po pierwszej wojnie światowej, został zorganizowany jako Instytut Mesjanistyczny. Kierował nim wysoko stojący w hierarchii masońskiej Józef Jankowski – różokrzyżowiec i martynista, znawca Kabały. Jego najbliższym współpracownikiem i wychowankiem był Jerzy Braun – postać niepospolita: filozof, poeta, doskonały publicysta i redaktor pism na dobrym poziomie, przede wszystkim Zetu i Merkuryusza Polskiego Ordynaryjnego.

    Po przekształceniu Instytutu Mesjanistycznego w Towarzystwo Hoene-Wrońskiego, Jerzy Braun z niesłychaną energią zaczął propagować naukę tego filozofa, którego Papus stawia w jednym rzędzie z takimi Mistrzami, jak Fabre d’Olivet i Eliphas Levi. Jako członek Zakonu wyspecjalizowanego w prowadzeniu dywersji Jerzy Braun – mason wysokiego stopnia, pochodzenia żydowskiego, zaczyna energicznie zwalczać masonerię i Żydów, przede wszystkim na łamach Merkuryusza; można się domyślić z jakim skutkiem.

    W końcu lat trzydziestych organizuje Porozumienie Organizacji Antymasońskich i zaczyna wydawać Biuletyn Antymasoński, którego materiał informacyjny z zachwytem przejmuje prasa narodowa i katolicka. Dobry dowcip, nieprawdaż? Zakon masoński posiadł tę mądrość, że może spokojnie egzystować dopiero wtedy, gdy sam zorganizuje własnych przeciwników – i odpowiednio nimi pokieruje. I robi tak nadal.

    Filozofia Hoene-Wrońskiego propagowana przez Jerzego Brauna systematyzuje podstawowe elementy Kabały i przedstawia je w duchu niemieckiej filozofii idealistycznej. Po dziś dzień zwolennicy i wyznawcy Wrońskiego – zwani wronskistami – tworzą rodzaj sekty ściśle związanej z Zakonem Martynistów – jedną z naczelnych struktur wolnomularstwa.

    Jerzy Braun w czasie okupacji niemieckiej stał się jednym z przywódców „Unii” (1940-42) – organizacji konspiracyjnej o chrześcijańskim charakterze. „Unii” podległy był m.in. Teatr Rapsodyczny. Mieczysław Kotlarczyk, któremu Jerzy Braun pomagał w zorganizowaniu i prowadzeniu Teatru Rapsodycznego, wprowadził do „Unii” jednego ze swych aktorów i podopiecznych, młodego Karola Wojtyłę. To Kotlarczyk wprowadził Wojtyłę w fenomenologię. Tak się zdarzyło, że Kotlarczyka zainspirowała Helena Petrowna Bławatska, rosyjska okultystka, założycielka nowoczesnego teozofizmu. Bławatska, jak potem Wojtyła, nauczała, że religie były bardzo podobne do siebie, wszystkie pochodziły z tego samego źródła.

    W książce „Il Pensiero of Karol Wojtyla” [Myśl Karola Wojtyły] włoskiego współczesnego filozofa i polityka. Rocco Buttiglione, możemy przeczytać: „Żeby zrozumieć Kotlarczyka, ponad to co mówi o nim Wojtyła, ważne wydaje się przeczytać Mieczysława Kotlarczyka “Sztuka żywego słowa” (Gregorianum, Rzym, 1975), ze wstępem kard. Karola Wojtyły… Odnośnie relacji, jakie istnieją między słowem [mówionym] i przedmiotem [widzianym], Kotlarczyk czytał i rozważał teksty z tradycji teozoficznej Heleny Pietrownej Blawatskiej, Świtowskiego, Ignacego Matuszewskiego… i z tradycji hebrajskiej – Ismara Elbogena – zgodnie z którą wszystko redukowane jest do syntezy osobistej”.

    Teatr Rapsodyczny czerpał inspirację do swoich przedstawień z tekstów literackich, filozoficznych, religijnych, z poezji romantycznej i neoromantycznej. Koncepcja teatru wyrosła z ducha polskiej myśli mesjanistycznej, z pism Augusta Cieszkowskiego, Zygmunta Krasińskiego, Józefa Hoene-Wrońskiego, Andrzeja Towiańskiego.

    Towiański był zwolennikiem „mesjanizmu”, prądu zapoczątkowanego przez Hoene-Wrońskiego „który ostatecznie skończył wierząc, że jest Parakletem na którym spoczywa misja głoszenia «chrystianizmu spełnionego»” (Rocco Buttiglione, s. 251).

    Zwolennikami mesjanizmu byli również dwaj wielcy mężowie polskiej literatury: Zygmunt Krasiński (1812-1859) i August Cieszkowski (1814-1894): pierwszy „głosił, że Kościół Piotrowy dobiega końca, jak wszystkie starożytne społeczności„, drugi „obwieszczał otwarcie trzeciego i ostatniego wieku historii: po starożytności, która była epoką Ojca, po okresie chrystianizmu, który był czasem Syna, wkrótce nadejdzie era Ducha Świętego, który uskuteczniając porozumienie woli ludzkiej z Wolą Bożą założy na ziemi królestwo Boże: wówczas to urzeczywistni się «pełnia narodów» obwieszczona przez świętego Pawła” (Rocco Buttiglione, s. 250-251). Co do Towiańskiego, w swojej głębokiej pokorze, uważał się, za trzecie po Napoleonie objawienie Chrystusa, za wybranego przywódcę, który miał powstać z narodu, Polski – na wzór Chrystusowy – męczennicy i odkupicielki. Był on „upojony literaturą mistyczną i okultystyczną: być może był dopuszczony do jakichś tajnych stowarzyszeń” (Rocco Buttiglione, s.252).

    Ojciec Grzegorza Brauna, Kazimierz Braun, w wywiadzie udzielonym dla Dziennika Polonii w Kanadzie relacjonuje: W początkowym okresie kontaktów Jerzego Brauna z Karolem Wojtyłą można mówić o dużym wpływie idei, twórczości i osobowości przywódcy „Unii”, starszego przecież o 19 lat poety, myśliciela, przywódcy – na młodego aktora, początkującego poetę i dramatopisarza, a niebawem alumna podziemnego seminarium. Echa idei „Unii” odzywały się po latach wielokrotnie w pismach i wypowiedziach Jana Pawła II.

    Ostatnią dekadę życia Jerzy Braun spędził w Rzymie. Tam zaangażował się w prace Soboru Watykańskiego II (1962-65) – był konsultantem w sprawach ekumenizmu i apostolstwa świeckich. Współpracował z prymasem Stefanem Wyszyńskim i biskupem Karolem Wojtyłą. Dwukrotnie gościł na audiencji u antypapieża Pawła VI (żyda, masona, komunisty).

    – Zachowało się kilka bardzo znaczących fotografii stryja: z Prymasem Wyszyńskim, z papieżem Pawłem VI, z Karolem Wojtyłą. To ostatnie pochodzi zapewne z wiosny roku 1964, a zatem już po powołaniu Wojtyły na urząd arcybiskupa krakowskiego, a przed wyjazdem stryja Jerzego z kraju. Obaj są na tym zdjęciu jacyś radośni, uśmiechnięci, pełni nadziei… – mówi w wywiadzie Kazimierz Braun.

    Zapytany o kontakty rodziny Braunów z Janem Pawłem II odpowiada:

    – Kontakty z Karolem Wojtyłą miał mój ojciec Juliusz, prawnik i ekolog, działacz katolicki i więzień polityczny (tak jak stryj Jerzy). Potem te kontakty objęły młodsze pokolenie. Profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, Maria Braun-Gałkowska, to moja kochana młodsza siostra. Moja wielka przyjaźń i radość. To właśnie dzięki niej wszedłem do grupy młodzieżowej zwanej „Święta Lipka”. W tamtych latach (od 1958 r.) studiowałem w Warszawie reżyserię. Ona była wtedy studentką KUL-u. Studentem KUL-u był też jej narzeczony, wkrótce mąż, potem również profesor KUL-u, Jerzy Gałkowski. (…)
    Karol Wojtyła był dla nas po pierwsze przewodnikiem duchowym, wzorcem modlitwy, zarówno wspólnotowej, jak i indywidualnej – miał takie chwile w ciągu dnia, gdy usuwał się na modlitwę samotną, „wychodził na górę”, jak Chrystus. Był też wymagającym pedagogiem oraz aktywnym turystą, czy uczestnikiem gier sportowych.

    Z ogromnym wzruszeniem wspominam, że grałem kiedyś w siatkówkę z papieżem… Te wyjazdy uczyły właśnie tego: integracji modlitwy z nauką i pracą, a także i rozrywką, przenikania modlitwą wszelkiej działalności „świeckiej”. On ukazywał jedność życia duchowego i „życia w świecie”. Dawał przykład życia tą jednością.

    Braun w swoim wystąpieniach mówi dużo prawdy o sytuacji Polski, o Żydach oraz masonerii. Jednym z głównym punktów programu Brauna jest własność, wolność gospodarcza. O czym jednak Grzegorz Braun nie mówi?

    Głoszenie idei wolnościowych, postulatów obniżenia podatków, własności itd. nie ma żadnego znaczenia i jest niemożliwe do realizacji tak długo, jak Naród Polski nie ma prawnej możliwości emisji własnej waluty. Konstytucja Kwaśniewskiego vel Stolzmana z 1997 r. oddała emisję złotówki w ręce żydowskiej lichwy. Art. 220 konstytucji zabrania finansowania deficytu budżetowego przez „zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa”. Innymi słowy Narodowi Polskiemu odebrano możliwość emisji pieniądza i oddano ją w ręce żydowskie. W istocie jest to główna przyczyna ucisku fiskalnego i jak długo Polska będzie miała związane prawem ręce w emisji złotówki, tak długo nie ma możliwości obniżenia czy likwidacji ucisku fiskalnego. Dlatego wszelkie postulaty Korwina czy Brauna odnoście obniżenia podatków i likwidacji biurokracji nie mają żadnego znaczenia.

    Działając w myśl zasady Mayera Amschela Rothschilda „Daj mi kontrolę nad podażą pieniądza narodu i nie będzie mnie obchodzić kto tworzy jego prawa” temat ten jest przemilczany przez wszystkich kandydatów w wyborach i przez wszystkie partie polityczne.

    Grzegorz Braun postuluje, aby Naród jednoczył się wokół soborowej sekty antychrysta udającej Kościół katolicki. W świetle wiary katolickiej, posoborowy kościół nie jest Kościołem katolickim a posoborowa hierarchia z „papieżem” na czele, nie jest hierarchią Kościoła katolickiego. Każdy, kto temu przeczy, jest albo zwiedziony przez żydowskie kłamstwa, albo działa w złej woli i celowo kanalizuje siły i potencjał Narodu i zagubionych katolików w ściek żydowskiej sekty ubranej w katolickie szaty.

    Nie możemy pozwolić, aby przywódcami katolickiej i narodowej opozycji wobec żydowskiego NWO stały się osoby, które za fundament swojej działalności obierają jedną z macek synagogi szatana – soborowy kościół, uparcie twierdząc, iż jest to Kościół katolicki i temu kościołowi należy się posłuszeństwo. Taka opozycja zawsze będzie fałszywą opozycją, tak jak opozycja Wałęsy, Michnika, Kuronia, Geremka, itd. z żydem Wojtyłą na czele, była fałszywą opozycją wobec komunizmu.

    Grzegorz Braun pozuje na Polaka, katolika, patriotę, narodowca.

  38. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2016-11-07 (poniedziałek) @ 01:58:52
    TRUMP

    Trump i wszyscy inni prawicowi politycy to syjonistyczne pachołki

    Dodatkowo: Fałszywe „chrześcijaństwo” Donalda Trumpa (jest żydem!) jest ukształtowane przez judeomasona 33° stopnia. [Od Redakcji: ONZetowski Wysoki Komisarz ds. Praw Człowieka Zeid Ra’ad Al Hussein naprawdę trafił w sedno sprawy. Nie tylko prawidłowo wykazał, że Trump, Nigel Farage, Marine Le Pen, Geert Wilders i cała reszta skrajnie prawicowych przywódców stosuje taktykę strachu i nietolerancji ale także poprawnie zidentyfikował ich programy jako promocję nienawiści mającej na celu, w konsekwencji, ewentualne wywołanie „kolosalnej przemocy”. Jednakże nie idzie on dostatecznie daleko w obnażaniu tych drani, najprawdopodobniej dlatego, że wie, że stałby się tarczą strzelnicząCzytaj więcej

    Opublikowano Październik 27, 2016Przez a303

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/06/usa-nowy-prezydent-juz-we-wtorek/#comment-627590

  39. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2016-11-16 (środa) @ 18:03:51
    Holokaust – w liczbach i statystykach. Znaczenie językowe

    http://wspanialarzeczpospolita.pl/2016/04/11/holokaust-blokada

    Ilu Żydów było przed wojną ?
    Ilu Żydów było po wojnie ?
    Jaka mogła być sprawność niemieckiej maszyny zabijania ?
    Wcześniejsza wiedza o Holokauście – wycinki z prasy amerykańskiej 1890- 1945

    Słowianie i Polacy największą ofiarą II wojny światowej
    (***)

    Obozy

    Do holokaustu miało dojść w obozach zagłady, a absolutnie największym z nich jest Auschwitz-Birkenau, gdzie zginęło 1.1 mln osób. Jeśli w samym Auschwitz zginęło od wiosny 1942 do jesieni 1944 1.1 mln osób, to znaczy, że średnio

    1. rocznie zabijano tam 400 000 ludzi
    2. miesięcznie zabijano tam 40 000 ludzi
    3. dziennie zabijano tam 1300 osób
    4. na godzinę zabijano 100 osób
    5. czyli jedną osobę co 30 sekund
    6. w nocy nie zajmowano się masową eksterminacją, bo była za duża szansa na bunt czy ucieczki

    Powyższe liczby zakładają, że pracowano bez wytchnienia przez cały dostępny czas, od świtu do zmierzchu, przez 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku (również w zimie). Piece zawsze działały, personel był zawsze dostępny i zawsze w 100% wydajny. Nie uważam tutaj, że ktoś miał urlopy czy wolne niedziele. Chodzi mi o to, że czasem się piec zepsuje, czasem zabraknie cyklonu, czy węgla, czasem ktoś coś pochrzani, czasem ktoś jest za gruby i nie wejdzie do pieca, czasem ktoś się potknie itd, itd. a powyższe wyliczenia są przy założeniu, że wszystko działa jak w zegarku i to przez 2,5 roku non stop!
    Czy może mi ktoś wyjaśnić jak to jest możliwe? Przecież samo zbieranie, wynoszenie i układanie zwłok zajmuje więcej czasu. Byłem w tych komorach gazowych. Trzeba poświęcić minimum 3 minuty na każde ciało, żeby podejść, je podnieść, potem przenieść i przerzucić do pieca. Do komory ponoć wchodziło na raz 800 osób i siedziało tam przez 30 minut (tyle czasu trwa gazowanie). Nawet jak 5 par więźniów później zajmowała się ciałami (więcej raczej nie, bo by na siebie wpadali) to opróżnienie takiej komory zajmowało:

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/15/wolne-tematy-100-2016/#comment-629866

  40. JO pisze:

    MatkaPolka said

    2016-11-30 (środa) @ 03:55:50
    To w takim razie warto przypomnieć dyskusję sprzed dwu lat

    https://marucha.wordpress.com/2014/10/31/o-micie-ciemnego-sredniowiecza-i-swiatlej-nowozytnosci-polemicznie-2/#comment-425472

    GALILEUSZ MYLIŁ SIĘ – KOŚCIÓŁ MÓWIŁ PRAWDĘ – ZIEMIA JEST CENTRUM WSZECHŚWIATA

    Ziemia jest specjalnym miejscem wybranym przez Boga

    Galileo się mylił – ZIEMIA JEST CENTRUM ŚWIATA

    Starożytny świat widział Ziemię, jako centrum stworzenia; Chrześcijaństwo zdecydowanie zgodził. Dla średniowiecznych (ludzi), Ziemia musiała być centrum wszechświata, ponieważ było to miejsce gdzie Począł się a Jezusa Chrystusa, Syn Bożego dla odkupienia utraconych potomków Adama

    Opowieść o tym, jak to widzenie rzeczywistości został całkowicie wywrócony jest jednym z najbardziej fascynujących w całej historii, i to jest historia naszego filmu.

    Najnowsze badania naukowe i kompleksowe naszego wszechświata donoszą niewytłumaczalne przyporządkowania o wiele większych struktur z rzekomo znikomej Ziemi.

    Proste pytanie „Jakie to jest nasze miejsce w kosmosie” już przewrócił średniowieczne chrześcijaństwo, i zastąpił Oświeceniem; następnie Oświecenie zastąpione z Relatywizmem, a teraz ponownie powrócił do konfrontując nasze najbardziej podstawowe pewniki.

    Niektóre idee są tak potężne, że palił heretyków, przewracały cywilizacje i odwrócił nasz pogląd na rzeczywistość do góry nogami.

    “The Principle”. Jest właśnie taka idea

    Jest jedna z najbardziej unikalnych i przenikających książek jakie kiedykolwiek czytałem. Zakończona w tomach I, II, i III, autorzy Robert Sungenis i Robert Bennett zabierają cię na wycieczkę nauki i historii, w jaką byś nigdy nie wierzyli, ze to możliwe, chyba że powiedziano wam w szczegółowej i graficznej formie. Ma współczesna nauka doprowadziły nas w dół Wiesiołek ścieżkę i przekonała nas o czymś, że nie można udowodnić i to jest w rzeczywistości fałszywe?

    Byli Ojcowie, że średniowieczni, papieże i kardynałowie nasi z 17 wieku rację wierząc, że ziemia, na podstawie odczytu wartości nominalnej Pisma, stał nadal w centrum wszechświata?

    Przyjdź z otwartym umysłem i pozwoli ci dwaj autorzy pokazali fakty i liczby, które zostały ukryte przed opinią publiczną przez bardzo długi czas. Jest to strona, która wertującemu kartki książek znajdziesz trudno odłożyć, kiedy się przygważdżające przez materiał zdumiewającą autorzy zebrali dla Ciebie.

    https://marucha.wordpress.com/2016/11/30/taktyka-dzialania-platnych-naganiaczy-od-plaskiej-ziemi/#comment-633582

  41. https://marucha.wordpress.com/2017/05/12/ii-wojna-swiatowa-operation-unthinkable-brytyjski-plan-inwazji-na-zsrr/#comment-674617

    MatkaPolka said

    2017-05-13 (sobota) @ 03:59:54
    Problem polega na tym, że wszystkie Umowy są przez Wielką Brytanie i USA i Niemcy łamane i niedotrzymywane – Tylko i wyłącznie „Lebensraum” i „Dragn nach Osten” się liczy i obowiązuje

    Już w 1945 zgodnie z Doktryną Dullesa USA miały napaść na Rosje czyli na sojusznika

    Historia agresji „Atlantystów” – Anglii, Ameryk, Prus i Niemiec – na Rosje, Polskę, Europę słowiańską jest bardzo długa

    1917 – Rosja uczestniczyła w 1. Wojnie Świat i wychodziła jako zwycięzca, – to zmieniło całą mapę polityczną Europy, który nie pasował do amerykańskich potentatów i sfinansowali rewolucję w Rosji, chcąc wywołać wojnę domową tam chaos i całkowite likwidacje kraju.
    Konkretne nazwy sponsorów: Yakob Schiffa, Felix i Paul Wartburg, Otto Kahn, Mortimer Schiff, Guggenheim, Isaac Seligman. Gdy wojna domowa rzeczywiście zaczął Amerykanie rzucili swoją siłę do dalszego niszczenia Rosjan. Szczególnie wielkie nadzieje pokładano na Trockiego,

    1918 – wojska amerykańskie weszły Władywostok i wygnać ich całkowicie z terytorium Rosji udało się dopiero przez 1922. Więcej 23 grudnia 1917, Clemenceau, Pichon i Foch z Fran-cji, Lords Milner i Cecil z Anglii zawarł tajną konwencję o podziale stref wpływów w Rosji: Anglia – Kaukaz, Kubań, Don; Francja – Besarabia, Krym, Ukraina. US formalnie w konwencji nie uczestniczył, ale faktycznie posiadane w swoich rękach wszystkie nitki, zwłaszcza udając Syberii i Dalekim Wschodzie …

    Mapa przygotowana przez Departament Stanu USA do amerykańskiej delegacji na konferencji pokojowej w Paryżu, pokazała wyraźnie dokument graficzny:

    Państwo rosyjskie istniało tam do Wyżyny Środkoworosyjskiej.

    1917-1918 – udział w 1. wojny światowej. Ameryka początkowo „utrzymuje neutralność”, czyli sprzedawała broń za astronomiczne kwoty, bogaciła sie bez ograniczeń , przystąpiła do wojny blisko jej końca; Stracili tylko 40.000 ludzi (rosyjski, na przykład, – 200.000), ale po wojnie ogłosili się zwycięzca. USA w Europie walczył w pierwszej wojnie światowej na zmianę „reguł gry „” ale nie do „poszukiwania bardziej znaczącą równość szans” oraz w celu zapewnienia, że w przyszłości absolutnej dysproporcji na korzyść USA. ŻYDOWSKI Capital kupił tę wojnę, i ją wygrał.

    Po zakończeniu wojny są przez różnych machinacji nad innymi sojusznikami udało się zniewolenia Niemczech, a w rezultacie i tak osłabiony przez kraj wojny popadł w absolutnego chaosu, gdzie urodził się faszyzm. Faszyzm też, nawiasem mówiąc, opracowany przy aktywnym wsparciu Ameryki, który pomógł mu aż do końca II wojny światowej.

    PO POLSKU

    Wall Street i Hitler, Antony C. Sutton
    http://allegro.pl/wall-street-i-hitler-antony-c-sutton-i6813586061.html?reco_id=7b6ecd5c-3426-11e7-948a-246e96106940&ars_rule_id=201

    Wall Street i Rewolucja Bolszewicka, A. C. Sutton
    http://allegro.pl/wall-street-i-rewolucja-bolszewicka-a-c-sutton-i6813563935.html?reco_id=6f39a68e-3426-11e7-bb12-246e961084b8&ars_rule_id=201

    Doktryna Dullesa – po drugiej wojnie światowej

    Rzucimy wszystko co mamy – całe złoto, cały majątek celem ogłupienia i otumanienia ludzi. Ich wartości niezauważalnie zamienimy na fałszywe i zmusimy ich do wiary w nie. Jak? Znajdziemy swoich myślicieli , swoich sojuszników w samej Rosji. Epizod za epizodem będzie rozgrywała się ogromna w swojej skali tragedia, zagłada tego niepokornego narodu; ostatecznego i niepochlebnego wygaśnięcia jego własnej świadomości”.

    1. Zdemoralizować młodzież, odwieść od religii. Wzbudzić w niej zainteresowanie seksem<…
    2. Fałszywą argumentacją zniszczyć stare moralne wartości.
    5. Odciągnąć umysły od polityki, przenieść całą uwagę na sport, książki o seksie, zabawy i inne mało ważne zajęcia.
    6. Przejąć kontrolę nad wszystkimi środkami masowej informacji.
    7. Zniszczyć wiarę ludzi w ich naturalnych liderów, przedstawiając ich w haniebnym, śmiesznym i obelżywym (krzywdzącym) świetle.

    Wprawdzie wielu uważa to za fałszywkę (sowiecką propagande antyamerykańską), ale jednak inne fakty jak najbardziej to potwierdzają (to było ściśle tajne)

    CAŁA „ZIMNA WOJNA” TO POTWIERDZA

    1946 – Rząd brytyjski Attlee rozwijał plany wojny z ZSRR, z udziałem Stanów Zjednoczonych i Kanady.

    Schwytani w niewole faszyści nie zostały rozbrojeni przez naszych „sojuszników” swoich wojsk nie rozwiązanych, zbrodniarze wojenni nie ponieśli żadnej kary. Wręcz przeciwnie, hitlerowcy zgromadzili się w stu tysięczny armii, który tylko czekali na powtórzenie blitzkrieg.

    Jednak przyjaźń z Amerykanów z faszystami była kontynuowana – praktycznie żaden zbrodniarz wojenny w RFN nie była ukarana, wiele z nich służył w NATO Bundeswerze oraz w najwyższych stanowisk w rządzie. W tym samym czasie w Stanach Zjednoczonych, ma monopol na broń jądrową, rozpoczął przygotowania do wojny prewencyjnej, która miała być wdrożone przed 1948 r.

    Jedną z najbardziej przerażających zbrodni, oczywiście, jest potajemnie finansowanie amerykańskim funduszami zbrodnicze eksperymenty na ludziach w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Za pomoc finansową Ameryka miał nieograniczony dostęp do wyników badań.

    Po wojnie wszyscy naukowcy niemieccy i japońscy zostały wywiezieni do Stanach Zjednoczonych, gdzie kontynuowali swoje badania na więźniach, mieszkających w domach dla osób starszych, więźniów, imigrantów, mieszkańców Ameryki Łacińskiej, etc.

    Bez IG Farben – niemiecko – amerykańskiej kartelu chemicznego nie byłoby wojny

    Wall Street i Hitler, Antony C. Sutton

    Ameryka ułatwiała ucieczkę i ewakuacje zbrodniarzy faszystowskich do Ameryki Południowej

    Według książki “Hitler’s Shadow: Nazi War Criminals, U.S. Intelligence and the Cold War “, napisanej przez Richarda Breitmana i Normana Godę, dokumenty wywiadu amerykańskiego odtajnione w 2010r. ujawniają, że 5 maja 1952 roku zastępca dyrektora CIA, Allen Dulles, znany z prowadzenia operacji “Nazi Ratlines” [Dosłownie: nazistowskie szczurze ścieżki; chodzi o kanały przerzutowe – link do angielskiej Wiki tutaj – przyp. tłum.], która umożliwiła ucieczkę nazistowskim przestępcom wojennym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s